Wolne Forum Gdańsk Strona Główna Wolne Forum Gdańsk
Forum miłośników Gdańska i Pomorza

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przemysł i handel w Starogardzie Gdańskim
Autor Wiadomość
feyg 


Pomógł: 50 razy
Wiek: 48
Dołączył: 10 Maj 2008
Posty: 4789
Skąd: Gdynia Mały Kack
Wysłany: 2009-01-27, 09:40   Przemysł i handel w Starogardzie Gdańskim

Cytat:
Aż trudno w to uwierzyć, ale obecnie w Polsce spożywa się ok. 90 litrów piwa/osobę/rok, czyli trochę ponad średnią europejską. Ten lubiany trunek wyrabiano również i w Starogardzie. Jego początki sięgają korzeniami do średniowiecza i tradycji piwowarów. W źródłach pisanych pierwsza wzmianka o istnieniu browaru pochodzi z końca XII wieku. Zapewne też piwowarzy zamieszkiwali przy ul. Browarowej, która pozostała do dzisiaj. Już od XIX wieku jednak nie warzy się piwa, a od 1975 browar starogardzki przy ul. Tczewskiej 7/9 przestał funkcjonować.

Władca Pomorza książę Grzymisław podarował Zakonowi Joannitów w 1198 również i browar. Na kupieckim szlaku wzrastała liczba karczm i zajazdów, wzrastał więc i popyt na piwo. Krzyżacy po rozbudowie miasta sprowadzali i osiedlali w nim chętnie rozmaitych rzemieślników i rękodzielników: piekarzy, rzeźników, szewców, krawców, obdarzając ich licznymi przywilejami. Byli wśród nich i piwowarzy, którzy wykazywali się nie lada zręcznym warzeniem piwa. Po przejściu Pomorza do Korony Polskiej również i królowie polscy chętnie przywileje piwowarskie nadawali. Zygmunt III zezwolił na sprzedaż piwa starogardzkim piwowarom, co wpłynęło na rozwój tego cechu. Pod panowaniem Prusaków było w Starogardzie 61 piwowarów. Piwo warzone wówczas było ciemne, słodowe i bezalkoholowe, jako takie przetrwało do lat 30-tych XIX wieku. Zniesiono tylko nadane przywileje i wówczas praktycznie każdy mógł je warzyć i sprzedawać.
W roku 1865 starogardzcy przemysłowcy Izaak Goldfarb, Hermann Aleksander Winkelhausen i J. Radtke założyli browar nazwany Wielkim Browarem. Jego obiekty zbudowane z czerwonej cegły, stanęły na podpiwniczeniach o gotyckich, grubych murach i sklepieniach, wąskich, krętych schodach, na miejscu, gdzie kiedyś (1283) funkcjonował młyn krzyżacki, nad kanałem Wierzycy, przy ul. Tczewskiej. Do 1895 roku urządzenia poruszane były kieratem o zaprzęgu konnym, po czym maszyną parową. Wówczas warzono też tzw. piwo puckie. Miało ono świetny smak i w związku z tym cieszyło się dużym zbytem, aż do czasu, kiedy powstały browary w Gdańsku, Elblągu i Braniewie, gdzie produkowano piwo bawarskie. Piwo starogardzkie nie mogło niestety z nim konkurować, zdecydowano się więc też na produkcję tegoż gatunku piwa. Przedtem jednak musiano przebudować stary browar i sprowadzić nowe maszyny do produkcji. Nastąpiło to w roku 1895, kiedy to znany starogardzki budowniczy Paul Miinchau wybudował nowy browar, a firma Burckhart & Ziegler dostarczyła wewnętrznych urządzeń.
Ale wobec konkurencji interes nie rozwijał się tak świetnie. By dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców, powiększono w 1910 roku produkcję o wyrób wody sodowej i lemoniady, z czego wszyscy byli zadowoleni.
W roku 1912 właściciele browaru przekształcili go w Spółkę z o.o. pod nazwą Browar Obywatelski. Każdy wpłacając swój udział mógł do tej spółki należeć. Browarem zarządzał Zarząd i Rada Nadzorcza. Pierwszym dyrektorem był Medard Wartus, a następnie przez 16 lat jego syn, który niestety zmarł w trakcie piastowania tego urzędu, w roku 1920. Do Rady Nadzorczej należeli Otto Winkelhausen i Arie Goldfarb, który po śmierci Otta został prezesem. Interes prosperował do czasów międzywojennych, gdzie obroty zmalały z różnych przyczyn, między innymi spadku wartości pieniądza. Nie chcąc zwalniać zatrudnionych pracowników wprowadzono do obrotu kawę słodową. Po wojnie nie zaniechano produkcji piwa, chociaż oficjalnie upaństwowiony Browar Obywatelski należał do Elbląskich Zakładów Piwowarskich.
Ostatni jego dyrektor Józef Skiba zgromadził pamiątki związane z browarem: kufle, szklanki, zachowała się nawet księga skarbowa z r. 1928. Jak opowiadał dyrektor w latach 60-tych i 70-tych wytwarzano piwo dubeltowe, w butelkach 3/8 tj. 0,375 1 pojemności, typu koźlak o nazwie Bok. Było to piwo składowe, jasne i ciemne, lekkie i mocne, słodowe. Oparte na starej metodzie chłodzenia piwa. Służyły do tego kawały lodu z warstwą izolacyjną trocinami. Piwo wyrabiano z jęczmienia. W tamtych latach produkcja wynosiła ok. 30 tys. hektolitrów.
Do 1970 roku browar pracował praktycznie bez żadnych nakładów inwestycyjnych, aż go w końcu wyeksploatowano, wszystko się sypało. Dalszemu funkcjonowaniu przeszkodziła również sprawa ścieków, zapewne też i rozbudowa browaru elbląskiego. W 1975 roku wywieziono urządzenia, w 78 zakład przejęła PSS Społem.
Od 1980 na terenie browaru przy ul. Tczewskiej 7/9 mieścił się Zespół Budynków Wytwórni wód gazowanych PSS Społem i Pion Techniczno Administracyjny. Nadal więc produkowano wodę gazowaną do lat 90-tych. Obecnie funkcjonuje tam zaopatrzenie. Stare budynki, pozbawione urządzeń, jeszcze się trzymają, pomieszczenia wykorzystywane są na magazyny, na placu są miejsca parkingowe. I tylko stojące samochody świadczą, że zakład funkcjonuje, z dnia na dzień, poza tym bezruch, smutny widok opuszczonych hal, rozebranego komina. Brak perspektyw na przyszłość.
- Teraz w produkcji piwa chodzi o szybkość i masowość produkcji. Ten trunek pozbawiony jest duszy, nie ma tego smaku piwa warzonego z zachowaniem najstarszych przepisów — dokończył ze smutkiem były dyrektor browaru.

/ Anna Maria Kowalkowska - Panorama Kociewia 9.05.2008 - www.panoramakociewia.pl /
_________________
Kto głośny jak dzwon, ten pusty jak on...
 
 
feyg 


Pomógł: 50 razy
Wiek: 48
Dołączył: 10 Maj 2008
Posty: 4789
Skąd: Gdynia Mały Kack
Wysłany: 2009-01-27, 11:57   

I wspomnienie Huberta Pobłockiego o tabacznym potentacie:
Cytat:
W „Gazecie Kociewskiej" z 17.04br. ukazał się artykuł pt. „Zakaz obyczaju" pióra Edwarda Zimmermanna. W owym nader ciekawym artykule autor przedstawia historię zażywania tabaki w Europie i wykorzystania liści tytoniu w formie innych wyrobów. Wspomina też nazwisko Goldfarb.
Mimo upływu lat, zmiany pokoleń i dwóch wojen światowych brzmienie owego nazwiska wywołuje we mnie wciąż ten sam serdeczny rezonans, co we wczesnym dzieciństwie. Obyczaj zakazu (tytuł prasowy)


I. Zagórska i J. Cherek o jednym z rodu tak napisali: „Arie Goldfarb należał do dobrodziejów miasta. Ufundował przytułek dla ubogich, składający się z trzech domów".

Dodam, iż rozbudowująca się fabryka w ciągu stulecia (1839-1939) zapewniała kilku pokoleniom starogardzian liczne miejsca pracy i godziwy zarobek. Wśród korzystających z dobrodziejstwa pracy na rzecz dynastii przemysłowców: Jakuba, Izaaka, Ariego i Artura Goldfarbów, byli również moi dziadkowie, zarówno po kądzieli, jak i po mieczu.
Od początku wieku moja babcia. Franciszka Warmbier - wdowa po Adolfie Hermanie - prała, prasowała i prężyła: firany, kołnierzyki i koszule dla członków ww. rodziny.

Prowadząc przez wiele lat jedyny w swoim rodzaju „zakład usługowy" krochmalenia kołnierzyków w domu sąsiadującym (przy ul. Chojnickiej 18) z willą Goldfarbów, znalazła się w kręgu ich pracowników. Do ostatnich swych dni z dumą wspominała, jak to jeszcze przez I wojną światową w wigilię Bożego Narodzenia, progi jej mieszkania - zarazem pracy - osobiście przekraczał sam Arie Goldfarb, składając życzenia świąteczne i wręczając z tej okazji nieodmiennie karton wybornych cygarze swej, znanej szeroko w świecie, fabryki wyrobów tytoniowych.

Ponieważ pod twardą ręką mojej babci wśród jej czterech synów i tyluż córek obowiązywał obyczaj zakazu palenia, nie wiadomo, co się później z owymi gwiazdkowymi cygarami stało.
Druga moja babcia, po mieczu Rozalia z Urbańskich Pobłocka, wkrótce po powrocie z emigracji zarobkowej z Nadrenii już od roku 1920 została robotnicą fabryki Goldfarba. Od tego to roku aż do upaństwowienia zakładu w 1924 roku kierownictwo nad całością przejął ostatni z dynastii, siostrzeniec, Artur Goldfarb - Behrendt.

Kiedy dnia 5.02.1925 r. w Wiesbaden w wieku 70 lat zmarł Arie Goldfarb: dobroczyńca, honorowy obywatel miasta, mecenat sztuki w jednej osobie (na jego zaproszenie bywali i występowali w Starogardzie najwybitniejsi muzycy epoki, jak pianista i kompozytor Max Reger, rosyjscy artyści skrzypek Picznikow i pianista Antoni Rubinstein), władze miasta w dniu pogrzebu zarządziły opuszczenie flag na budynkach państwowych do połowy masztu. Na pogrzeb wyjechała delegacja w składzie: Czesław Nagórski, Maciejewski z ówczesnym burmistrzem Cwojdzińskim na czele.

W połowie lat dwudziestych szeregi pracowników Polskiego Monopolu Tytoniowego zasilili moi przyszli rodzice, dziadkowie pianistki Ewy Pobłockiej.

Ojciec mój pod kierownictwem mistrza, Alfreda Kucharskiego, zdobył kwalifikacje zawodowe, przędzarza tytoniu. Ten niespotykany dziś zawód charakteryzował się opanowaniem techniki sporządzania tytoniu do żucia. Ów produkt, niezwykle poszukiwany na ówczesnym rynku używek, zaspakajał potrzeby marynarzy, górników, hutników i innych grup zawodowych, oddanych niebezpiecznej, trudnej pracy.

Tytoń do żucia zastąpiony został gumą do żucia i spełniał tę samą rolę. Ze zwierzeń ojca, którego niecodzienny zawód bardzo mi, dziecku, imponował (pamiętam z jaką dumą wypełniałem w PRL-u ankiety, bądź to stypendialne, bądź to paszportowe, zaznaczając w odpowiednich rubrykach - zawód ojca - przędzarz tytoniu i głupie miny urzędników, którzy nie wiedzieli, co to oznacza), wiem, że polegał on na opanowaniu techniki preparowania odpowiedniego eliksiru i przędzenia z liści tytoniu swoistego warkocza, układanego po nasączeniu go owym eliksirem w glinianym naczyniu, w jakiej to formie ów końcowy produkt - tytoń do żucia - był sprzedawany.

Do tej pory przechowuję w domu jeden z takich glinianych słoi koloru szaro-niebieskiego z napisem: „Tabakfabriken J. Goldfarb Stargard in Pommern". Swego czasu wręczono go ojcu, po zdaniu przez niego egzaminu na czeladnika. Według mojej oceny, mogło się w nim pomieścić około jednego kilograma produktu końcowego. Po zdjęciu pokrywy użytkownik odcinał z ułożonego w środku warkocza tytoniu pożądany odcinek, który wkładał do ust i żuł tak długo, jak mu to sprawiało przyjemność. Obecnie ów drogi mi, pamiątkowy słój służy nam do przechowywania - na zimę - miodu pszczelego w ilości około 3 kg.

Gdy w końcu lat czterdziestych likwidowano w Starogardzie Polski Monopol Tytoniowy i przenoszono całe urządzenie fabryki do odległego Raciborza, znaczna część przedwojennego personelu fabryki ruszyła w ślad za swoim zakładem pracy. Pełna jak najlepszych wspomnień wyniesionych z lat pracy w P.M.T i tych z dzieciństwa, kiedy to właściciele - Goldfarbowie - owi dobrodzieje matki wdowy, zapewniali rodzinie mej matki dostatni byt, nie do końca za namową zaprzyjaźnionego z naszą rodziną mistrza działu produkcji tytoniu do żucia, Alfreda Kucharskiego, moja, owdowiała w międzyczasie, matka podążyła również na Śląsk, by podjąć pracę w zakładzie, który przed wojną pozwolił moim rodzicom, robotnikom, w trzy lata dorobić się własnego domku z dużym sadem pełnym szlachetnych gatunków drzew owocowych.

Pamiętam jako pięcioletni „gzub" ostatnie święta Bożego Narodzenia w międzywojennej Polsce (1938 r.), kiedy to oboje rodzice obdarowani -jak wszyscy pozostali pracownicy - co nakazywała tradycja wywodząca się od czasów Goldfarbów - kartonami pełnymi prezentów pod choinkę. Owe „bunterller" zawierały z kociewska zwane: marcypan kartofle, brukowce, fefernuski, bóm-bóny i walne, całke zes szokolady, gwizdory. Były tam również: orzechy włoskie, jabłka, bakalie i inne gwiazdkowe smakołyki. Nic więc dziwnego, że wspomnienia owych dawnych gratyfikacji przyznawanych przez dyrekcję P.M.T. wabiły byłych pracowników, doświadczonych drugą wojną światową, do podążania śladami zakładu pracy aż na południowe krańce Polski.

Jako student Akademii Medycznej w Gdańsku niejednokrotnie spędzałem wakacje letnie w Raciborzu, podziwiając moją matkę za iście japońskie (co teraz wiemy) przywiązanie do zakładu pracy. Jednak z upływem lat ów początkowy entuzjazm słabł. Wyśrubowane normy, stachanowski socjalistyczny wyścig pracy, bezduszność dyrekcji w stosunku do załogi, kolonialny wręcz wyzysk robotników i grabież większości wyrobów przez wschodniego sąsiada zniechęcały opadającego z sił robotnika - świadomego swych kwalifikacji - do dalszej bezsensownej harówki.

Do naszej skromnej sublokatorskiej izdebki, zajmowanej w pobliżu fabryki przy ul. Rybnickiej, w ciepłe dni śląskiego lata, natarczywie wdzierał się przez otwarte okno aromatyczny zapach wyrobów tytoniowych madę in PRL.
Jednak rodzinny obyczaj zakazu ich używania obowiązywał i mnie. Tak pozostało do dziś.
Hubert POBŁOCKI


źródło
_________________
Kto głośny jak dzwon, ten pusty jak on...
 
 
feyg 


Pomógł: 50 razy
Wiek: 48
Dołączył: 10 Maj 2008
Posty: 4789
Skąd: Gdynia Mały Kack
Wysłany: 2009-06-11, 22:53   

Willa Arie Goldfarba:

110397422143 ebay Starogard Gdańśki villa Goldfarb.JPG
Plik ściągnięto 14693 raz(y) 58,59 KB

_________________
Kto głośny jak dzwon, ten pusty jak on...
 
 
doldar 
doldar

Pomógł: 7 razy
Wiek: 62
Dołączył: 07 Sty 2009
Posty: 975
Skąd: Kartuzy/Pruszcz Gd/Suwałki
Wysłany: 2009-06-14, 16:35   

Zainteresowanych historią przemysłu i handlu w Starogardzie Gdańskim opartego m.in. o kapitał żydowski odsyłam do bardzo interesującej pozycji wydawniczej, a mianowicie do artykułu autorstwa M. Wojciechowskiego, Żydowska gmina wyznaniowa w Starogardzie w okresie międzywojennym, W: Żydowskie gminy wyznaniowe. Studia z dziejów kultury żydowskiej w Polsce, t. 1, Wrocław 1995. Tu znaleźć można m.in. dość obszerne dzieje 2 rodzin przemysłowców starogardzkich - Kauffmannów, których dawną fabrykę obuwia założoną w 1851 roku prezentuję i Goldfarbów.

starogard.jpg
Plik ściągnięto 14680 raz(y) 96,96 KB

 
 
 
doldar 
doldar

Pomógł: 7 razy
Wiek: 62
Dołączył: 07 Sty 2009
Posty: 975
Skąd: Kartuzy/Pruszcz Gd/Suwałki
Wysłany: 2009-06-14, 17:13   

Parę wybranych starogardzkich reklam handlowych.

stargard.jpg
Plik ściągnięto 14676 raz(y) 110,56 KB

 
 
 
qubusiek 

Dołączył: 06 Gru 2011
Posty: 6
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2011-12-07, 12:00   

Przemysł starogardzki, prężnie funkcjonujący również w okresie II wojny światowej, był skrzętnie obserwowany przez polski wywiad wojskowy. Kierowany z ośrodka decyzyjnego w Wielkiej Brytanii rozpracowywał przede wszystkim fabrykę sprzętu elektrotechnicznego „Daimon” oraz fabrykę farmaceutyczną „Boskamp”, a ponadto zakłady drzewne oraz huta szkła.
 
 
 
Aguch 

Dołączyła: 17 Kwi 2012
Posty: 1
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-04-17, 21:59   budynek Kauffmannów

Czy ktoś wie, gdzie znajduje się teraz ten budynek fabryki Kauffmanów? Czy w ogól istnieje i na jakiej ulicy ? ")
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Partnerzy WFG

ibedeker.pl