Wolne Forum Gdańsk
Forum miłośników Gdańska i Pomorza

O Akademii Rzygaczy - Nowe w Akademii

Grün - 2008-05-09, 12:34
Temat postu: Nowe w Akademii
Pierwiastki długo męczone, w końcu wymęczone. :)
fritzek - 2008-05-09, 12:42

Świetne! Wiesz, że ja nigdy nie zwróciłam na to uwagi? Moja spostrzegawczość momentami jest "zaskakująca" ;-) O inteligencji nie wspomnę :-P
Świetny artykuł. Gratuluję!

villaoliva - 2008-05-09, 17:21

Słaby byłem z Chemii ale gratuluję :mrgreen:
Sabaoth - 2008-05-09, 19:02

Gratuluję spostrzegawczości, ja tak często w niebo wzroku nie wznoszę. A i artykuł ciekawy powstał z tego wzroku utkwionego w chmurach. Brawo!
Grün - 2008-05-09, 20:58

W chmurach dymu, bo ja tam przeważnie palić chodzę :)
Zoppoter - 2008-05-09, 21:00

Grün napisał/a:
W chmurach dymu, bo ja tam przeważnie palić chodzę :)

Aaaa, po prostu dostrzegłeś, że literki pasują do tego co emitujesz...

Sabaoth - 2008-05-09, 21:00

No tak, ja w zeszłym roku rzuciłem to już nawet na balkon nie wychodzę.
Grün - 2008-05-09, 21:34

Niepalenie wrogiem spostrzegawczości. :)
cesarz - 2008-05-10, 00:14

Grün napisał/a:
Niepalenie wrogiem spostrzegawczości. :)


Więc palę i spostrzegam?
To z mojej stony ... mówi palma do plamy - zapalmy ... i przyjrzyjcie się innym budynkom PG również, bo ja chcem takich fajnych-przyjemnieczytającychsię niesamowitości. A zaraz obok jest gmach glówny i ... wydzial fizyki technicznej i matematyki stosownej i wejście od strony Audytorium Maximum na ten przyklad ... mówię, bo sam tam palilem, a tu się może okazać, że za malo ;)

Pumeks - 2008-05-26, 21:35

Dopiero teraz obejrzałem pierwiastki, rewelacja! gratuluję odkrycia i doskonałego opracowania.
Jedna uwaga: mój rozwój chemiczny, około 14 roku życia dość burzliwy, zatrzymał się wprawdzie jeszcze przed maturą, ale nie wydaje mi się, by symbole na zachodnim skrzydle odnosiły się akurat do "pierwiastków, najważniejszych dla procesów i związków chemii organicznej", są to po prostu pierwiastki z kategorii "niemetale" - a zatem podział da się opisać prościej, skrzydło wschodnie - metale, zachodnie - niemetale.

Grün - 2008-05-26, 21:49

Dziękuję.
Fakt - moja koncepcja organiczno-nieorganiczna wynikała z początkowego błędu - miałem Arsen w grupie metali - pomyliły mi się numery fotek. Pomyłkę skorygowałem wniosku już nie. :) Zaraz poprawię i wniosek. :)

Grün - 2008-05-29, 23:32

Nowy artykuł prof. Fritzek Z Nowego Portu na Żuławy
Marek Z - 2008-05-29, 23:54

Nowy artykuł, nowej pani doktor - Magrat, w Postaciologii: http://www.rzygacz.webd.p...=43,28,0,0,1,0. Zapraszam.
villaoliva - 2008-05-30, 06:39

No to się powiększa Akademia na wiosnę :-D
Sebastian - 2008-05-30, 06:49

Grün napisał/a:
Nowy artykuł prof. Fritzek Z Nowego Portu na Żuławy

Dość podobny do tego http://fritzek-neufahrwas...-hohnfeldt.html
;-)

fritzek - 2008-05-30, 11:57

Corzano napisał/a:
Grün napisał/a:
Nowy artykuł prof. Fritzek Z Nowego Portu na Żuławy

Dość podobny do tego http://fritzek-neufahrwas...-hohnfeldt.html
;-)


Na blogu "wisiała" wersja robocza, niekompletna i ze sporymi błędami. I już jej nie ma. Moje niedopatrzenie, za co przepraszam wszystkich zainteresowanych. Mam nadzieję, że nie zostanę utopiona przez powieszenie...
A przy okazji uchylę rąbka tajemnicy. Historia prawdopodobnie będzie miała ciąg dalszy. Bynajmniej nie o smacznym chlebku.

Pumeks - 2008-05-30, 11:58

Brawo dla obu autorek. A co do Hakenbergera, to miałem swego czasu całe CD z jego madrygałami nagrane przez Scholę Cantorum Gedanensis Jana Łukaszewskiego, ale obawiam się, że płyta ugrzęzła gdzieś w Krakowie... chociaż może uda mi się poprosić przynajmniej o zrobienie kopii.
Sebastian - 2008-05-30, 12:37

fritzek napisał/a:
Mam nadzieję, że nie zostanę utopiona przez powieszenie...

A jest jakiś powód, by to zrobić?

fritzek - 2008-05-30, 14:12

Corzano napisał/a:
fritzek napisał/a:
Mam nadzieję, że nie zostanę utopiona przez powieszenie...

A jest jakiś powód, by to zrobić?


Ano był, ale już nie ma. Ale jak powiedział przywódca pewnej rewolucji :Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi ;-)
A Ty, Corzano szykujesz jakiś artykuł? Ja bym chętnie coś ciekawego, co wyszło spod Twojego pióra, poczytała. :-D Bo jak słusznie zauważył Rechtór, to ostatnio marnie z publikacjami :-/

Sebastian - 2008-05-30, 14:29

fritzek napisał/a:
A Ty, Corzano szykujesz jakiś artykuł?

Będzie, to pokażę. Na razie nic nie mówię. 8-)

Grün - 2008-06-01, 18:22


Nowa recenzja

Książka bardzo fajna, ale zirytował mnie bezgranicznie tłumacz - czemu dałem wyraz. Jeśli ktoś zauważy błędy, bądź literówki - proszę o sygnał.

Pumeks - 2008-06-01, 21:46

Książka rzeczywiście bardzo fajna, niestety przeszła u nas bez większego echa, jakiś czas temu w księgarni na Łagiewnikach była za pół ceny czyli bodajże 14,5 PLN. Pan Łygaś chyba faktycznie usiłował błyskać erudycją, ale zdaje się że ograniczył się do informacji z I tomu "Kroniki Gdańskiej" Glińskiego i Kuklińskiego, kilka razy niezbyt szczęśliwie, jak w cytowanej przez Grüna informacji o Schutzpolizei. Natomiast mankamenty polonistyczne... moim zdaniem szanujące się wydawnictwa powinny zatrudniać redaktora-polonistę, FINNA widocznie na to nie wpadła (da się to zauważyć także w wydanym przez nich tłumaczeniu dziennika Chodowieckiego).
villaoliva - 2008-06-01, 21:49

Muszę wrócić do tej pozycji. Bo ją zarzuciłem :roll:
Hochstriess - 2008-06-01, 22:13

Redaktor i korektor wymieniony jest nawet z nazwiska. Że sie ze wstydu nie spali...
Na podobne choroby cierpi niestety coraz więcej wydawnictw. Na przykład w książce Andrzeja Soysala "Wilhelm Gustloff. Zagłada przyszła z głębin" wydanej przez DJ występuje DANZING. Oprócz innych kwiatków rzucających na glebę oczywiście.

Jarek z Wrzeszcza - 2008-06-02, 10:28

Cytat:
"Kościół św. Chrystusa" (jako tłumaczenie Christuskirche)


:shock: :mrgreen:

Grün - 2008-06-02, 10:31

Pumeks napisał/a:
zdaje się że ograniczył się do informacji z I tomu "Kroniki Gdańskiej" Glińskiego i Kuklińskiego, kilka razy niezbyt szczęśliwie

Też miałem takie wrażenie - próbowałem nawet wykryć dosłowne przytoczenia - ale dosłownych nie ma - zawsze zmieniony jest szyk zdania, przecinki i inne istotne rzeczy :)

Sabaoth - 2008-06-02, 15:25

Hochstriess napisał/a:
występuje DANZING

Dobrze, że nie DANCING :mrgreen:

A z drugiej strony, ciekawe dlaczego taka błędna wersja jest tak bardzo popularna?

Gulden - 2008-06-02, 23:44

W ksiązce Very Ratzke Jonsson, w epilogu jest zdanie: "Miasto włączone zostało do Polski i nazywa się już nie Danzig, tylko Gdańsk. Polacy odbudowali Starówkę, wygląda ona obecnie dokładnie tak, jak przed zniszczeniami, jakie dokonały się w 1945 roku."
Pomijając już słynne "starówkowanie", co jest dziełem zapewne tłumacza, to jednak polemizował bym tu z autorką w kwestii tej obecnej dokładności.

Jarek z Wrzeszcza - 2008-06-03, 17:09

Sabaoth napisał/a:
Hochstriess napisał/a:
występuje DANZING

Dobrze, że nie DANCING :mrgreen:

A z drugiej strony, ciekawe dlaczego taka błędna wersja jest tak bardzo popularna?


No jak to skąd - od słynnej pieśni 'Dancing queen' :lol:

Kto jak kto, ale Ty powinieneś to wiedzieć ;-)

Sabaoth - 2008-06-03, 17:11

No, oczywiście że odbudowano dokładnie. Pomijając wszelkie akcenty germańskie :mrgreen:
Gulden - 2008-06-03, 20:01

Książka jest naprawdę bardzo fajną pozycją, jednak takie słowa z ust osoby, która urodziła się w WMG i jak sama zaznacza często o nim myśli, wywołały u mnie spore zdziwienie :shock:
Grün - 2008-06-15, 23:25

Odkrycie i artykuł prof. Fritzek (with a little help usw.)
http://www.rzygacz.webd.p...=24,416,0,0,1,0

fritzek - 2008-06-15, 23:41

Grün napisał/a:
Odkrycie i artykuł prof. Fritzek (with a little help usw.)
http://www.rzygacz.webd.p...=24,416,0,0,1,0

Żeby sprawiedliwości stało się zadość, to nie do końca moje odkrycie. Rzeźbę "przyuważyłam" na portalu
www.MojeOsiedle.pl
I tutaj publicznie pragnę podziękować Wszystkim, którzy się przyczynili do powstania tego tekstu i fotografii.
A Ty się Zielony nie kryguj, to nie była "kleine Hilfe" :-D

villaoliva - 2008-06-16, 08:16

Niezła historia :idea:
Gulden - 2008-06-16, 09:48

W imieniu studentów i wolnych słuchaczy Rzygaczowej Akademii dziekuję za intreresujący artykuł :brawo:
Pumeks - 2008-06-16, 11:20

Brawo. :brawo: A tak a propos, rodzina Weddigen z Herford kojarzy się nie tylko z włókiennictwem - Otto Weddigen to jeden z bohaterów (przynajmniej z niemieckiego punktu widzenia) marynarki wojennej w okresie I wojny światowej - na jego cześć na Chełmie istniała przez krótki czas Weddigenstraße, bodajże obecna ul. Lotników Polskich.
Grün - 2008-06-16, 11:25

Wiem, ale zawahałem się przed napisaniem tego, bo to właśnie jest wielce niepewny ślad, ktory aktualnie tropimy. Obecny Herfordzki Weddigen (właściciel rodzinnego interesu) ma też na imię Otto. Tradycja być może żyje w rodzinie.
Pumeks - 2008-06-27, 09:15

O historii rzeźby pisze dziś Bartosz Gondek w "Śledź te strony" (na razie artykuł dostępny tylko w wersji papierowej, nie wiem, czy się pojawi na sieci). Ale o ile widziałem, nazwisko Weddigen tam nie padło...
Grün - 2008-06-27, 13:03

No cóż :) padło za to na pewno nazwisko Chrystus. Trop Weddigenów jak na razie i tak nie daje żadnych odkryć.
villaoliva - 2008-06-30, 13:22

Dla tych co nie czytali

Cytat:
Święty z klasztornego ogródka
W przyklasztornym ogródku kościoła ojców Franciszkanów w Nowym Porcie
stoi rzeźba świętego. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie to,
że jest to wysokiej jakości dzieło znanego niemieckiego rzeźbiarza Paula Schulza.
W dodatku jedyne, jakie znalazło się na północy Polski. Mało kto wie, że w ogóle istnieje.
Nikt zaś nie wie, jak się tu znalazło



Nowy Port nigdy nie miał szczęścia do dobrej sztuki. Robotniczo-portowa dzielnica, której przez dziesiątki lat bliżej było do skocznej muzyki i brzęku butelek, dorobiła się jedynie kilku wysmakowanych XIX-wiecznych kamienic i czysto socrealistycznego domu kultury, który przerobiono na bank Nic dziwnego, że prawdziwym kultem otoczono tu drewniane rzeźby kaszubskiego pomuchla, czyli dorsza i prostą w formie figurę sternika. Oprócz nich jest w Nowyrn Porcie jeszcze bogini mądrości i kilka aniołków. Ale tych nikt nie zauważa. Sternika i dorsza znająza to wszyscy. Co więcej, dorsz stał się kilka lat temu przedmiotem prawdziwego boju. Pewien lokalny biznesmen zapałał pewnego dnia chęcią posiadania na własność wiszącej na elewacji, lipowej ryby. Rzeźba miała się stać ozdobą na jego działce. Wynajęci przez niego złoczyńcy dwa razy próbowali ukraść rybę. Przyjechali nawet podnośnikiem, podając się za pracowników administracji przeprowadzających pracę w budynku. Kradzieży zapobiegli mieszkańcy kamienicy, związani z mieszkającym razem z nimi, drewnianym potworem.

Trzy sygnatury

Wporównaniu z pomuchlem,nowo-porcki żywot rzeźby świętego to prawdziwa nuda. Ot - pewnego dnia pojawił się na prosto wymurowanym, kamiennym postumencie. Ojcowie franciszkanie, Porównaniu których ogrodzie stoi, nie bardzo nawet pamiętają, kiedy to się stało. Od tego czasu, odgrodzony od mieszkańców dzielnicy, wiedzie spokojny żywot na zapuszczonym skwerku.
Metrowy odlew z brązu wcześniej stal na jakimś grobie. Przedstawia on siedzącego świętego, przygarniającego małego chłopca. Nie ma w tym niczego sensacyjnego, ponieważ to częsty motyw ikonograficzny i figuralny. Niecodzienne są jednak trzy opatrujące posąg sygnatury.
- Rzeźba jest oznaczona w trójnasób. Patrząc en face, na lewej stronie rzeźby znajdujemy sygnaturę artysty „P. Schulz Breslau". Po prawej stronie jest inskrypcja sporządzona niezbyt starannie na woskowym modelu pismem neogotyckim. Inskrypcja poświęcona jest zmarłemu dziecku. Trzecia sygnatura to znak „Aktłengesellschaft Gladenbeck Berlin Friedrichshagen" - mówi Izabela Sitz-Abramo-wicz, mieszkająca w Nowym Porcie artysta fotografik, która postanowiła poznać tajemnice franciszkańskiego pomnika.
Praca Izabeli Sitz-Abramowicz przyniosła zaskakujące rezultaty. Okazało się, że Paul Schulz to znany niemiecki rzeźbiarz, który Urodził się 13 stycznia 1875 r. w miejscowości Czernin na Górnym Śląsku. Pochodził z niezbyt zamożnej rodziny. Jego ojciec, będący zarazem cieślą i grabarzem w rodzinnym miasteczku, nie mógł zapewnić synowi wykształcenia poza minimalnym. Po ukończeniu szkoły zaczął pracować u miejscowego kamieniarza. Tam nauczył się rzeźbić w kamieniu. Prace młodego kamieniarza zostały rychło zauważone przez wrocławskie środowisko artystyczne. To otworzyło mu drogę do studiów na wydziale rzeźby w Breslau, Studia ukończył w 1901 r. niedługo potem odbył jedną poważną podróż artystyczną, która prowadziła przez Brukselę, pracownię Rodina w Paryżu, gdzie przebywał na jego zaproszenie, kończąc się na Włoszech. W1905 r. wrócił do Breslau. W1907 r. zdobył złoty medal na wystawie sztuki w Berlinie za półakt męski. W1930 r. wydał katalog własnych prac, a w latach 1939-1942 uczestniczył w licznych wystawach w Berlinie, Dortmundzie, Wiedniu i Mo-nachium. Schulz przez lata przewodził założonemu przez siebie stowarzyszeniu artystycznemu. Zmarł w wieku 70 lat, w już polskim Wrocławiu. Kazał się pochować w ceramicznej trumnie na nekropolii, którą rychło zamieniono na park.

Święty Józef czy Jezus Miłosierny?

Do dziś po Schulzu pozostało bardzo niewiele dzieł. Wszystkie, poza nowo-porckim świętym, znaj duj ą się na Dolnym Śląsku i w południowych Niemczech.
- Udało mi się dotrzeć do Jana Sak-werdy, emerytowanego już pracownika wrocławskiego Muzeum Narodowego, który przez lata zajmował się twórczością Paula Schulza. Sakwerda był bardzo zdziwiony znalezieniem w Gdańsku dzieła tego autora - mówi Sitz-Abramowicz.
- Kolejną ciekawostką jest sygnatura odlewni, ,Aktiengesellschaft Gladenbeck Berlin Friedrichshagen" to znana berlińska firma, w której odlewano między innymi berlińską kolumnę zwycięstwa i pomnik Immanuela Kanta, który potem stanął w Królewcu - mówi Tomasz Strug z Wolnego Forum Gdańsk' - Dzięki formie sygnatury, możemy w przybliżeniu podać datę powstania pomnika. Było to najprawdopodobniej bardzo wczesne dzieło Schulza. Sygnatura była bowiem używana przez Gladenbecków do 1911 r.
Najednoznaczne wyjaśnienie czeka jeszcze kwestia, kogo przedstawia zapomniany odlew z brązu. Franciszkanie zNowego Portu nie mają wątpliwości, że to św. Józef. Innego zdania jest Izabela Sitz-Abramowicz.
- Tak forma, jak i inskrypcja wyraźnie wskazują, że mamy tu do czynienia z postacią Jezusa Miłosiernego - twierdzi gdańska fotografik. - Niejednokrotnie trafiałam na podobne rzeźby i były to przedstawienia Jezusa.
- Nowy Port to wyjątkowe miejsce, mające swój niepowtarzalny urok. Portowe klimaty nie służyły jednak wysokiej sztuce. Stąd odnalezienie właśnie tu dzieła Paula Schulza to niezwykłe wydarzenie tak dla mieszkańców, jak i sympatyków tej dzielnicy – mówi Marcin Tymiński, rzecznik pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków, a prywatnie mieszkaniec niedalekiego falowca. - Kogo zaś przedstawia rzeźba? Jestem raczej skłonny wierzyć zakonnikom. Choć ostatecznie, powinni się na ten temat wypowiedzieć naukowcy zajmujący się sztuką sakralną.


Bartosz Gondek

Piątek 27 czerwca 2008 .Gazeta Wyborcza. www.gazeta.pl
www.trojmiasto.gazeta.pl



Grün - 2008-07-03, 22:29

A ja postanowiłem się wreszcie rozprawić z nurtującą mną (jak mówiła Młoda Lekarka) od dawna rzekomą karczmą Jeruzalem
fritzek - 2008-07-03, 22:59

Świetny tekst :brawo: :brawo: :brawo:
pszekliniak - 2008-07-04, 08:43

Świetny tekst i nawet bez legendy historia dość mroczna, mniam :brawo:
Grün - 2008-08-12, 15:23

Nowy nonkonformista w ujęciu Magrat:
http://www.rzygacz.webd.p...=28,464,0,0,1,0

GROCHALL - 2008-08-16, 12:29

poszukuje wiadomosci fotek przedwojennych na temat ul. Twardej
Grün - 2008-08-16, 15:58

Zacznijmy od poprawienia Twojego profilu :)
Schellmühl a nie Schellmuchl.

GROCHALL - 2008-08-19, 15:38

jasne ze tak
Grün - 2008-09-07, 21:54

Kolejny gdański nonkonformista opisany obszernie przez prof. Magrat.
http://www.rzygacz.webd.p...=28,463,0,0,1,0

Pumeks - 2008-09-09, 09:08

:flaga: Nie przepadam za socjalistami, ale artykuł fajny, zwłaszcza że jest trochę o Lesterze, który mnie ostatnio zaintreresował (on też jest nonkorfomistą, tylko nie wiem, czy wystarczająco "gdańskim" by trafić do ARz).
A teraz tradycyjna łyżka dziegciu: jest sporo literówek i przejęzyczeń. Kohlenmarkt to oczywiście Targ Węglowy, a nie Targ Drzewny; Neue Ruhr-Zaitung powinno być Neue Ruhr-Zeitung, 2 razy pojawiło się Volksatagu zamiast Volkstagu. Usilnie proszę też o poprawienie ‘poddał w wątpliwość’ na ‘podał w wątpliwość’ (wyjaśnienia Miodka, gdyby ktoś nie wiedział, dlaczego). A przy wzmiance o zajęciu siedziby Związków Zawodowych warto by podać adres Karpfenseigen 26 i zrobić linkę do .tekstu o tym budynku, bo tam też jest wzmianka o tym incydencie.

Magrat - 2008-09-09, 20:23

Dzięki za uwagi.
Pumeks - 2008-09-11, 20:44

Nieco offtop ale w nawiązaniu: załączam kopię dokumentu z moich najnowszych wykopalisk - odręczna notka Jego Ekscelencji Seána Lestera z 22.I.1937 (tuż przed wyjazdem z Gdańska), opisująca spotkanie z Brostem który właśnie wrócił z Polski i przywiózł Lesterowi list od Hermanna Rauschninga.
Grün - 2008-09-23, 22:08

Takie sobie rozważania o Bramie św. Ducha...
http://www.rzygacz.webd.p...=13,204,0,0,1,0

Grün - 2008-10-14, 02:21

W końcu - kolejny artykuł pisany od bardzo dawna:
Otto Kloeppel w Galerii Wielkich Rzygaczy
http://www.rzygacz.webd.p...d=26,32,0,0,1,0

Pumeks - 2008-10-14, 07:21

Gratuluję dotarcia do masy nieznanych (ogółowi) faktów, w tym konterfektu profesora i paru innych smaczków.
Ale co do poprawności odmiany 'Kloeppela' jakoś nie czuję się przekonany... w każdym razie nie zamierzam nigdy mówić o marszałku Rommelu ani o silnikach Diesela, zostanę przy swoim Rommlu i Dieslu. :-P

villaoliva - 2008-10-14, 08:38

Ciekawy bardzo ten wątek ze Szczawnem Zdrój.
Piekny hotel!


Pumeks - 2008-10-14, 10:07

A wracając do merituma - kiedyś znalazłem artykuł z 1933 r., w którym Kloeppel ostro atakował modernistyczną architekturę lat dwudziestych sięgając do argumentów, które dziś bez wahania uznano by za szowinistyczne (np. określając kubizm jako kierunek zainfekowany wpływami niearyjskich cywilizacji Afryki i Azji, całkowicie obcy wartościom europejskim :-P ). A w konkluzji wyrażał nadzieję, że teraz (1933!) naród niemiecki powraca na właściwą drogę, a więc i architektura odnajdzie w sobie prawdziwe niemieckie wartości. :hihi:

OT: przyznaję ze skruchą, że 3 i pół roku temu wrzuciłem zdjęcia z ww. artykułu na Forum Dawny Gdańsk, a wątek zatytułowałem, o zgrozo, "Zła i dobra architektura wg Kloeppela"

Grün - 2008-10-14, 16:44

Wasze rozważania skłaniają mnie do rewizji akapitu językoznawczego w artykule. Ale nie do zmiany opinii na temat sposobu odmieniania nazwiska bohatera :)
Grün - 2008-10-21, 19:44

Podtrzymuję gratulacje dla autora. Ale niestety, po przeczytaniu książki, muszę się podzielić (licznymi niestety) uwagami. Szkoda, że Sabaoth nie skonsultował tekstu np. z nami Rzygaczami - wielu błędów by po prostu nie było. Książka jest ogólnie fajna, ale w szczegółach...
Przeczytajcie zresztą:
http://www.rzygacz.webd.p...=88,457,0,0,1,0

[ Komentarz dodany przez: villaoliva: 2008-10-22, 23:34 ]
Ten i następnych osiem postów powstało w tym wątku :arrow: http://wolneforumgdansk.p...php?p=6149#6149

Sabaoth - 2008-10-21, 20:15

Dzękuję Rektorowi, że moja skromna książka doczekała się w tak krótkim czasie recenzji i stała się częścią Akademii Rzyaczy obok recenzji książek innych, bardziej znanych ode mnie autorów. Jeśli chodzi o wymienione w tekście recenzji uwagi to z braku czasu odniosę się w tej chwili do kilku:

Cytat:
Irytujący jest brak konsekwencji w zastosowaniu form gramatycznych czasów w książce. Autor bez żadnego uzasadnienia przeskakuje z czasu teraźniejszego na przeszły i odwrotnie, powodując – zwłaszcza u czytelnika słabo znającego historię Gdańska – kompletną dezorientację – czytelnik nie wie po chwili, czy obiekt opisywany w przewodniku istnieje lub spełnia funkcję o której czyta dzisiaj, czy istniał w okresie międzywojennym, a może jeszcze wcześniej.


- Dyskusja na temat czasu(ów) w jakim opowiadam o przedwojennym Gdańsku była dosyć burzliwa, starałem się używać czasu teraźniejszego tak, jakbym był przewodnikiem w latach międzywojennych, a czasu przeszłego używałem do informacji "wybiegających" (nie wiem, czy to najwłaściwsze słowo) w przeszłość.

Cytat:
Restauracja 'z niewielkim ogrodem zoologicznym' (szalenie niewielkim) nigdy nie znajdowała się w Dolinie Radości, a sporo dalej na północ w miejscu zwanym obecnie Dolina Leśnego Młyna, a dawniej Strauchmühle.


- To właśnie w Dolinie Radości (Freudenthal lub Freudental) znajdowała się restauracja z niewielkim ogrodem zoologicznym. (na zdjęciu poniżej). A w miejscu zwanym niegdyś Strauchmühle przed wojną istniało sanatorium, ogród zoologiczny powstał tam znacznie później bo już po wojnie.

Cytat:
Fotografia 192 nie przedstawia ruin Volkstagu, a szpitala przy dzisiejszej ul. Rogaczewskiego – dzisiejszej siedziby nadleśnictwa.


- Posiłkowałem się tutaj opisem dokonanym na zdjęciu przez jego autora (patrz niżej).

To tyle na razie, wiem że nie udało mi się uniknąć błędów. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej.

Grün - 2008-10-21, 20:23

Słusznie - ze Strauchmühle wycofuję się w takim razie - zapomniałem o knajpie Kamina. Zwracam honor w tej kwestii :)
Co do obrazka ze szpitalem przy Sandgrube - to autor faktycznie nie miał racji - ale o tym była chyba kiedyś mowa na którymś forum...

villaoliva - 2008-10-21, 23:37

Grün napisał/a:
Jaki wniosek z mojej przydługiej recenzji? Nie pisać? Ależ pisać. Jak najwięcej – dzielić się tym co się o Mieście wie z innymi. Ale tym co się naprawdę wie... a poza tym konsultować, konsultować i jeszcze raz konsultować – to żaden wstyd. A jeśli, to na pewno mniejszy niż podpisanie dzieła pełnego (niezamierzonej zapewne) dezinformacji


Święte słowa. Skoro tak rozliczeniowo się zrobiło przy miłej okazji zaproszenia na wieczór autorski to i ja zacytuję coś z "jednego z for"

renekk napisał/a:
Po co w ogóle odświeżam ten wątek? Bo wciąż napotykam, czy to w BSG, czy w ARz, a ostatnio w książce Sabaotha jakieś mętne i pokrętne historie na temat kolei w Gdańsku. No niby jest literatura, są łatwo dostępne źródła, a jednak czasem ręce opadają...


Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi.

fritzek - 2008-10-21, 23:40

villaoliva napisał/a:

Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi.

Amen

Grün - 2008-10-22, 02:37

villaoliva napisał/a:
Skoro tak rozliczeniowo się zrobiło przy miłej okazji

Rozliczeniowo? czy Ty czasem nie przesadzasz?
renekk napisał/a:
czy w ARz

A, pardon, o co dokładnie chodzi?

Grün - 2008-10-22, 21:41

Uprzejmie informuję, że poruszony argumentami marketingowo-organizacyjnymi Marty z Szafy Gdańskiej, zdjąłem recenzję książki Sabaotha z Akademii do czasu odbycia się spotkania reklamowanego w ogłoszeniu. Implikacji merkantylnych w ogóle nie brałem pod uwagę formułując uwagi o książce - dlatego też recenzja nie będzie widoczna aż do przeprowadzenia promocji w bibliotece, by z ową promocją nie kolidować.
Jarek z Wrzeszcza - 2008-10-22, 22:03

Czyli że książka nie najlepsza ale jako że napisał ją znajomy to wstrzymasz się z mówieniem tego na głos? :roll:

W takim razie współczuję kupującym...

villaoliva - 2008-10-22, 22:04

No teraz sytuacja sięgneła absurdu. Brawo :-|
Polskie piekiełko.

Pepo - 2008-10-22, 23:04

Yarecque napisał/a:
Czyli że książka nie najlepsza ale jako że napisał ją znajomy to wstrzymasz się z mówieniem tego na głos? :roll:

W takim razie współczuję kupującym...


:shock: :shock: :shock:
Jarku, z przykrością to muszę stwierdzić, ale ...trafiłeś jak kulą w płot :-/ Zupełnie. I niepotrzebnie rodzisz niezdrową sytuację absurdalnym komentarzem, który nie wiem, czemu miał służyć. Wywołaniu kolejnej, jałowej w sumie, przepychanki? Bo przecież sobie doskonale zdajesz sprawę, że na FDG czy WMG niewiele potrzeba, by takie "spory" rozgorzały. Myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi.

Całą sprawę z recenzją Grüna widzę całkowicie inaczej niż ty. Chyba mimo wszystko nieco realniej, chociażby z tego względu, że kupiłem i mam książkę Sabaotha. Nie doszukuj się jakiegokolwiek "kumoterstwa" tam, gdzie go naprawdę nie ma.

I nie ma czego współczuć kupującym. Sam nim jestem i mi uwierz.

Grün - 2008-10-22, 23:15

Yarecque napisał/a:
Czyli że książka nie najlepsza ale jako że napisał ją znajomy to wstrzymasz się z mówieniem tego na głos?

Nie - poproszono mnie, abym zdjął recenzję do czasu, aż odbędzie się promocja - czyli o zawieszenie rozpowszechniania opinii, które mogą rzekomo popsuć czyjeś plany organizacyjne i marketingowe. Przychyliłem się, chociaz uważam, że kontrowersyjna recenzja mogłaby i może nadal zwiększyć sprzedaż, bo każdy inteligentny odbiorca zarówno książki jak i recenzji powinien samodzielnie chcieć zweryfikować moje uwagi. Ale skoro zawieszenie widoczności recenzji na tydzień może komuś pomóc - to czemu nie?
Jak dotąd (poza cenną częściową repliką Autora) jakoś nie widzę żadnej dyskusji merytorycznej nad dziełem... co mnie, przyznam się, trochę dziwi. Zamiast tego ciągle słyszę jakieś enuncjacje o rozliczeniach, sięganiu absurdu... To miało być (w odróżnieniu od niektórych innych) forum merytoryczne, prawda? Porozmawiajmy zatem merytorycznie - o ile jesteśmy w stanie...

Jarek z Wrzeszcza - 2008-10-23, 01:10

Grün napisał/a:
poproszono mnie, abym zdjął recenzję do czasu, aż odbędzie się promocja - czyli o zawieszenie rozpowszechniania opinii, które mogą rzekomo popsuć czyjeś plany organizacyjne i marketingowe. Przychyliłem się, chociaz uważam, że kontrowersyjna recenzja mogłaby i może nadal zwiększyć sprzedaż, bo każdy inteligentny odbiorca zarówno książki jak i recenzji powinien samodzielnie chcieć zweryfikować moje uwagi. Ale skoro zawieszenie widoczności recenzji na tydzień może komuś pomóc - to czemu nie?


Grün, to absolutnie nie była uwaga negatywna pod Twoim adresem. Jak rozumiem, napisałeś swoją recenzję uczciwie i szczerze, bez żadnych złośliwości, odnosząc się do treści a nie osoby autora. Co mnie uderzyło to to, jak Twoja merytoryczna krytyka została przyjęta i jak musiałeś się od niej czasowo powstrzymać, bo mogłaby "popsuć czyjeś plany organizacyjne i marketingowe" - czyli, mówiąc po prostu, masz być cicho, bo książka się nie sprzeda.

Grün napisał/a:
Jak dotąd (poza cenną częściową repliką Autora) jakoś nie widzę żadnej dyskusji merytorycznej nad dziełem... co mnie, przyznam się, trochę dziwi.


No właśnie nie powinno Cię dziwić, próbowałeś ją zacząć i widzisz, co z tego wyszło ;-)

Grün napisał/a:
Porozmawiajmy zatem merytorycznie - o ile jesteśmy w stanie...


Książki nie miałem, jak dotąd, w rękach, toteż nie mogę się do niej odnieść. Komentuję tylko sytuację.

Grün napisał/a:
Jaki wniosek z mojej przydługiej recenzji? Nie pisać? Ależ pisać. Jak najwięcej – dzielić się tym co się o Mieście wie z innymi. Ale tym co się naprawdę wie... a poza tym konsultować, konsultować i jeszcze raz konsultować – to żaden wstyd. A jeśli, to na pewno mniejszy niż podpisanie dzieła pełnego (niezamierzonej zapewne) dezinformacji


Twoje słowa nie pozostawiają złudzeń co do jakości tej książki - komu jak komu ale Tobie uwierzę na słowo ;)

Grün napisał/a:
Szkoda, że Sabaoth nie skonsultował tekstu np. z nami Rzygaczami - wielu błędów by po prostu nie było. Książka jest ogólnie fajna, ale w szczegółach...


A z kimś w ogóle konsultował?

Pepo napisał/a:
:shock: :shock: :shock:
Jarku, z przykrością to muszę stwierdzić, ale ...trafiłeś jak kulą w płot :-/ Zupełnie. I niepotrzebnie rodzisz niezdrową sytuację absurdalnym komentarzem, który nie wiem, czemu miał służyć.


:szok: Ja rodzę niezdrową sytuację? Absurdalnym komentarzem? Sytuacja była już mocno absurdalna, jak tu dziś wszedłem.

Pepo napisał/a:
Całą sprawę z recenzją Grüna widzę całkowicie inaczej niż ty.


Domyśliłem się. Nie tylko zresztą tę sytuację.

Pepo napisał/a:
Chyba mimo wszystko nieco realniej, chociażby z tego względu, że kupiłem i mam książkę Sabaotha.


Masz pełne prawo wierzyć w to, co czujesz.

Pepo napisał/a:
Nie doszukuj się jakiegokolwiek "kumoterstwa" tam, gdzie go naprawdę nie ma.


Nie muszę się doszukiwać - samo wali po oczach.

Grün, czy byłbyś tak uprzejmy i przesłał mi na PW pełny tekst "zdjętej" recenzji?

feyg - 2008-10-23, 10:40

Co do meritum - uważam, że w zaistniałej sytuacji zdjęcie recenzji jest błędem, gdyż kto chciał to już książkę kupił i przeczytał lub jest w trakcie czytania.
Pumeks - 2008-10-23, 10:45

Ja chciałem ale jeszcze nie kupiłem :-) Ale zamierzam kupić, niezależnie od tego co przeczytałem u Grüna.
Sabaoth - 2008-10-23, 16:41

LUDZIE!!!!! Jako autor tego nieszczęsnego dzieła :hihi: postuluję (i to wielkimi literami): SKOŃCZCIE TE SŁOWNE PRZEPYCHANKI!
renekk - 2008-10-26, 22:23

Grün napisał/a:
renekk napisał/a:
czy w ARz

A, pardon, o co dokładnie chodzi?

Chodzi o artykuły "Z Bramy Nizinnej do Nowego Portu", "Gdzie był dworzec Brama Oliwska?" i "Dworzec w Neufahrwasser".
Co do książki Sabaotha: nie zdążyłem przeczytać Twojej recenzji, ale z cytowanych fragmentów domyślam się że mamy podobne odczucia, tzn. b. ciekawa część ilustracyjna lecz słaby tekst.
A ręce mi opadły, jak przeczytałem że "cała sieć kolei normalnotorowych położona na obszarze Wolnego Miasta [...] została oddana w zarząd PKP"... Co w tym czasie robił konsultant?

Jagst - 2008-10-27, 09:55

renekk napisał/a:
Chodzi o artykuły "Z Bramy Nizinnej do Nowego Portu", "Gdzie był dworzec Brama Oliwska?" i "Dworzec w Neufahrwasser".

Dwa pierwsze z tych tekstów pisałem jakieś 5 - 6 lat temu, na podstawie ogólnodostępnych wówczas źródeł. Niektóre z moich "wydziałowych" tekstów napisałem na forum Gazety jeszcze przed powołaniem Akademii, niektóre w czasie, kiedy Akademia była miejscem spotkania fascynatów-amatorów, wśród których byłem jedynym mającym jakieś-tam pojęcie o kolejach. Te pierwsze teksty (nie tylko moje) w Akademii były raczej pisane jak opowiastki dla osób kompletnie nieznających się na temacie, swoiste ciekawostki o rzeczach, których tak zwany ogół nie zna. Dopiero później w Akademii zaczęły się pojawiać teksty o charakterze typowo naukowym, których szarak bez wykształcenia czasami może nawet nie zrozumieć. Ja kiedyś rozumiałem idee Akademii inaczej: jako wyraz pasji i sposób opowiedzenia historii w sposób zrozumiały nawet dla dzieci. To miały być teksty dla osób które nie rozróżniają parowozu od parowca i toru od szyny. Jak ktoś się zainteresuje tematem głębiej, to potem w stopniu sobie potrzebnym może przecież drążyć temat.

Dopiero później na znanych mi forach pojawili się znacznie lepsi ode mnie fachowcy, którzy maja informacje i możliwości stworzenia tekstów dla Akademii na bardzo wysokim poziomie; jednakowoż tego nie robią. Nikt mi (jako nieco już zakurzonemu dziekanowi) nie zaproponował poprawek czy wręcz całkiem nowego naukowego tekstu, który można byłoby zamieścić w miejsce mojego amatorskiego. Byłem jednym z "pionierów" kolejowej tematyki wśród zainteresowanych Gdańskiem. Lepsi ode mnie w tym czasie albo publikowali wyłącznie w periodykach kolejowych a nie gdańskich, albo nie publikowali wcale. Przez te kilka lat na palcach jednej ręki da się zliczyć przypadki, ze ktoś ze mną się kontaktował i korygował, lub uzupełniał moje informacje.

Trzeci wymieniony tekst też miał być przeznaczony dla ludzi, którzy nie mają pojęcia o kolejach i nie maja pojęcia, że w Nowym Porcie był jakiś dworzec. I których jednocześnie daleko idące szczegóły po prostu znudzą.

Dzisiaj charakter Akademii jest inny niż przed kilku laty, ale ja mam sporo innych, ważniejszych dla mnie, obowiązków i nie zdołam napisać tych tekstów od nowa, w sposób naukowy, dzisiaj na Akademii przyjęty. Można co najwyżej moje teksty po prostu usunąć. Może też ktoś lepszy ode mnie napisać to porządnie i zaproponować Rektorowi publikację. Ja przeszkód nie stawiam.

renekk napisał/a:
Co do książki Sabaotha: (...) ręce mi opadły, jak przeczytałem że "cała sieć kolei normalnotorowych położona na obszarze Wolnego Miasta [...] została oddana w zarząd PKP"... Co w tym czasie robił konsultant?

Konsultant w tym czasie brał pod uwagę, ze konsultuje fikcyjny przewodnik dla turystów, a nie historyczny podręcznik naukowy. Turystę nie interesuje raczej kto zarządza koleją w porcie, jego interesuje ruch pasażerski i związane z nim sprawy: bilety, kontrole paszportowe, niektórych bardziej ciekawskich być może interesuje, czy jadą pociągiem PKP, czy DRG...

fritzek - 2008-10-27, 15:42

Skoro i ja zostałam wywołana do tablicy, to dorzucę swoje kilka groszy, chociaż na dobrą sprawę będą one tylko potwierdzeniem słów przedmówcy. Popełniłam w/w artykuł o dworcu w Nfw. będąc kompletnym laikiem w dziedzinie kolejnictwa. Swój tekst oparłam o strzępy informacji, które można znaleźć w sieci, dostępne mi pocztówki i mapy, eksplorację terenu i wiedzę prof. Zoppotera. Tu się może pojawić pytanie po co go napisałam skoro się nie znam na tej dziedzinie. Przede wszystkim dlatego, że bywam na tym terenie niemal codziennie, a widzę go non stop. Wszystko co dotyczy mojej dzielnicy jest dla mnie ciekawe i bliskie sercu.

Uważam, że nie trzeba być specjalistą w danej dziedzinie, żeby podejść z pasją do jakiegoś tematu. Zresztą nikt na świecie się z wiedzą nie urodził, jej zdobywanie w każdej dziedzinie zaczyna się od zera, od malutkich kroczków. Jeżeli kolega renekk ma zastrzeżenia co do zawartości merytorycznej przywołanych tekstów, to mógł je wygłosić np. w Księdze Gości Akademii, bezpośrednio napisać do autorów, bądź Rektora. I mógł się podzielić swoją wiedzą, która by pozwoliła na ulepszenie tekstów. Ja się cieszę, że dzięki napisaniu tego tekstu dowiedziałam się czegoś nowego o Nfw. i skorygowałam kilka błędów językowych, które przyprawiają znawców tematu o ból zębów.

Co do sprawy konsultacji "Przewodnika". Ja również uważam, że to nie jest i nie miała być publikacja o charakterze naukowym, i nie należy jej taką miarą mierzyć. I cały zespół konsultacyjny tak do sprawy podszedł. Wielka szkoda, że recenzujący książkę nie oceniają obiektywnie całości a starają się wywołać wrażenie, że składa się ona z błędów, potknięć i niedociągnięć.

Grün - 2008-10-27, 19:33

Co do pierwszej części - w pełni się zgadzam - jeśli ktoś ma uwagi - powinien je wygłosić - o to przecież chodzi - można poprawić artykuł, jeśłi zdarzą się w nim nieścisłości. Bowiem, że "coś" jest w artykule tym czy innym nie tak - to trochę mało informacji, żeby przeprowadzić korektę, bądź podjąć polemikę - to że ktoś uważa, że coś mija się z prawdą jeszcze nie znaczy, że tak jest w istocie.

Co do drugiej części... To, że przewodnik nie jest publikacją naukową nie zwalnia od rzetelności. Informacje w nim zawarte, które mocno odbiegają od prawdy nie należą do sfery wiedzy fachowej - to są rzeczy, które przy odrobinie pilności odnaleźć można w internecie, że o bibliotece z podstawowym zbiorem gdańskiej literatury nie wspomnę. Przyznacie, że pomylenie typu parowozu, rozstawu szyn, czy napięcia w trakcji ma nieco inny kaliber niż twierdzenie, że krzyże na gdańskim herbie są "połączone ze sobą w pionie", albo że polskie gimnazjum było przy Heeresanger.
Cóż to znaczy, że
fritzek napisał/a:
recenzujący książkę nie oceniają obiektywnie całości

Całość została obiektywnie oceniona, bowiem właśnie w dużej mierze
fritzek napisał/a:
składa się ona z błędów, potknięć i niedociągnięć

Która z moich uwag co do błędów i nieścisłości ma charakter subiektywny?
To raczej ja mógłbym zapytać, dlaczego w mojej recenzji niektórzy zdołali odczytać tylko uwagi, a przeoczyli wszystko co tam pozytywnego napisałem? Czy recenzja jest nieobiektywna, bo jest krytyczna?

renekk - 2008-10-27, 22:56

Zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda :mrgreen:
Zgadzam się z Grünem i w pierwszym - uwagi przesłałem, i w drugim - minimum rzetelności jest niezbędne w każdym opracowaniu.
Zgadzam się z fritzkiem - nie trzeba być specjalistą żeby napisać coś ciekawego. W końcu jest literatura, są dobrzy ludzie którzy podpowiedzą co i jak.
Zgadzam się z Jagstem - to nie dzieło naukowe lecz artykuł dla laików, co oczywiście nie zwalnia z zachowania minimum rzetelności. A co do dostępnej literatury - dobry artykuł (i to wcale nie specjalistyczny) na temat historii kolei w Gdańsku pojawił się w popularnym "Świecie Kolei" już w 1998 roku.

villaoliva - 2008-10-27, 23:16

Grün napisał/a:
To raczej ja mógłbym zapytać, dlaczego w mojej recenzji niektórzy zdołali odczytać tylko uwagi, a przeoczyli wszystko co tam pozytywnego napisałem?


Szkoda, że wszyscy nie będziemy mogli o tym porozmawiać na żywo, jutro na wieczorze autorskim.

:arrow: Jest już zaproszenie

Cytat:
Gdańskie przesądy
Filia Nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie (
http://www.mbp.sopot.pl/ ) przy ul. Kraszewskiego 26, zaprasza na spotkanie
z rektorem Akademii Rzygaczy http://rzygacz.webd.pl/ Aleksandrem Masłowskim,
który w ramach cyklu "Wędrówki pomorskie" opowie o gdańskich przesądach.
Prelekcja odbędzie się we wtorek 28 października o godz. 18.
Wstęp wolny.

Hochstriess - 2008-10-27, 23:19

Ups. :hihi:
Pietrucha - 2008-10-27, 23:29

a to wielka szkoda, ze w tym samym czasie co spotkanie z Sabaothem :-(
Grün - 2008-10-28, 01:56

Cóż - program moich prelekcji dla biblioteki ustalany jest z mniej więcej trzymiesięcznym wyprzedzeniem - nie mogę zawieść moich (dość wiernych) słuchaczy.
Hochstriess - 2008-10-28, 08:22

Szkoda, że informacja o tym wyszła w przeddzień wydarzenia. Naprawdę szkoda.
Jagst - 2008-10-28, 09:50

Hochstriess napisał/a:
Szkoda, że informacja o tym wyszła w przeddzień wydarzenia. Naprawdę szkoda.

A co zmieniłaby wcześniejsza informacja? Nadal obydwa spotkania byłyby dokładnie w tym samym czasie.

villaoliva - 2008-10-28, 09:54

Spotkanie w Gdańsku nie było planowane z trzymiesięcznym wyprzedzeniem.
Można było uniknąć kolizji terminów ;-)

Jagst - 2008-10-28, 10:01

A ja słyszałem, że termin spotkania z Sabaothem był jedynym możliwym.

Ale co ja się wymądrzam, przecież nie mam możliwości dotrzeć na żadne z nich.

Jagst - 2008-10-28, 10:08

renekk napisał/a:
A co do dostępnej literatury - dobry artykuł (i to wcale nie specjalistyczny) na temat historii kolei w Gdańsku pojawił się w popularnym "Świecie Kolei" już w 1998 roku.

Owszem i właśnie na tym się opierałem. Ale niestety nie pamiętam już, czy pisałem to z artykułem przed nosem, czy może z pamięci poza domem. Nie pamiętam czy czegoś nie napisałem inaczej, a jesli tak, to na jakiej podstawie. Z całą pewnością błędy nie były zamierzone, natomiast nieścisłości (np. "lata 1890-te" zamiast "rok 1896") były odpowiednie do ogólnego tonu tekstu: opowiastki, która ma ogólnie opowiedzieć jakąś historię, i może natchnie kogoś do dokładniejszych poszukiwań.

To było wieku temu, kiedy Akademia dopiero się rodziła i nie mogłem wiedzieć, że stanie się takim autorytetem jakim dzisiaj jest, wtedy była raczej czymś radosnym i spontanicznym, może nawet po troszę zabawą; zresztą sama jej nazwa o tym świadczy.

Moje uwagi do Twoich uwag przekazałem Rektorowi i mam nadzieję, że pewne korekty zostaną wprowadzone.

renekk - 2008-10-28, 11:11

Jagst napisał/a:
Moje uwagi do Twoich uwag przekazałem Rektorowi i mam nadzieję, że pewne korekty zostaną wprowadzone.

Dziękuję :-D
Chodziło mi tylko o podciągnięcie Twoich atykułów do obecnego poziomu ARz, poprzez usunięcie błędów i niejasności. Mam nadzieję, że nie czujesz do mnie urazy z powodu moich niezręcznych poczynań.

feyg - 2008-10-28, 12:45

renekk napisał/a:
Zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda :mrgreen:
Zgadzam się z Grünem i w pierwszym - uwagi przesłałem, i w drugim - minimum rzetelności jest niezbędne w każdym opracowaniu.
Zgadzam się z fritzkiem - nie trzeba być specjalistą żeby napisać coś ciekawego. W końcu jest literatura, są dobrzy ludzie którzy podpowiedzą co i jak.
Zgadzam się z Jagstem - to nie dzieło naukowe lecz artykuł dla laików, co oczywiście nie zwalnia z zachowania minimum rzetelności. A co do dostępnej literatury - dobry artykuł (i to wcale nie specjalistyczny) na temat historii kolei w Gdańsku pojawił się w popularnym "Świecie Kolei" już w 1998 roku.

O ile nie dokonał tego Renekk to nieśmiało proponuję zajęcie się "kolejowymi" tematami gdyńskimi.

renekk - 2008-10-28, 13:08

To ja rezerwuję dla siebie węzeł Świętojański :mrgreen:
Grün - 2008-10-28, 13:44

Ależ proszę bardzo - tematy kolejowe są dość poczytne.
Sebastian - 2008-10-29, 13:38

Hochstriess napisał/a:
Szkoda, że informacja o tym wyszła w przeddzień wydarzenia. Naprawdę szkoda.

Tu jest relacja ze spotkania: http://www.mmtrojmiasto.p...ictChanged=true

Hochstriess - 2008-10-29, 13:49

Ja bym bardzo chętnie posłuchała. Mam nadzieję na kolejne takie spotkanie.
Grün - 2008-10-29, 14:07

To już był mój dziesiąty wykład tam - można mieć nadzieję, że cykl się utrzyma :)
Grün - 2008-11-13, 20:54

Nowe rzygacze w Katalogu rzygaczy
i dwie nowe recenzje:
Mariana Pelczara wizja Gdańska
i
Galeony wojny Jacka Komudy

Grün - 2008-12-02, 22:44

Gdański Zuchthaus w Galerii Nieistniejących Budowli
Grün - 2008-12-15, 13:21

Moda gdańska w Wydziale Symbolologii.
fritzek - 2008-12-15, 14:12

Grün napisał/a:
Moda gdańska w Wydziale Symbolologii.

Bardzo ciekawe, przeczytałam z wielką przyjemnością. No i świetnie skomponowany materiał ilustracyjny :-D :flaga:

Grün - 2008-12-26, 07:17

Marianne Selonke w Wydziale Sopotologii i nowa recenzja - oba teksty autorstwa prof. Magrat.
villaoliva - 2008-12-26, 16:25

"Smaczna" ta historia Marianne Selonke.
lestat - 2009-01-01, 16:53

Istnieje też druga - bardziej "ludowa" wersja śmierci Marianne

Podczas dożynek w Postolinie na zorganizowanym z tej okazji festynie , tańczyła z jakimś dziadkiem , który podczas tańca zmarł. Tutejsi uznali ją za czarownicę i chcieli zabić. Uratował ją proboszcz , dając na noc schronienie w plebanii . Rano kiedy Marianna wracała do Sopotu zabił ją z zemsty syn zmarłego.

fritzek - 2009-01-01, 17:01

A prawda pewnie leży po środku.
Jagst - 2009-01-01, 19:27

fritzek napisał/a:
A prawda pewnie leży po środku.

Czyli albo bandyci zabili ją z zemsty za dziadka, albo syn zmarłego zabił ją dla pieniędzy, które niosła.

Grün - 2009-01-02, 12:17

lestat napisał/a:
Istnieje też druga - bardziej "ludowa" wersja śmierci Marianne

A mógłbyś podać źródło tej wersji?

lestat - 2009-01-02, 13:19

Socha Nowy Bedeker Sopocki strona 223.

Wymieniona jako mało prawdopodobna - stąd napisałem że jest "ludowa" .

Grün - 2009-01-02, 14:37

Dziękuję. Pytam o źródło, bo też ją gdzieś czytałem i nie pamiętam gdzie.
Wersja to nadzwyczaj mało prawdopodobna :)

BillyBoy - 2009-01-09, 00:30

Czy wiadomo coś którą drogą pani Selonke przemierzała trasę z Sopotu do Gdańska i z powrotem? Ciekawi mnie czy może mijała "mój" Poggenkrug... ?
Do tego co napisała Magrat mam jedno małe zastrzeżenie. Zdanie "w roku 1840 sportretowana została sportretowana, a niedługo potem jej podobizna ukazała się drukiem jako pocztówka." zawiera pewną nieścisłość. Uwiecznienie na pocztówce mogło nastąpić dopiero 50-60 lat później, tj. ok. 1890-1900 roku. Pół wieku później to chyba nie to samo co "niedługo potem". A poza tym to bardzo rzeczowy i interesujący tekst!

lestat - 2009-01-09, 20:43

" .....wędrowała przez Karlikowo i następnie "ścieżką kościelną" ,czyli obecnie Jana z Kolna i dalej Józefa Czyżewskiego do Oliwy.Stamtąd przez osady Polanki,Strzyżę i Wrzeszcz dostawała się do celu podróży tj. do Gdańska."

cytat Mamuszka Bedeker Sopocki.

didid - 2009-01-19, 19:06

Zastanawiam się tylko dlaczego wszyscy z uporem używają zniekształconego nazwiska Pani Zielonki... :-/ (rozumiem że osoby nie znające jęz. Polskiego mogą mieć problem ale chyba nie my… rodacy :hihi: )
Grün - 2009-01-19, 19:26

Może przy okazji rodacy nauczą się, że język polski, pisze się małą literą?
Grün - 2009-02-23, 21:44

GROCHALL napisał/a:
poszukuje wiadomosci fotek przedwojennych na temat ul. Twardej

Mam pytanie, czy użytkownik grochall w portalu garnek.pl to Ty?

Marek Z - 2009-03-01, 22:30

Zapraszam szanownych Forumowiczów do Wydz. Postaciologii i przeczytania nowych artykułów, autorstwa prof. wirt. Magrat, pt "Matthäus Deisch" i prof. wirt. Kasi: "Wilhelm August Stryowski". Przy okazji: Gratulacje dla obu Autorek :brawo:
villaoliva - 2009-03-01, 22:47

O Stryowskiem również na :arrow: stronie Rycha40.
Z ciekawym zdjęciem.

rychu40 - 2009-03-02, 20:28

Villaliva ale jesteś szybkim szperaczem. W sobotę w nocy ten blog wklejałem. W ogóle nie wiedziałem że w Akademi też jest o Stryowskim z tym samym zdjęciem żony Stryowskiego w Janowicach Wielkich. Podobno mieszkała z bratem również w pałacu w Trzcińsku który się spalił. Wszystkie zdjęcia podlinkowane na stronie akademii są mojego autorstwa. W Wikipedii nawet link do strony i podstrony którą tworzyłem do 2007 roku. Nie istnieje. Ale u mnie pełny wybór ilustracji ale we fragmentach. Na stronie Rzygaczy brak najważniejszej pozycji bibliograficznej: Katalog wystawy, Wilhelm August Stryowski 1834 - 1917, malarz, kolekcjoner, konserwator,muzealnik, pedagog. Wystawa monograficzna zorganizowana przez Muzeum Narodowe w Gdańsku. 142. str. ilustracje barwne niektórych i czarno białe wszystkich wystawionych prac. Wykaz prac zaginionych. Kalendarium. Tekst Marty Góralskiej, Wstęp, Sentymentalny dokument. Malarstwo W.A.Stryowskiego, Helena Kowalska, Pasje Stryowskiego. Kolekcjoner, Wydany przez MNG, grudzień 2002.
Grün - 2009-03-02, 21:08

Słyszałem, że autorka kontaktowała się z Tobą w sprawie zdjęć.
rychu40 - 2009-03-02, 21:29

Grün napisał/a:
Słyszałem, że autorka kontaktowała się z Tobą w sprawie zdjęć.

Raczej łatwo mnie znaleźć i coś bym wiedział. :-> Podała linki do stron więc jest OK. Kiedyś miałem mniej wprawy i gorszy sprzęt do obrabiania zdjęć do Internetu. Natomiast to zdjęcie z portalu rudawyjanowickie z sędziwą Clarą to wyprosiłem i uzyskałem zgodę na publikację na swojej stronie pod warunkiem dodatkowym że będzie podlinkowane.

rychu40 - 2009-03-03, 00:14

Poprawiam się. Prof. Kasia została rozpoznana w mailu na stronie Rzygaczy. Rzeczywiście nawiązała ze mną kontakt tylko nie dotyczący Stryowskiego na stronie Rzygaczy. Chodziło o dwa obrazy z kotami w tle. Jeden to Freitag ...... Stryowskiego. Chodziło o jej własną stronę na której miały być reprodukcje. Wyraziłem zgodę i poprosiłem żeby nie autoryzowała. Oczywiście obrazy ściągnięte z sieci bo ja nic jej nie oferowałem. Zwracam honor i nie mam pretensji. Chyba że ściągnie coś jeszcze z mojej strony. :-)

.

Grün - 2009-07-09, 20:01

Dwie nowe recenzje. Tym razem pozytywne :)

Paweł Huelle, Castorp
i
Barbara Szczepuła, Kod Heweliusza

Grün - 2009-09-15, 20:13

Znowu dwie nowe recenzje. Tym razem umiarkowanie pozytywne.

Stefan Chwin - Hanemann
i
Malowniczy Gdańsk

Grün - 2010-01-24, 01:56

Po długim oczekiwaniu: Zbigniew Kosycarz w Galerii Wedutystów.
villaoliva - 2010-01-24, 08:00

Bardzo cieszy, że Kosycarz został opisany w Akademii :brawo:
Hochstriess - 2010-01-24, 09:39

To prawda. Człowiek- legenda, człowiek-instytucja :flaga:
Bynio50 - 2010-01-24, 14:07

Można by go nazwać "Największym Kronikarzem Gdańska" po 1945 roku. :flaga:
fritzek - 2010-01-24, 14:32

Brawo :brawo: Dzięki Marku_Zet :flaga:
Grün - 2010-01-24, 22:35

Jeszcze jedna nowość. Artykuły można komentować. Na razie nie wszystkie, sukcesywnie dodaję formularze do komentowania pod kolejnymi.
Marek Z - 2010-01-25, 14:16

fritzek napisał/a:
Brawo :brawo: Dzięki Marku_Zet :flaga:


Dzięki za "Brawo" i dzięki za "Dzięki". :-)

feyg - 2010-12-12, 10:15

Czy są szanse na powrót Akademii na tym lub innym serwerze?
danielewicz - 2010-12-12, 20:32

Miejmy nadzieję, inaczej sobie nie wyobrażam :flaga:
Grün - 2010-12-13, 16:23

Spokojnie to tylko awaria.
Wszystko działa już jak dawniej.

I od razu dwie nowości:

Znaki własnościowe gdańskich kościołów luterańskich

i

Recenzja "Całego Gdańska"

doldar - 2010-12-13, 18:02

Szczerze mówiąc Ameryka została ponownie odkryta. To już było - http://www.forum.dawnygda...ighlight=gmerki
Poza tym na stronie są błędy - nie "Znaki własnościowe gdańskich kościołów luterańskich" lecz winno być : "Znaki własnościowe gdańskich kościołów protestanckich lub ewangelickich". Kościoły św. Elżbiety, św. Trójcy (początkowo) i Piotra i Pawła były kościołami reformowanymi, czyli kalwińskimi.

Grün - 2010-12-13, 21:52

Słuszna uwaga. To pozostałość po próbie podziału materiału na wyznania. Dzieki.
Natomiast tekst o Ameryce mógłbyś sobie łaskawie darować.
Jakie jeszcze błędy są na stronie?

fritzek - 2010-12-13, 22:28

doldar napisał/a:
To już było - http://www.forum.dawnygda...ighlight=gmerki

Mógłbyś podać prawidłowo działający link? Z tego co kojarzę, to konkretnego wątku na ten temat na FDG nie ma, tylko trochę porozsiewanych informacji w wielu miejscach.

fritzek - 2011-03-17, 19:31

Kubek do kawy z Gesellschaftshaus Neufahrwasser

Zapraszam :flaga:

villaoliva - 2014-05-17, 19:33

Z głębokim żalem zauważyłem, że zniknął Instytut Ulicologii :-(
stary szkot - 2014-05-23, 10:49

villaoliva napisał/a:
Z głębokim żalem zauważyłem, że zniknął Instytut Ulicologii :-(


Reanimacja przeprowadzona. :oops:

villaoliva - 2014-05-23, 15:11

Dziękuję :flaga:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group