Wolne Forum Gdańsk
Forum miłośników Gdańska i Pomorza

Fasada Foto Projekt - Fasada Foto Projekt

fritzek - 2009-03-15, 21:26
Temat postu: Fasada Foto Projekt
To jest kolejny projekt, dosyć dawno już wymyślony przeze mnie i villa. Od jakiegoś czasu zbieramy materiał, ale jakoś nie było sposobności do założenia wątku o tym. Skłania mnie do tego, to co zobaczyłam w dniu wczorajszym na winklu mojej ulicy.

Cytat:
W dniu wczorajszym idąc do sklepu na winklu przeżyłam szok. Osoby prowadzące sklep spożywczo-monopolowy pod adresem Rybołowców 9 postanowiły "upiększyć" fasadę kamienicy. Eklektyczna kamienica została zbudowana w końcu XIX w. i jest najpiękniejszym budynkiem mieszkalnym w mojej dzielnicy. Miałam bardzo duże obiekcje w trakcie remontu wejścia do kamienicy po prawej stronie od wejścia do sklepu. Kolumny i ściany pomalowano na kolor róż majtkowy (widoczne na ostatnim zdjęciu), ale to jeszcze jakoś koresponduje z fasadą sąsiedniej kamienicy pomalowanej na bardzo jasny różowy kolor, i barwą ceglanej części budynku. Natomiast kolor żółto jajeczny woła po prostu o pomstę do nieba. Kto pozwala na taką dewastację wizualną budynków?!
Mało tego, mam przeczucie, że pomalowanie ścian na żółto nie jest końcem radosnej tfu!rczości sklepikarzy...

*tekst pochodzi z mojego bloga

Róg ulic Na Zaspę i Rybołowców 14 III 2009 r. :

villaoliva - 2009-03-15, 21:33

Może to sex shop będzie?
feyg - 2009-03-15, 21:34
Temat postu: Re: Fasada Foto Projekt
fritzek napisał/a:
Kolumny i ściany pomalowano na kolor róż majtkowy (widoczne na ostatnim zdjęciu), ale to jeszcze jakoś koresponduje z fasadą sąsiedniej kamienicy pomalowanej na bardzo jasny różowy kolor, i barwą ceglanej części budynku. Natomiast kolor żółto jajeczny woła po prostu o pomstę do nieba.

Żółty koresponduje się za to z reklamą Liptona :hihi:

fritzek - 2009-03-15, 21:38

villaoliva napisał/a:
Może to sex shop będzie?

He he he. No tak, dzielnia pod latarnią :hihi:

A poważnie, to owo "upiększanie" nie ma nic wspólnego ze zmianą branży. Zobaczymy co będzie jutro. Bo tak jak napisałam, coś czuję, że to nie koniec prac malarskich na elewacji :evil:

villaoliva - 2009-03-15, 21:43

Ale widzę, że wejście narożne już miało purpurową barwę.
Czyli to kolejne "koloryzowanie" kamienicy.

Kuglow - 2009-03-16, 00:07

My w Marienburgu już jesteśmy przyzwyczajeni do takich samowolek,co dokładnie widać na zdjęciu wykonanym przez Ojca Dyrehtóra naszego forum Marienburg.pl Azaziza :mrgreen:
feyg - 2009-03-16, 00:17

Kuglow napisał/a:
My w Marienburgu już jesteśmy przyzwyczajeni do takich samowolek,co dokładnie widać na zdjęciu wykonanym przez Ojca Dyrehtóra naszego forum Marienburg.pl Azaziza :mrgreen:

Nawet kolorystyka ta sama - widać taki trynd jest :hihi:
A może w marketach budowlanych jest promocja na żółtą farbę?
Muszę pomalować skrzynkę gazomierza dlatego się pytam ;-)

rychu40 - 2009-03-16, 01:03

feyg napisał/a:

A może w marketach budowlanych jest promocja na żółtą farbę?

To mi wygląda na żółcień egipską. Lub złoto faraonów. Kuchnie tak pomalowałem. To złoto może przyciągać. Tylko dlaczego te kolumny we fioletach. Też powinny być żółte. Kolor w kuchni specjalnie doradzał fachowiec. Kuchnia ok. 6 metrów kwadratowych. Ale pomalowana na egipski żółcień pasuje np. do jajecznicy. Ale żeby malować część kamienicy to trzeba być "artystą". :-?

luanda - 2009-03-16, 01:46

Laik jestem w kolorach poza tym, że lubię niebieski wiele więcej nie wiem, więc zapytam nieśmiało... Jaki kolor powinna mieć ta fasada oraz dlaczego nie powinien on być żółty?
Hochstriess - 2009-03-16, 12:45

Luanda ta fasada przede wszystkim powinna mieć kolor JEDNOLITY. W drugiej kolejności , ten jednolity kolor powinien korespondować z istniejącą w sąsiedztwie kolorystyką.
Podobnie jak feyg stawiam na korespondencję z Liptonem.

pawel_45 - 2009-03-16, 13:45

Ciepły kolor słonecznikowo-jajeczny, albo kurczakowo-kaczątkowy. Wielkanoc już blisko.
villaoliva - 2009-03-16, 13:49

Jestem na 99% pewien, że pomalowana część pierwotnie miała taki kolor jak detale wokół okien. I cała kamienica zamiast malowania wymagałyby zwykłego odczyszczenia.
Amstawik - 2009-03-16, 14:46

Zastanawiam się gdzie jest konserwator zabytków ? Taka samowolka nie może uchodzić na sucho. Jak robiłem remont dachu to musiałem wszystko uzgodnić z konserwatorem, jaki wzór dachówki, w jaki sposób będzie ona układana, jej kolor dosłownie wszystko. normalnie ręce opadają.
fritzek - 2009-03-16, 15:08

Ten budynek (jak zresztą większość w NP leżących w obrysie ulic Wolności, Starowiślna, Oliwska, Kasztanowa) jest uznany za "obiekt o wartości kulturowej i podlega ochronie konserwatorskiej". Dokonanie jakichkolwiek zmian wymaga zgłoszenia tego konserwatorowi i uzyskania pozwolenia.
Jak ktoś ciekawy, to może sobie sprawdzić na planie zagospodarowania przestrzennego Gdańska - działka nr 011-31, obiekt 131.

Dalsze informacje w tej sprawie jutro.

A póki co, w dniu wczorajszym dołożono żółtego w niepomalowanych miejscach:

villaoliva - 2009-03-16, 15:23

Cała elewacja kamienicy nadaje się do remontu.
Autorzy tych działań nie widzą, że przez robienie takiego kontrastu to jeszcze gorzej wygląda?

colacoca - 2009-03-16, 18:05

autorzy na pewno w ogóle nic nie wiedzą - chodzą dumni i pełni dobrze spełnionego obowiązku...

dostali pewnie farbę od sponsora to "odnowili".....
wiosna w końcu... idzie.... żółta..... :-/

teraz konserwator powinien im zrobić przyspieszony kurs egzystencji wśród zabytków....

fritzek - 2009-03-16, 18:12

colacoca napisał/a:
autorzy na pewno w ogóle nic nie wiedzą - chodzą dumni i pełni dobrze spełnionego obowiązku...

Nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania.

Amstawik - 2009-03-16, 18:24

fritzek napisał/a:
colacoca napisał/a:
autorzy na pewno w ogóle nic nie wiedzą - chodzą dumni i pełni dobrze spełnionego obowiązku...

Nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania.




ciekawy jestem jak to prawo teraz będzie egzekwowane

colacoca - 2009-03-16, 18:27

oczywiście

tylko dlaczego coraz częściej mam wrażenie, że egzystuję wśród osobników, którzy mają duże problemy z "odnalezieniem się" w rzeczywistości?

tzn. w powszechnym (i ich) mniemaniu radzą sobie świetnie - tylko ma się to nijak do faktów, których biedacy zwyczajnie nie widzą... taki to mamy "łelektorat" :hihi:

luanda - 2009-03-16, 23:29

No dobrze, ale jeszcze pomarudzę, bo w tych kolorach naprawdę jestem kiepski...
Załóżmy, że zgoda na pomalowanie na żółto od właściwych władz, zostałby uzyskana i fasada została pomalowanaby na żółto. Oczywiście posuwam się w swoim wizjonerstwie jeszcze dalej, mianowicie dodaję remont elewacji przez okraszeniem jej kolorem. :)
Czy dalej żółty byłby złym kolorem, czy już czy nie?
Po prostu zastanawiam się, czy niewłaściwe jest to, że kolor żółty jest bardzo ostrzegawczy w swoim wyrazie, czy rażąca byłoby nędza i brud elewacji sąsiednich?
Czyli biorąc pod uwagę powyższe założenia po ich spełnieniu (czyt. wypełnieniu norm prawnych) dalej byście pisali, że fasada jest brzydka, bo nie lubicie żółtego?

Jeszcze proście, czy genezą tego wątku są gusta? :-D

Abstrahuję od wykształcenia i gustów politycznych "malarzy", ale chodzi mi po głowie taki problem. Załóżmy, że zostałem właścicielem zabytkowej substancji, która się ma jak się ma, czyli kiepsko, a ma się kiepsko, bo poprzedni właściciel zaniedbał np. dach i cieknie i zalewa i gnije wszystko. Chciałbym coś z tym zrobić, ale zwyczajnie mam chude lata i wiem, że zabytek kolejnych siedmiu nie przeżyje. Akurat umoczyłem na opcjach, córkę porwali i chcą okup, a syn niechcący zniszczył mienie o znacznej wartości, które muszę odkupić.
Niespodziewanie, dostaję od przyjaciela pokrycie dachowe, które wcześniej zamówił, ale zmienił zdanie, już go nie chce, ale już zapłacił i nie może zwrócić.
Mogę to wykorzystać i wiem, że uratuję substancję. Ale pojawia się problem, bo dach to była holenderka, a ja mam akurat karpiówkę i to żółtą (bo taką zamówił specjalnie na swoją wiejską dyskotekę Disco Polo, w której bawią się głosujący na Samoobronę, mój przyjaciel).
Urząd konserwatorski odmawia.
Ja decyduję się na samowolę, bo wiem, że to tymczasowe i za 4 lata odkuję się i będzie mnie stać na plany zgodne z moimi poglądami i pierwowzorem.
Pytanie: Wsadzić mnie, wywłaszczyć, zlicytować, czy też nie i zaciskać kciuki, aby mój (i nie tylko) los się odmienił?
Dodam, że po latach los się niestety nie odmienił (jak to w życiu bywa) i żółty dach pozostał, a pod nim cała podwalina i oczep, nawet trochę z pierwotnego wyposażenia ocalało... Warto by było posiedzieć za żółty, czy nie? :hihi:

fritzek - 2009-03-17, 12:53

Przedkładam sprawozdanie.
Okazało się, że nie mnie jedną to żółte, śmierdzące jajo w oczy kole. Zarządcę kamienicy któryś z mieszkańców powiadomił wczoraj z samego rana. Również miejski konserwator zabytków już wie o sprawie.

Co będzie dalej, zobaczymy. W każdym bądź razie dalszego "upiększania" nie będzie.

fritzek - 2009-03-19, 14:33

Sprawa "jajecznej" fasady została zgłoszona przez miejskiego konserwatora zabytków inspektoratowi nadzoru budowlanego.
villaoliva - 2009-03-24, 00:48

Gdańska samowolka w jaskrawych kolorach

Cytat:
Nowy Port, róg ulic Rybołowców i Na Zaspę. Świeżo "odnowioną" kamienicę widać już z daleka. Jajecznożółty kolor, na który pomalowano parter budynku, przyciąga wzrok niczym zapalona żarówka.

- W wiaderku ten kolor wydawał się spokojniejszy - tłumaczy pani prowadząca tu sklep spożywczy Lux-Plus, która zleciła malowanie. - Chciałam dobrze. Klatka schodowa na zewnątrz pomalowana jest na różowo, i ten róż nikomu nie przeszkadza. Tylko żółty okazał się zły. Może rzeczywiście trochę za ostry wyszedł.

- Nie, no kolor jest straszliwy - nie kryje niechęci pan Mirek spod jedynki. - Właścicielem budynku jest wspólnota mieszkańców, oburzona pani spod 4 zawiadomiła już miejskiego konserwatora. To przecież nie może tak zostać, to zabytkowa kamienica, kiedyś nawet wisiała tu metalowa tablica z datą: 1883, ale ktoś ją ukradł. Dopóki kamienica należała do gminy, nie była remontowana chyba od wojny. Odkąd jest wspólnota, wyremontowaliśmy wnętrze klatki schodowej, niedługo chcielibyśmy odnowić całą elewację.

Dobrze, że wspólnoty biorą sprawy w swoje ręce i remontują zaniedbane budynki. Problem w tym, że nie zawsze robią to z wyczuciem.

- Pomalowanie domu, a zwłaszcza zabytku to odpowiedzialna sprawa. We Francji działają bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące kolorów, na jakie można malować elewacje budynków, w Niemczech to kwestia obyczaju. Tam ludzie konsultują się z sąsiadami, zanim przeprowadzą remont, unikają też wszelkich kontrowersyjnych jaskrawości - mówi Jakub Szczepański, architekt i historyk architektury.

Jego zdaniem, w Polsce wytyczne na temat koloru czy użytego materiału pojawiają się za rzadko, w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Dobrym przykładem jest Sopot, gdzie w planie zagospodarowania wyraźnie określono, że dachówki mają być czerwone, a nie zielone czy niebieskie.

- Myślę, że najważniejsza jest tu świadomość tego, że ulica to wspólne dobro, patrzy się na nią jak na całość. Nie może być więc tak, że każdy maluje sobie swój dom bez względu na to, czy wybrany przez niego kolor wpisuje się w otoczenie, czy też razi. Naturalnym kolorem gdańskich kamienic z przełomu XIX i XX wieku były jasne odcienie piaskowego. I tego powinniśmy się trzymać - mówi Szczepański.

Tego typu samowole to w Gdańsku codzienność. Należy do nich też wymiana okien w obiektach objętych ochroną konserwatorską. Konserwatorzy skarżą się, że ludzie wstawiają plastiki absolutnie nie licząc się z uwarunkowaniami historycznymi. Jeśli wspólnota mieszkaniowa albo konserwator zauważy podobną "samowolkę" może to zgłosić do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Inspektorat zaś ma prawo sprawcę ukarać mandatem.

- Niestety, pracuje tam za mało ludzi, żeby nadążyć ze wszystkimi interwencjami - mówi Janusz Tarnacki, kierownik referatu ochrony zabytków w UM w Gdańsku.

Od 500 zł wzwyż wynosi grzywna na wymalowanie zabytkowej kamienicy bez zgody konserwatora

5 tys. zł to kara za niewywiązanie się z nakazu naprawienia szkody


I piękny komentarz ...

Cytat:
Janusz Tarnacki, kierownik referatu ochrony zabytków w UM w Gdańsku: Przed rozpoczęciem malowania pani powinna wystąpić do nas o pozwolenie. Ten żółty jest rażący. W tym przypadku nie stało się jednak nic, czego nie da się naprawić. W porozumieniu z konserwatorem właścicielka sklepiku wybierze inny kolor i ta ostra żółć zostanie zamalowana.

fritzek - 2009-03-24, 01:25

villaoliva napisał/a:


I piękny komentarz ...

Cytat:
Janusz Tarnacki, kierownik referatu ochrony zabytków w UM w Gdańsku: Przed rozpoczęciem malowania pani powinna wystąpić do nas o pozwolenie. Ten żółty jest rażący. W tym przypadku nie stało się jednak nic, czego nie da się naprawić. W porozumieniu z konserwatorem właścicielka sklepiku wybierze inny kolor i ta ostra żółć zostanie zamalowana.

I zostanie naniesiona kolejna warstwa farby :evil: Tak naprawdę nie stało się nic...nie stało się nic...
A może w końcu ktoś pomyślałby o tym, że elewacje należy po prostu umyć raz na kilka lat, a nie zasmarowywać je kolejnymi warstwami farb :idea:

Hochstriess - 2009-03-24, 10:19

Wyszła wojna o niewłaściwy kolor...
luanda - 2009-03-24, 19:20

Cóż... Do mojego pytania o "żółć" nikt się nie odniósł, więc powtórzę, że z kolorów jestem sławy, i po takim wstępie oświadczę, że wolę:
- różową dachówkę, zamiast spadającej na głowę,
- fioletowy chodnik, zamiast zasranego przez psy,
- pomarańczową bramę, zamiast cuchnącej m ocz em.

Gdzieś trzeba znaleźć równowagę pomiędzy miłością do zabytków, i do bliźniego. Akurat przerabiam temat brzmiący m/w: "Wpływ urzędowej ochrony zabytków na eskalację poziomu zaniechania do podjęcia prac konserwatorskich przez podmioty mogących uratować zabytki." Rzygać się chce...
Oczywiście przykład sklepu przy "Na Zaspę" to przeginka, ale ciekawe ile potencjalnych lepiej zaplanowanych remontów medialne rozdmuchanie sprawy odłożyło na greckie kalendy?

Nie można było zwyczajnie zadenuncjować i odpuścić sobie rozgłos medialny?

Pauperyzacja dziennikarstwa i rozdmuchiwanie problemów nadających się do wyjaśnienia w sposób spokojny, rzeczowy między stronami, skłania mnie do potwierdzenia prawdziwości porzekadła pochodzącego (zdaje mi się od bratniego narodu) ciszej jedziesz - dalej zajedziesz...

Spodobał mi się pierwszy komentarz do artykułu w Gazecie
Cytat:
Malowanie kamienic wzbronione IP: *.nat0.sta.nsm.pl
Gość: Pasażer 23.03.09, 21:12 Odpowiedz
Kara za s y f i obdrapany tynk = 0 zł
Kara za pomalowanie na żółto = 500 zł

Oto Polska właśnie.


:)


PS' Fajny robot do edycji słów autora bez jego wiedzy i zgody...

fritzek - 2009-03-24, 20:41

luanda napisał/a:

Oczywiście przykład sklepu przy "Na Zaspę" to przeginka, ale ciekawe ile potencjalnych lepiej zaplanowanych remontów medialne rozdmuchanie sprawy odłożyło na greckie kalendy?

No mnie też to ciekawi. Pomijając kwestię pojęcia "remontu".

luanda napisał/a:

Nie można było zwyczajnie zadenuncjować i odpuścić sobie rozgłos medialny?

Może zadaj to pytanie mieszkańcom ul. Rybołowców, którzy podnieśli alarm i zapewnili sobie ów rozgłos.

luanda napisał/a:

Pauperyzacja dziennikarstwa i rozdmuchiwanie problemów nadających się do wyjaśnienia w sposób spokojny, rzeczowy między stronami

Stroną w tej jaskrawej (nomen omen) kwestii jest każdy mieszkaniec tej kamienicy, dzielnicy, Gdańska i każdy, kogo oczy zabolą patrząc na to.

luanda napisał/a:

PS' Fajny robot do edycji słów autora bez jego wiedzy i zgody...

Polecam lekturę regulaminu WFG

luanda - 2009-03-24, 21:59

fritzek napisał/a:

luanda napisał/a:

Nie można było zwyczajnie zadenuncjować i odpuścić sobie rozgłos medialny?

Może zadaj to pytanie mieszkańcom ul. Rybołowców, którzy podnieśli alarm i zapewnili sobie ów rozgłos.


Mógłby, ale po co wówczas byłoby forum i rozpoczynanie wątku o tym akcie wandalizmu. Wystarczyłaby dyskusja z mieszkańcami, konserwatorem, policją, wspólnotą etc., etc.. Sądzę, że moje pytanie miało związek z tematem i być może któryś z użytkowników forum z mną w tej kwestii polemizować, przedstawić swój pogląd na sprawę lub wyprowadzić mnie z błędu, o ile się mylę?


fritzek napisał/a:

Polecam lekturę regulaminu WFG


Nie rozumiem w jaki sposób użycie wyrazu "m o c z" łamie regulamin forum. Raczej zmuszanie do pisowni w postaci "m o c z" - oszukując maszynę - w formie niepoprawnej ortograficznie naraża mnie na naruszenie pkt. 2 regulaminu.
W kwestii wyjaśnienia poniżej piszę "m o c z" poprawnie ha_ha_ha

#płyn wytwarzany w nerkach i wydalany z organizmu, zawierający produkty przemiany materii bezużyteczne lub szkodliwe dla ustroju#

villaoliva - 2009-03-24, 22:27

A ja uważam, że rozgłos medialny nie jest zły.
Artykuł uczy i bawi :hihi:

Na poważnie, artykuł nie mówi "nie remontować, ale "remontować z głową".
Czyli po zasięgnięciu opinii specjalistów (bo zabytek) i uzyskaniu pozwoleń (pierwsze, podstawowe to pozwolenie wspólnoty). Więc artykuł pokazuje głupotę postępowania. Wnioski wyciąga każdy sam.

Co do komentarza w "Gazecie" to mam wrażenie, że Tarnacki nie wie o jakiej kamienicy mówi. To tak jakby pomalowano Dworzec Główny w Gdańsku. Też cegła licowa i "piaskowe" detale. "Pomalować na żółto i czerwono jak się przybrudzi" ?
A jednak kilka lat temu po raz pierwszy od wojny dworzec umyto. I to tak, że wiele osób myślało, że cegłę piaskowano.
A tego podobno robić nie wolno w przypadki licówki.

To jest ogólna tendencja jaką zauważam. U nas się nie myje elewacji tylko co kilka lat nakłada kolejny tynk lub farbę. A w przypadku budynku w NP to jest bez sensu.
To jest elewacja do umycia a nie pokrywania warstwami "olejnej".

Hochstriess - 2009-03-24, 23:31

Jak to nikt się nie odniósł? Na poprzedniej stronie napisałam: "Luanda ta fasada przede wszystkim powinna mieć kolor JEDNOLITY. W drugiej kolejności , ten jednolity kolor powinien korespondować z istniejącą w sąsiedztwie kolorystyką. "
Żółć jest tutaj najmniej ważna ;-)

feyg - 2009-03-27, 08:57

Eklektyczny zabytek
Cytat:
XIX-wieczna kamienica w Nowym Porcie, którą właścicielka lokalnego sklepiku niedawno pomalowała na jadowicie żółty kolor, znajdzie się na liście zabytków. To zabezpieczy budynek przed kolejną tego typu samowolą

Kamienica mieści się w Nowym Porcie, na rogu ulic Rybołowców i Na Zaspę. Jej mieszkańcy pamiętają, że kiedyś wisiała tu tabliczka z datą: 1883. W całym Gdańsku są tylko trzy takie kamienice (oprócz tej w Nowym Porcie - na Oruni i w Głównym Mieście przy Hali Targowej), ich styl określa się jako eklektyczny. - To najcenniejsza kamienica w Nowym Porcie. Jej najciekawsze elementy to figura Ateny i dwie figurki uskrzydlonych amorków. Widać, że jej pierwszy właściciel był bogatym człowiekiem, nie udało mi się jednak ustalić, kto nim był - mówi Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków.

We wtorek pisaliśmy o właścicielce lokalnego sklepiku spożywczego mieszczącego się na parterze kamienicy, która by "odświeżyć" pomazaną przez grafficiarzy elewację, pomalowała ją na jaskrawy, żółto-jajeczny kolor. Oburzona wspólnota mieszkaniowa zawiadomiła miejskiego konserwatora zabytków, ten nakazał przemalowanie elewacji. Po naszym tekście konserwator natomiast postanowił wpisać obiekt do rejestru zabytków. Jest to najwyższa forma ochrony cennej architektury.

Kolejka do rejestru

Rozmowa z Marianem Kwapińskim, wojewódzkim konserwatorem zabytków.

Aleksandra Kozłowska: Skoro to taka cenna kamienica, dlaczego dopiero teraz będzie wpisana do rejestru zabytków?

Marian Kwapiński: Jest wiele cennych zabytków, które wpisujemy dopiero teraz. To permanentna administracyjna procedura z dramatycznymi etapami: najpierw ustala się, co jest naszym skarbem, potem szuka się jego właścicieli - co nie zawsze jest łatwe, następnie zawiadamia ich o decyzji wpisu, ci z kolei mogą się odwoływać, co zresztą często robią i sprawa ląduje w sądzie... W całym województwie mamy 72 tysiące zabytków architektury, z czego 2200 jest już w rejestrze. Co roku pojawia się kilkanaście nowych wpisów.

Kto proponuje, by budynek trafił na listę zabytków?

Wniosek składa albo jego właściciel, albo konserwator. Niezależnie od tego trzeba udokumentować, że obiekt ma wartości, których zachowanie leży w interesie społecznym. W przypadku kamienicy w Nowym Porcie to ja podjąłem decyzję.

Podobno z Nowego Portu wpływa coraz więcej takich wniosków.

Tak. Ludzie zaczynają sobie cenić fakt, że mieszkają w pięknej, zabytkowej kamienicy, nawet jeśli wymieniając w niej okna, muszą zamiast "plastików" wstawić droższe okna drewniane, zbliżone do oryginalnej stolarki. Jeśli taka kamienica wpisana jest na listę zabytków, to jej mieszkańcy mogą starać się o dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i środków unijnych, na przykład renowacji budynku. Plusem życia w zabytkowym domu jest też to, że przy wykupie w nim mieszkania, płaci się tylko połowę jej wartości, podanej przez rzeczoznawcę. Bo mieszkanie w zabytku to także obowiązek - trzeba dbać o jego stan techniczny i estetyczny - przed każdym remontem czy wymianą okien należy skonsultować się z konserwatorem.

Aleksandra Kozłowska
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

Henio - 2009-03-27, 10:32

:hihi: No i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Gdyby nie właścicielka sklepu , to kamienica by nie była zabytkiem ;-)
Muszę jej to powiedzieć ;-)
Ps. Co by tu jeszcze w Nowym Porcie "zmalować" :hmm:

fritzek - 2009-03-27, 18:39

Cieszy to, że mieszkańcy Nowego Portu nie są obojętni na swoje otoczenie, i że służby konserwatorskie błyskawicznie zareagowały na sprawę :-D :flaga:
villaoliva - 2009-04-03, 20:49

Al. Grunwaldzka 220/230 na rogu Chopina w Gdańskiej Strzyży.
Widziane od dziedzińca.

Po lewej stan obecny, po prawej moja rekonstrukcja wyglądu.

luanda - 2009-04-04, 07:57

villaoliva napisał/a:
Po lewej stan obecny, po prawej moja rekonstrukcja wyglądu.


Czy to jakaś zagadka z cyklu: "Znajdź 10 różnic"? Ba ja znalazłem 16 :D
Zresztą bez zmianu koloru elewacji to chyba OT ;-)

villaoliva - 2009-04-09, 10:34

Obywatele na tropie brzydkich fasad

Cytat:
Wkurza nas narzekanie na wszechobecny brud i nieład. To jak wygląda nasze miasto, zależy od nas - mówią Izabela Sitz-Abramowicz i Tomasz Strug, tropiciele budowlanych samowoli w gdańskich kamienicach

Aleksandra Kozłowska: Ludzie remontują sobie domy, wymieniają okna na nowe, a wam się to nie podoba?


Tomasz Strug *: - Nie podoba nam się bezmyślne niszczenie tego, co przetrwało wojnę. Remont? Okej - bardzo dobrze, że ludzie się za to biorą, ale remontować powinni z głową, z poszanowaniem wizji architekta, który kiedyś dany budynek zaprojektował, zadbał też o detale, takie jak np. podział okien. A ten szczegół jest przy wymianie na okna z PCV kompletnie niszczony. Są w Gdańsku kamienice, gdzie na jednej fasadzie widać cały festiwal okien: stare, drewniane z licznymi szprosami [listwami dzielącymi okna na mniejsze części - red.], nowe - każde od różnych producentów: dzielone pionowo, poziomo albo w ogóle bez podziałów. Zwłaszcza przy przedwojennych domach wygląda to tragicznie - jak marynarka z różnymi guzikami i wielokolorowymi łatami. Nikt by takiej nie założył.

Izabela Sitz-Abramowicz *: - Fasada jest najważniejszą częścią zewnętrzną budynku, jego "twarzą". Mówi o jego charakterze, funkcji, wartości i wieku. Pod koniec lat 90. ruszyła "fasadownicza" rewolucja, kiedy to ludzie zaczęli wymieniać oryginalne okna, drzwi, przyoblekać budynki w nowe, kompletnie niezwiązane z historią barwy. Ostatni głośny przykład takiego barbarzyństwa to pomalowana na kolor jajecznicy kamienica w Nowym Porcie na rogu ul. Rybołowców i Na Zaspę, o której pisała także "Gazeta". Mieszkam niedaleko tego miejsca i krew mnie zalewa, gdy widzę taką głupotę i bezmyślność. Remonty tego typu obiektów powinny odbywać się pod opieką konserwatora zabytków.

T.S.: - Ale on sam mówi, że ma za mało ludzi, by ścigać takie samowolki, że często nie wie o podobnych przypadkach. I dlatego domy w Gdańsku, stojące przy jednej ulicy wyglądają jak zestaw niepasujących do siebie klocków. A najgorsze wrażenie robią budynki, gdzie na jednej fasadzie spotyka się kilka różnych kolorów, faktur czy pokryć dachu - bo tylko część wspólnoty zdecydowała się na renowację. Ludzie kompletnie nie myślą o tym, że ulica to przestrzeń publiczna, dobro wspólne, a nie pole do kolorystycznego popisu typu "fiolet w pomarańczowe ciapki".

I dlatego na internetowym Wolnym Forum Gdańsk ruszyliście z akcją "Fasada Foto Projekt"?

I.S.-A .: - Tak. Bezpośrednią inspiracją był zimowy spacer po Wrzeszczu, m.in. okolicach ul. Kochanowskiego. Bezlistne drzewa nie zasłaniają jeszcze różnych fasadowych koszmarków, fotografujemy je, a potem wraz z komentarzem i opisem "wrzucamy" na forum. Chcemy w ten sposób obudzić mieszkańców Gdańska, przekonać, by nie niszczyli zabytków. Zachęcamy też wszystkich, by dokumentowali podobne samowole i przysyłali zdjęcia do nas. Może dzięki temu uda się zmotywować urzędników odpowiedzialnych za zabytki, by wreszcie zaczęli je chronić. Po świętach przekażemy Januszowi Tarnackiemu, miejskiemu konserwatorowi płytę z wyborem "najlepszych" fasadowych kwiatków, żeby już nie mówił, że o czymś nie wie.

Naprawdę nie macie innych problemów niż fioletowy tynk i plastikowe okna?

T.S.: (...) Jesteśmy przedstawicielami nielicznego wciąż gatunku - społeczeństwa obywatelskiego. Wkurza nas narzekanie na wszechobecny brud i nieład, bo to jak wygląda nasze miasto, zależy od nas. Jesteśmy miłośnikami Gdańska i przeciwnikami jego wizualnej dewastacji i zamierzamy ten stan rzeczy zmienić.(...)

URBAN_III - 2009-04-09, 11:35

Witam na forum!

Nie chce mi się już wylewać pomyj na nasze społeczeństwo, jego poczucie estetyki i przystosowanie do życie w mieście (szczególnie w miastach po wymianie ludności)
Wrzucę na dzień dobry mały przykład zbrodni z ul św Ducha

rychu40 - 2009-04-09, 11:37

Przyłączam się. I wklejam znany obrazek ale może nie wszystkim. To może nie najpiękniejsza kamienica ale pierwotnie miała w półkolistym zwieńczeniu szerokich okien secesyjne witraże. Teraz prostokątne. Całkowicie przebudowane werandy a właściwie zabudowane. Na parterze było zejście do ogródka którego nie ma. Co się wyprawia z oknami to widać. Autentyczne są okna klatki schodowej z resztkami witraży. Ciekawe :bluzg: na co je wymienią.
grzechuu - 2009-04-09, 13:10

co do wymiany okien -> Zajęcza 3
z jednej strony jeszcze tragicznie nie jest, ale te puste okna od tyłu... a później trzeba się zupełnie zasłonić roletą bo ludzie wszystko widzą... :roll:

flawia - 2009-04-09, 13:18

Mi ten wątek , słuszny poniekąd, przypomina sytuację sprzed ponad dwóch tysięcy lat kiedy to wspaniali inżynierowie i intelektualiści generalnie, niejacy Rzymianie albo kradli albo radośnie powielali dzieła sztuki greckiej / wiadomo mi o rzeźbach ( arch to inna sprawa)/

Podobnie nowożytna sztuka klasyczna i dramatyczny cywilizacyjnie przełom XIX i XX wieku owocował mniej lub bardziej namiętną estetyzacją miasta w warstwie schematycznego powtarzania detalu( jako towarzystwo rozsądnej myśli urbanistycznej).

ja osobiście popieram aktywność społeczną a w sytuacji sklepu na rogu jest ona raczej zasmucająca nie z powodu koloru a powierzchowności działania

[quote="fritzek"]
villaoliva napisał/a:


A może w końcu ktoś pomyślałby o tym, że elewacje należy po prostu umyć raz na kilka lat, a nie zasmarowywać je kolejnymi warstwami farb :idea:


a i że brak porozumienia z innymi mieszkańcami to sprawa wskazująca na niski poziom cywilizacyjny , bo lepiej denuncjować niż zamiast narzekać na zły gust sąsiada wspólnie pomyśleć o OŻYWIENIU kamienicy.

wracając do pierwszego zdania i kwestii grecko-rzymskiej użycie mocnego koloru to kwestia temperamentu, dla nas ludzi północy zazwyczaj współczesna sztuka iberyjska czy z płw apenińskiego to kicz albo tandeta, chyba ze oglądane w świetle południowego słońca.

percepcja zależy od kontekstu w jakimś pojawia się coś na co patrzymy;
ja chciałabym aby Gdańsk Moje Miasto było miastem żyjącym życiem społeczeństwa , które aktualnie w nim realizuje swoje potrzeby. A jego estetyka - malowanie kamienic na jeden kolor - jednobarwne były bloki z wielkiej płyty.


za luanda , co gorsze : brak ingerencji i radocha ze ma się sypiąca fasadę pamiętającą czasy kiedy powietrze śmierdziało nie smogiem a domowymi pomyjami , czy .... ech poprawa jakości przestrzeni publicznej wg indywidualnych gustów...


( ja czasem maluję, wychodzę od brudnych kolorów, w miedzy czasie parę szkicowych gestów czystym kolorem i wtedy pojawia się kontrast między czystym kolorem a resztą i dodaje mi to zazwyczaj odwagi, pojawiają się wyszukane ale intensywne kolory i praca nabiera życia, jest świeża, żyjąca, nie kiczowata czy agresywna ( powiem w skromności;)

może zamiast snobistycznie zadzierać nosa i wychwalać biel marmuru powiedzieć, że czyszczenie fasady i skupianie uwagi przechodnia na kamienicy to świetny pomysł na budowanie tożsamości miejsca , które architektonicznie przysnęło od czasów wojny...

Lidia Makowska - 2009-04-09, 14:41
Temat postu: dziewactwa w mieście
Pozdrawiam z Wrzeszcza, witam forumowiczki i forumowiczów!
Na portalu www.wrzeszcz.info.pl dokumentujemy ekstrawaganckie pomysły mieszkańców, w cyklu Niewidzialny Wrzeszcz
Polecam zdjęcia z nieograniczonej fantazji na kolory elewacji, malunki na zabytkowych gzymsach, dekoracje podwórzy i ogródków.
A na serio, Tomek i Ola, gratulacje za nagłośnienie problemu samowolki "remontowej" w starych dzielnicach Gdańska. Organy samorządowe i państwowe, które powinny doradzać / edukować mieszkańców w zakresie estetyki i ochrony wartości kulturowych, są nieudolne, bezradne, bezsilne. Procedury i egzekucja prawna tez jest niewydolna. A do tego Gmina obcięła 24 miliony na remonty, bo CAŁY GDAŃSK BUDUJE BALTIC ARENE!

villaoliva - 2009-04-09, 16:21

Witamy nowych forumowiczów.

Lidia Makowska napisał/a:
A do tego Gmina obcięła 24 miliony na remonty, bo CAŁY GDAŃSK BUDUJE BALTIC ARENE!

Nie tylko, nie tylko :arrow: Rewitalizacja po gdańsku

MuMu - 2009-04-09, 17:14

Trudno mówić o gustach czy bezguściu jeśli chodzi o poprawianie elewacji , wstawianiu nowych okien czy innych podobnych sprawach, jest to raczej totalna głupota ( w moim mniemaniu), i aż trudno uwierzyć że nie ma tu jakiś nakazów konserwatora zabytków.
Czasem starania właścicieli takich budynków wywołują u mnie szyderczy śmiech.
Nie chciałabym mieszkać w łaciatej kamienicy z oknami jak się komu podoba.

Mnie poraża jeszcze jedno... te całe tabuny gaci bluzek i inszej garderoby wiszące na sznurkach, wysoko na balkonach albo przed oknami, powiewające niczym sztandary. Mam takie ulubione miejsce, to chyba Okopowa 3. ta taka jakby nadbudówka przy banku.chyba drugi balkon. Kurczę ile razy jadę do Gdańska, tyle razy tam coś powiewa. :hihi: :evil:

Lidia Makowska - 2009-04-09, 18:05
Temat postu: nie totalna głupota a bezradność i brak wiedzy
Ludzie remontują swoje kamienice w dobrej wierze, inwestują spore pieniądze, zaciągają kredyty. Dekady mieszkali w otoczeniu szarych, dziurawych fasad, jak już zmieniają, to jak w reklamach - kolorowo, bo to oznacza "nowocześnie". Taka ludzka natura.
Nie ma co winić mieszkańców. Zjadliwe kolorki i plastikowe okna to skutki, trzeba najpierw zdiagnozować przyczyny. A to cały łańcuch połączonych ogniw - od braku edukacji i poszerzania świadomości, po transparentność przepisów i skuteczność urzędników. A tymczasem ciągle słyszymy mantrę o braku środków i etatów w urzędach, to bardzo wygodna wymówka. Dobrze, że nam to coraz bardziej przeszkadza. [/quote]

Michał Szafran - 2009-04-09, 18:44

W sumie też w temacie "rewitalizacji". Ponoć w Żukowie stary dom z czerwonej cegły został pomalowany... na pomarańczowo :rozpacz: . Przy najbliższej okazji muszę się wybrać razem z moją ukochaną mieszkanką Pępowa i obfocić ten budynek. Więc nie tylko w Gdańsku dzieją się takie rzeczy.
Odnośnie tematu
http://wolneforumgdansk.p...p?p=13033#13033 czyli Rewitalizacja po Gdańsku to prawie spadłem z krzesła jak przeczytałem, że zamiast ratować to co jeszcze zostało wolą wydać kasę na ECS, który kojarzy mi się z organizowaniem koncertu gwiazd, pokazami tanecznymi itp.

Hochstriess - 2009-04-09, 19:05

Jestem w stanie rozgrzeszyć mieszkańców za wymianę okien w zwykłych kamienicach. Sama wiem co znaczy rozpadające się okno skrzynkowe. Okna plastikowe są najbardziej popularne, bo dużo tańsze niż drewniane, o renowacji starych nie wspomnę (nie wszystkie się da, zapewniam) a finansują to sami mieszkańcy, więc nie ma sentymentów. Ale dowolności w tej wymianie wybaczyc nie mogę. W jednym domu cały wachlarz możliwości. Bez ładu i składu. Nie wymaga się już pozwoleń na wymianę?
villaoliva - 2009-04-09, 19:35

Cytat:
Więc nie tylko w Gdańsku dzieją się takie rzeczy.


Projekt jest nie tylko gdański ale dotyczy całego Pomorza. Jak pisaliśmy w mailach do forumowiczó WFG:

Nieważne w którym mieście Pomorza mieszkasz.
Przyłącz się do "Fasada Foto Projekt"!

Znajdź zniszczony w ten sposób budynek i zamieść jego zdjęcie na forum.
Niech odpowiedzialne za ten stan służby zobaczą miasto naszymi oczami.

Teraz kolejne przykłady. Oliwa, ul. Tatrzańska 4 i 5.

feyg - 2009-04-09, 19:43

Oczywiście w galerii fasadowych osobliwości nie może zabraknąć ulicy Kochanowskiego






Hochstriess - 2009-04-09, 19:46

Kochanowskiego jest sztandarowym przykładem anarchii fasadowej a Kościuszki okiennej.
luanda - 2009-04-09, 20:16

Przejeżdżałem ulica Na Zaspę jakieś 2 tygodnie temu i zobaczyłem z bliska fasadę. Natychmiast rzuciły mi się pewne uwagi, ale już zmęczony tematem nie bardzo chciałem wypowiadać się w temacie. Dzisiejsza lektura przywołanego dziennika skłoniła mnie jednak do ponownego zabrania głosu...
Po raz enty zaznaczę, że z kolorów miałem, mam i będę miał lufę, ale pewne rzeczy dostrzegam.

Aby sobie ułatwić odniosę się do wcześniejszej wypowiedzi.
Hochstriess napisał/a:
Luanda ta fasada przede wszystkim powinna mieć kolor JEDNOLITY. W drugiej kolejności , ten jednolity kolor powinien korespondować z istniejącą w sąsiedztwie kolorystyką.


Primo: Na rzeczonej ulicy żółty kolor żółty, co prawda najczęściej już wypłowiały i ubrudzony to fawory! Argument o korespondowaniu uważam, więc za chybiony.






















Do jednolitości zaś barwy wystarczyło z donosem poczekać dzień i pozwolić wandalom dokończyć pokrywanie 2gą warstwą i prawdopodobnie wyrazy, których znaczenie bardziej mnie irytuje, gdy zapytany przez dzieci staram się go NIE WYJAŚNIAĆ, zniknęły by z widoku.

Ucieszyłem się też niezmiernie, gdy po lekturze wcześniejszego artykułu z dziennika walczącego o mój komfort życia, byłem bogatszy o wiedzę na temat koloru żółtego, jakiej nie udało się mi zdobyć tutaj! Pani Aleksandra Kozłowska w artykule "Eklektyczny zabytek" wyjaśniła mi, że kolor żółty jest jadowity!
Nie do końca jednak zrozumiałem, dlaczego "najcenniejszą w Nowym Porcie" kamienicę wpisano do Rejestru dopiero po "Fasada Projekt"? Przecież został wpisany do rejestru z żółta elewacją! Czy aby teraz konserwator nie zachce podtrzymać jajecznego (korespondującego z okresem wielkanocnym :D ) status quo?..
Czy cały (lub jego część) Nowy Port jest obszarem chronionym konserwatorsko? Jeżeli nie, to dlaczego miałby nadzór nad malowaniem elewacji miał prowadzić urząd konserwatorski?

Uważam, że gdyby wyremontować tynk pod tą żółtą farbą to ciężko byłoby się żółci czepiać...

Villa, Fritz, gdzie strzelono Wam tę fotkę z zieloną fasadą w tle? Wygląda znajomo, ale za Chiny nie mogę skojarzyć adresu...

Hochstriess - 2009-04-09, 21:01

Luanda : jed-no-li-ty! Bez placków, łat i plastrów.
renekk - 2009-04-09, 21:04

Psychodeliczna instalacja na ścianie sklepu odzieżowego w Sztumie:
groszek - 2009-04-09, 21:31

Dziwi mnie ta "samowolka" remontowa. Przecież jest nakaz konserwatora zabytków aby wszelkie zmiany w odnawianych zabytkowych budynkach były zgodne z orginałem (tak przynajmiej jest w Gdyni).
rychu40 - 2009-04-09, 22:01

Hochstriess napisał/a:
Jestem w stanie rozgrzeszyć mieszkańców za wymianę okien w zwykłych kamienicach. Sama wiem co znaczy rozpadające się okno skrzynkowe. Okna plastikowe są najbardziej popularne, bo dużo tańsze niż drewniane, o renowacji starych nie wspomnę ...

Robiłem kiedyś dokumentację fotograficzną okien w Pałacu Opatów w Oliwie. Żeby potwierdzić potrzebę wymiany okien z początków lat 60 - tych. I specjalnie zainteresowałem się jaka jest jakość ponad trzydziestoletnich okien. Z powodu niechlujstwa administratorów instytucji państwowych okna nie są systematycznie malowane. W Pałacu w ogóle nie były malowane przez te ponad trzydzieści lat. Ale wytrzymały w zupełnie dobrym stanie. Tylko "obłaziły" z farby. U mnie w bloku jedynie ja mam stare okna. Są jak nowe. Pięciokrotnie malowane. Mają trzydzieści lat. I skutecznie wentylują mieszkanie zgodnie z normą że 30% wentylacji jest przez nieszczelne okna w budownictwie PRL - u. Jak wyglądają niektóre mieszkania teraz po instalacji szczelnych okien to wiem. Widziałem te grzyby na ścianach. Jeżeli nie chce się złapać za pędzel i uratować dawną, świetnie wykonaną stolarkę to będziemy mieli wszystkie okna jak kulfony, takie jak teraz ma Pałac Opatów. Co prawda są z drewna bo konserwator się nie zgodził na plastyk, ale wkrótce trafi je szlag tak jak poprzednie bo nikt ich nie będzie malował. I może i dobrze, bo w niczym nie przypominają dawnej stolarki, nawet ta powojenna była subtelniejsza i mniej raziła, to moje subiektywne odczucie.

ezet - 2009-04-09, 22:11

villaoliva napisał/a:


Nieważne w którym mieście Pomorza mieszkasz.
Przyłącz się do "Fasada Foto Projekt"!

Znajdź zniszczony w ten sposób budynek i zamieść jego zdjęcie na forum.
Niech odpowiedzialne za ten stan służby zobaczą miasto naszymi oczami.


Ze Starego Miasta w Skarszewach koniecznie trzeba przypomnieć fasadkę "zrenowanej" kamienicy z tabliczką: "Obiekt Zabytkowy". Jej zdjęcia na podforum Skarszewy umieściła MR przy temacie: "Galeria dawnego skarszewskiego detalu" http://www.wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=646


villaoliva napisał/a
Cytat:
Projekt jest nie tylko gdański ale dotyczy całego Pomorza. Jak pisaliśmy w mailach do forumowiczów WFG


Świetna akcja - gratuluję pomysłu !!!!! :brawo:

GROCHALL - 2009-04-10, 09:46

to ja też coś mam ode mnie z osiedla :flaga:
GROCHALL - 2009-04-10, 10:05

http://www.garnek.pl/groc...gdansk-mlyniska :flaga:
Mikołaj - 2009-04-10, 13:36

renekk napisał/a:
Psychodeliczna instalacja

allle fota! :brawo:

dorzucam barbarzyńsko wymalowany jeden z domów Hoffmanna (ul. Na wzgórzu)

ps. sorry za marudzenie, ale nazywane takich akcji "Fasada Foto Projekt" to podobna krzywda dla języka polskiego, jak dla budynku malowanie kawałka fasady na jadowity żółty. Określanie wszystkiego twórczego "projketem" to jakaś plaga ostatnich lat. "Projekt" po polsku to coś innego niż "project" po angielsku (przedsięwzięcie).

Michał Szafran - 2009-04-10, 17:42

Ha znalazłem jednak zdjęcie owego domu w Żukowie. Z góry przepraszam za jakość zdjęcia. Było zimno, nie miałem czasu żeby zrobić dobre zdjęcie i pies na mnie szczekał.



Dom znajduje się niedaleko nowego sklepu sieci 34 i na przeciwko mniej oszpeconego budynku.


grzechuu - 2009-04-10, 18:15

Ja mam jeszcze przykład "dawnego zajazdu" na Szadółkach
[starsze foto podlinkowane z Wikipedii -> hasło Szadółki]
teraz też kolor "lekko jajeczny"...

Co do oceny samego docieplenia - sam nie wiem - bo niby jak ludziom zimno... no ale wygląda gorzej :)




Hochstriess - 2009-04-10, 21:38

Anarchia okienna
Jarek z Wrzeszcza - 2009-04-10, 22:15

Mikołaj napisał/a:
Określanie wszystkiego twórczego "projketem" to jakaś plaga ostatnich lat. "Projekt" po polsku to coś innego niż "project" po angielsku (przedsięwzięcie).


W istocie, >Przedsięwzięcie 'Dolny Wrzeszcz'< brzmi o wiele lepiej... :hihi:

Mikołaj - 2009-04-10, 23:43

brzmi gorzej, ale znaczy to co powinno, no chyba że w tytule strony chodzi o
"1. «plan działania Dolny Wrzeszcz»
2. «wstępna wersja czegoś Dolny Wrzeszcz»
3. «dokument zawierający obliczenia, rysunki itp. dotyczące wykonania jakiegoś obiektu lub urządzenia Dolny Wrzeszcz"

podążając za aktualnymi medialnymi trendami można by od razu napisać "mapa drogowa Dolny Wrzeszcz" :-P

:offtop: wiem
koniec zboczenia

gargoyle - 2009-04-11, 01:09

co do tego pomaranczowego z Zukowa i tego ocieplonego to moja opinia jest nastepujaca:
-podoba sie mi ! a co?
-kolor jednolity,schludnie,czysto
-w porownaniu z niektorymi remontami to uwazam ,ze jest dobrze

co zas sie tyczy okien (anarchia) to uwazam ,ze nawet vinyle moga byc przyjete w starych murach ale niech to bedzie odpowiednio dobrane stylem i kolorem a przede wszystkim niech to bedzie jednakowe w calym budynku a nie kazdy wedlug swego pomyslu na zycie

co zas do wpisu Rycha z poprzedniej strony to sie w calosci zgodze :
-nie robi sie juz teraz takiej stolarki jak dawniej
nawet nowe drewniane okna nie wytrzymaja juz tak dlugo jak te z dawnych lat a,dziwne nie,bo niby techmologia poszla do przodu :hmm:
-bez cojakisczasowego przegladu i konserwacji tych starych drewnianych okien nic nie powstrzyma zeba czasu...

to tyle na dzisiaj
wasz G

Grün - 2009-04-11, 19:28

Nie tak dawno organizowałem szkolenie na temat "Społeczna opieka nad zabytkami".
A tu proszę - bez szkolenia społeczna opieka zakwitła sama z siebie. Brawo.
Konserwator tłumaczył się nie raz brakiem pracowników do stania nad każdą "inwestycją" w Mieście. Jeśli jest mądry (jako urząd, bo osobista mądrość nie ma tu nic do rzeczy), skorzysta z tego, że są ludzie, którzy bez diet wyręczają jego nielicznych i źle opłacanych pracowników w trudnym zadaniu nadzoru nad przeprowadzanymi w okolicy remontami.
Prawo mówi wyraźnie jak przeprowadza się remonty/renowacje/modernizacje obiektów zabytkowych. Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla ludzi, którzy to prawo łamią, niezależnie od tego jak bardzo potrzebny jest remont, który przeprowadzają na własną rękę.
Jeszcze raz wielkie brawa i tylko tak dalej i tylko więcej takich, którym nie wisi.

villaoliva - 2009-04-11, 20:57

:-) No to dostarczajmy materiał do pracy konserwatorowi.

ul. Wyczółkowskiego 39
ul. Batorego 41

fritzek - 2009-04-11, 22:25

Bardzo się cieszę z tak licznego odzewu na "FFP" :brawo:

Obrazek z "mojego podwórka". Zachodnia fasada domu przy ul. Na Zaspę 25. Prócz tego, że zmasakrowano ją oknami, to cały dom (pierwotnie rygle i czerwona cegła licowa) otynkowano.

Grün - 2009-04-11, 22:29

fritzek napisał/a:
ały dom (pierwotnie rygle i czerwona cegła licowa) otynkowano

I to jak obrzydliwie... :-/

Henio - 2009-04-12, 13:31

Będąc dziś na spacerku nie udało mi się spotkać budynku , co to by nie był zmieniony "inaczej" To może by tak wklejać tu fotki z fasadami , co to jeszcze się nie odnowiły?Kto pierwszy znajdzie ma :brawo:
fritzek - 2009-04-12, 19:01

Henio napisał/a:
Będąc dziś na spacerku nie udało mi się spotkać budynku , co to by nie był zmieniony "inaczej"

Do takiego samego wniosku doszliśmy jakiś czas temu. Można iść ulica, po ulicy i fotografować dom po domu. Niestety materiału do FFP nam nie zabraknie :-/

ezet - 2009-04-12, 21:37

Henio napisał/a:
Będąc dziś na spacerku nie udało mi się spotkać budynku , co to by nie był zmieniony "inaczej"...


W tej sytuacji może ograniczyć się do budynków wpisanych do rejestru zabytków lub znajdujących się na obszarze wpisanym do rejestru zabytków?

fritzek - 2009-04-12, 22:26

E. Zimmermann napisał/a:
Henio napisał/a:
Będąc dziś na spacerku nie udało mi się spotkać budynku , co to by nie był zmieniony "inaczej"...


W tej sytuacji może ograniczyć się do budynków wpisanych do rejestru zabytków lub znajdujących się na obszarze wpisanym do rejestru zabytków?

Myślę, że Henio był na spacerze po naszej dzielnicy. A Nowy Port (stara część) w całości jest objęty ochroną konserwatorską. Tutaj ciężko znaleźć budynek nie "zakreskowany" na czerwono.

A w FFP właśnie budynkami podlegającymi ochronie się zajmujemy.

ezet - 2009-04-12, 22:54

W takim razie oburzenie na drastyczną zmianę fasady wiekowego budynku z czerwonej cegły, który przesłał nam kolega z Żukowa, jest poza zakresem tego tematu.
fritzek - 2009-04-12, 23:22

E. Zimmermann napisał/a:
W takim razie oburzenie na drastyczną zmianę fasady wiekowego budynku z czerwonej cegły, który przesłał nam kolega z Żukowa, jest poza zakresem tego tematu.

Nieprecyzyjnie się wypowiedziałam. W wątku FFP zajmujemy się wszystkimi budynkami wpisującymi się w temat "architektura dawna", niezależnie od ich położenia i określenia w planach zagospodarowania, a które zostały oszpecone poprzez tzw. remontowanie i upiększanie.

Sprawa obiektów zdewastowanych wizualnie, a podlegających ochronie konserwatorskiej, to jest kwestia szczególnego zainteresowania autorów FFP (villa i mojego), w celu doinformowania miejskiego konserwatora zabytków, o czym mówiliśmy w artykule - wywiadzie w GW, cytowanym kilka postów wyżej.

Zachęcam do dalszego rozglądania się po ulicach i wklejania kolejnych "kwiatków" na forum :-D

ezet - 2009-04-12, 23:59

fritzek napisał/a:


(...) Sprawa obiektów zdewastowanych wizualnie, a podlegających ochronie konserwatorskiej, to jest kwestia szczególnego zainteresowania autorów FFP (villa i mojego), w celu doinformowania miejskiego konserwatora zabytków... :-D


Jeżeli zakres naszej akcji ma obejmować co najmniej Pomorze Gdańskie, to należy mówić o: "Doinformowaniu wojewódzkiego konserwatora zabytków...".

fritzek - 2009-04-13, 00:26

Jeżeli ktoś trafi na obiekt dewastowany przez użytkowników, a będący wpisanym do pomorskiego wojewódzkiego rejestru zabytków, a konserwator wojewódzki o fakcie takowym nie wie, to również go poinformujemy. Podobnie jak może to zrobić każdy, kto takowy fakt stwierdzi.

Proponuję wrócić do meritum i pokazywania zdjęć okaleczonych fasad.
Poniżej narożnik ul. Wilków Morskich i Wolności - Nowy Port/Gdańsk.

Henio - 2009-04-13, 01:27

E. Zimmermann napisał/a:
fritzek napisał/a:


(...) Sprawa obiektów zdewastowanych wizualnie, a podlegających ochronie konserwatorskiej, to jest kwestia szczególnego zainteresowania autorów FFP (villa i mojego), w celu doinformowania miejskiego konserwatora zabytków... :-D


Jeżeli zakres naszej akcji ma obejmować co najmniej Pomorze Gdańskie, to należy mówić o: "Doinformowaniu wojewódzkiego konserwatora zabytków...".

http://wolneforumgdansk.pl/files/pict5288_159.jpg
Niniejszym informuję.

colacoca - 2009-04-15, 09:48

cyt: "Jeżeli ktoś trafi na obiekt dewastowany przez użytkowników, a będący wpisanym do pomorskiego wojewódzkiego rejestru zabytków..."

Nie musi być wpisany do rejestru zabytków (najczęściej zresztą nie jest - mielibyśmy wtedy prawie same zabytki wokół w niektórych częściach miasta) - zasadą jest, że pewne obszary miasta: Główne Miasto, Dolne Miasto, ale i np. Nowy Port objęte są (jako obszar wyznaczony kwartałami ulic) tzw. nadzorem konserwatorskim. Oznacza to w praktyce, że pomimo, iż jakieś budynki nie są same w sobie zabytkami - znajdują się za to na terenie objętym nadzorem. A to z kolei implikuje, że bryły budynków, kolorystyka, elementy fasad, ozdób itd są objęte tym nadzorem. Chcąc coś zmienić w wyglądzie - np. właśnie kolor elewacji czy kształt okien należy to uzgodnić z konserwatorem zabytków.
Zresztą nie tylko - także wycięcie drzewa, prowadzenie prac ziemnych (np. kładzenie kabli) itp, w obszarze nadzorowanym / objętym ochroną musi być ustalone / zgłoszone konserwatorowi.

fritzek - 2009-04-15, 15:16

Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja nigdzie nie napisałam, że ochroną są objęte tylko obiekty wpisane jednostkowo do wojewódzkiego rejestru zabytków, nad którymi pieczę sprawuje konserwator wojewódzki. Przeczytaj, proszę, wątek od początku.

Co do obszarów chronionych w Gdańsku, to jest ich 5 : Główne Miasto, Dolne Miasto, Nowy Port, Oliwa i Wrzeszcz. Zostały określone przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. A poszczególne obiekty, które nie są jednostkowo uznane za zabytki i nie posiadają wpisu do rejestru, ale uznane za "obiekty o wartości kulturowej" podlegają ochronie miejskiego konserwatora zabytków. Pisałam o tym już wcześniej.

Wcześniej już linkowałam, ale dla przypomnienia plany zagospodarowania przestrzennego Gdańska.

A dla wnikliwych ustawa o ochronie zabytków i ochronie nad zabytkami

Kuglow - 2009-04-15, 18:18

Korzystając z uprzejmości admina forum Marienburg.pl Feuchtwangena, umieszczam zdjęcia jego autorstwa wykonane w Malborku. W naszym mieście również panuje dowolność fasadowo-oknowa. :-|
dobi - 2009-04-16, 13:27

Fasady we Wrzeszczu to groteska i dramat w jednym. A przede wszystkim samowolka (okienna i kolorystyczna).
fritzek - 2009-04-16, 13:30

dobi napisał/a:
staszica2.jpg
ul. Staszica. Co za ironia...

Rzeczywiście to drwiący chichot rzeczywistości... :-/

Hochstriess - 2009-04-16, 13:54

Oprawa obrazów odziedziczyła lokal po sklepie komputerowym Escom bodajże. To tak dla sprawiedliwości.
Piotr A. - 2009-04-17, 07:26

Chodząc po WSZYSTKICH historycznych dzielnicach Gdańska możemy spotkać koszmarne efekty upiększania budynków. Myślę że dobrze wpisuje się w temat wątku "przecudnej urody" fronton restauracji na Łąkowej. W "realu" po prostu powala. A może opracujemy i ogłosimy listę 100 (?), 1000(?) powodów dla których służby konserwatorskie w naszym mieście powinny zostać "przewietrzone? Gwoli sprawiedliwości muszę jednak przyznać, że widoki opisywane w tym wątku znakomicie wpływają na rozwój uczuć religijnych. Nie ma praktycznie człowieka wrażliwego na piękno, który zobaczywszy te cudeńka nie westchnie np. "o Boże !!
luanda - 2009-04-17, 09:16

Drogi Piotrze!
Załączone zdjęcie jest archiwalne. Portal został "odświeżony". Wrzucę fotę popołudniu.

dobi - 2009-04-17, 23:37

ciąg dalszy fasad wrzeszczańskich 8-)
dobi - 2009-04-17, 23:39

... i jeszcze
Hochstriess - 2009-04-18, 06:40

A co jest fatalnego na Małachowskiego 2?
Orka - 2009-04-18, 17:39

Hochstriess napisał/a:
A co jest fatalnego na Małachowskiego 2?

Z tego co się zorientowałam, to odnowiona jest tylko fasada, za to tył w fatalnym stanie, widać to na lewym zdjęciu

Piotr A. - 2009-04-18, 17:54

luanda napisał/a:
Drogi Piotrze!
Załączone zdjęcie jest archiwalne. Portal został "odświeżony". Wrzucę fotę popołudniu.

To prawda. Pomieszały mi się fotki. :oops:
Poszukam właściwej.

villaoliva - 2009-04-18, 19:54

Orka napisał/a:
Hochstriess napisał/a:
A co jest fatalnego na Małachowskiego 2?

Z tego co się zorientowałam, to odnowiona jest tylko fasada, za to tył w fatalnym stanie, widać to na lewym zdjęciu


Może to kwestia braku pieniędzy na ciąg dalszy. W każdym razie wyremontowana część prezentuje się dobrze.

Hochstriess - 2009-04-18, 21:50

Nie chcę byc adwokatem diabła, ale. Ja dokładnie wiem jak wygląda koszt doprowadzenia kamienicy do normalnego stanu (izolacja pionowa, pozioma, dach, elewacje, klatka schodowa itd), więc rozumiem wspólnoty. Dlatego się nieco zgotowałam, bo akurat ten budynek wygląda świetnie. Spłacą tę część robót, wezmą się za inną.
Oby wszystkie wspólnoty tak działały :flaga:

(a do Małachowskiego mam stosunek szczególny ;-) )

villaoliva - 2009-04-18, 22:06

Okna, co się chwali są tam w porządku.
fritzek - 2009-04-18, 22:55

Nooo. Ja się oknom przyjrzałam też dokładnie i są ok. Razi trochę kolorystyka przyziemia w połączeniu z kolorem lica części mieszkalnej, ale ja bym się nie czepiała specjalnie. A że boki i zaplecze jeszcze nie wyremontowane...Pewnie tak, jak napisała Hoch i villa wcześniej, to kwestia kasy. Generalnie tą fasadę oceniam in plus.
fritzek - 2009-04-23, 19:19

Odświeżam wątek, bo coś ostatnio przycichł, a cały czas zbieramy materiał.

Pokazujcie, co wypatrzyliście na ulicach :-D

Dorzucam trzy zdjęcia od siebie.

Amstawik - 2009-04-24, 16:29

No to Ja wypatrzyłem w mojej dzielnicy Nowy Port i uwieczniłem.
villaoliva - 2009-04-27, 22:01

Dwie kamienice stojące na przeciw siebie na rogu ul. Husa i Derdowskiego w Oliwie.
Praktycznie cała ul. Husa jest tak zmasakrowana :-/

fritzek - 2009-04-27, 22:07

"Śliczności" kolejne :-/

Czy te kamienice miały kiedyś inne dachy i elewacje (pomijając "festiwal okien")?

villaoliva - 2009-04-27, 22:31

Te narożniki były z takimi dachami. To czasy pojawiającego się modernizmu.
Obie kamienice stanowią coś na kształt "bramy" osiedla które tu powstało.

Na tym zdjęciu widać kamienice bliższą al. Grumwaldzkiej. Druga jeszcze nie powstała.

Łukasz - 2009-05-04, 13:34

Już dawno nie widziałem czegoś tak obrzydliwego. Miejsce: Tujsk na Żuławach.
renekk - 2009-05-04, 19:41

Moim zdaniem może być całkiem interesująco. Wystarczyłoby zbić resztki tynku w rozebranej sieni i wyczyścić całą elewację, z wyeksponowaniem wszystkich przemurowań, nadproży itp.
flawia - 2009-05-04, 21:47

przepraszam, jeśli ktoś już wcześniej to wrzucił, nie miałam czasu ostatnio przeglądać wątku ale postanowiłam to tu od razu wrzucić:

http://www.digart.pl/zoom/3631366/dolnemiast.html



(... hihihih)

ezet - 2009-05-04, 22:23

flawia napisał/a:
przepraszam, jeśli ktoś już wcześniej to wrzucił, nie miałam czasu ostatnio przeglądać wątku ale postanowiłam to tu od razu wrzucić:

http://www.digart.pl/zoom/3631366/dolnemiast.html
Obrazek


(... hihihih)


Flawia, to zjawisko jest na poprzedniej stronie, podane przez Piotra A. Mimo braku czasu warto przejrzeć posty dotyczące danego tematu.


grzechuu - 2009-05-05, 01:49

Jeszcze jeden przykład okienny "każdy po swojemu" - ul. Pobiedzisko
fritzek - 2009-05-06, 13:22

Narożnik ul. Wolności i pl. ks. Gustkowicza. Tam są dopiero "kwiatki" :-/
renekk - 2009-05-06, 14:01

Rzeczywiście, aż zęby bolą od patrzenia...
fritzek - 2009-05-06, 14:17

renekk napisał/a:
Rzeczywiście, aż zęby bolą od patrzenia...

To nie wszystko na tym budynku. Niestety zaczęło lać i zwiałam do domu. Jak skończy się pora deszczowa, to sfotografuję resztę i pokażę...

Hochstriess - 2009-05-06, 14:23

Podobnie powalająca jest anarchia okienna na Kościuszki.
renekk - 2009-05-06, 21:10

Anarchia okienna, oczojebne kolorki itp. to jedno. Daleko posunięte "adaptacje" to drugie. Spójrzcie na ten obrazek z Postolina: spokojna kolorystyka, ciekawe okna, estetyczne pokrycie. Tylko że w tym budynku nikt już nie rozpozna ceglanej kuźni z podcieniem... Jedyny ślad pierwotnej funkcji to ten niezasłonięty napis na froncie. Można powiedzieć, że właściciel uratował historyczny obiekt, ale czy na pewno?
myszo55 - 2009-05-10, 23:23

Straszne :shock:
Mam na oku wiele podobnych "pięknotek" jak w tym wątku wrrrr :-x , solennie obiecuję go zasilić.
Nie mogę patrzeć na tą fasadowo- okienną samowolkę bez sciśniętego serca :(.
A tak w ogóle, czasem, zapewne Wy również, odwiedzam inne miasta (Kraków, Wrocław, Warszawę...). Odnoszę wrażenie, że moje ukochane miasto przesypia swój czas, być może jedyny taki czas, kiedy może jeszcze wejść do Europy. Mnie jest zwyczajnie wstyd :oops: za jego wygląd, zniszczenie (nie wojenne, a powojenne), brud i demolkę. :oops:

ja111 - 2009-05-22, 01:52

Bo ja wiem? ta kuźnia nie jest taka tragiczna, jakiś respekt dla przeszłości właściciel wykazał. Co mnie najczęściej kole w oko na budynkach w PL są nachalnie a często i krzywo zamontowane, obskurne i niedopasowane, skrzynki przyłączeniowe elektryczne i gazowe z przodu budynków. Zauważyłem ze na Zachodzie są jeśli to możliwe montowane w ukryciu lub zagłębieniu, a jeśli nie to chociaż dopasowane kolorystycznie do fasady....
ezet - 2009-05-22, 12:45

renekk napisał/a:
(...) Jedyny ślad pierwotnej funkcji to ten niezasłonięty napis na froncie. Można powiedzieć, że właściciel uratował historyczny obiekt, ale czy na pewno?


Jedyne co można obecnemu właścicielowi zaliczyć na plus, to zachowanie i eksponowanie „metryki” dawnej kuźni (choć mógł ją jeszcze oczyścić z pozostałości „renowania” budynku). Oczywiście istnieje też szansa, że kolejny właściciel usunie ocieplenie, odsłoni ceglane mury, położy dachówkę-holenderkę itd., nadając budynkowi wygląd sprzed wieku.

Oglądając zdjęcie, które dołączył Renekk, zastanawiam się, czy podkowa i narzędzia obok liter „R K”, to tylko atrybuty kowala. Bo jeżeli podkowę zastosowano jako literę „O”, to młot kowalski może być śmiało literą „T”, a cęgi literą „A”. Rozwiązaniem tego rebusu byłoby popularne na Pomorzu Nadwiślańskim nazwisko: TROKA.

Orka - 2009-05-26, 21:13

Każdy kawałek elewacji w innym kolorze...Wajdeloty 14
ezet - 2009-05-26, 22:17

Orka napisał/a:
Każdy kawałek elewacji w innym kolorze...Wajdeloty 14


Okna też z różnych parafii...

Orka - 2009-05-27, 07:59

E. Zimmermann napisał/a:


Okna też z różnych parafii...


O pod tym względem ściana od strony Wajdeloty wygląda ciekawiej:

fritzek - 2009-05-30, 16:12

Wracam do miejsca i motywu od którego rozpoczął się ten wątek.

Dobrze już znana "jajecznica" z Nowego Portu wedle nakazu Janusza Tarnackiego (miejskiego konserwatora zabytków) zmienia kolor. Kolejna warstwa farby nanoszona na zabytek ma kolor szary o bardzo zimnym odcieniu. Może to marzenie ściętej głowy, ale mam nadzieję kiedyś cały ten zespół kamienic zostanie po prostu umyty...

villaoliva - 2009-05-30, 18:31

Daltoniści?
2xM - 2009-05-30, 23:49

renekk napisał/a:
Można powiedzieć, że właściciel uratował historyczny obiekt, ale czy na pewno?

Ja uważam, że zdecydowanie tak. Jest to dość ciekawy przykład wykorzystania starej substancji do nowych celów.
Nie można kurczowo trzymać się tego, co było (oczywiście nie mam na myśli obiektów zabytkowych - być może taka kuźnia powinna być objęta ochroną konserwatorską, ale to już inna dyskusja).
Tego typu przebudowa była chyba jedyną możliwością uratowania obiektu w danej sytuacji.
Nie wiem, czy krytycy na miejscu właściciela postąpiliby inaczej. Nie da się w każdej starej kuźni urządzać muzeum kowalstwa, bo nikt na to nie wyłoży odpowiednich środków :-|
Wiem, że taki jest odruch (też tak mam), ale czasem trzeba się na chłodno zastanowić, co jest w danej sytuacji alternatywą?
Pozostawić budynek nieocieplony w dobie audytów i świadectw energetycznych (o rosnących cenach energii nie wspomnę)?
Nic nie ruszać, wybudować obok nowy dom zgodnie ze współczesnymi standardami a ten niech się wali?
Nie wiem. Ale czasem warto spojrzeć na sprawę z innej strony.
E. Zimmermann napisał/a:
Oczywiście istnieje też szansa, że kolejny właściciel usunie ocieplenie, odsłoni ceglane mury, położy dachówkę-holenderkę itd., nadając budynkowi wygląd sprzed wieku.

No właśnie ;-)

Co do różnych skrzyneczek, kabelków i rurek, to po prostu nie są one uwzględniane w projektach architektonicznych i później instalatorzy umieszczają je jak im wygodniej :evil:

fritzek - 2009-06-02, 15:06

Papuzia kamienica straszy w Gdańsku


Cytat:
Krzykliwe kolory, geometryczny wzór - w tak "oryginalny" sposób odcina się od reszty budynek przy ul. Powstańców Warszawskich w Gdańsku. Mieszkańcy twierdzą, że przy malowaniu fasady zarządca nie wziął ich sugestii pod uwagę. Zarządca twierdzi, że strzałę zażyczyli sobie mieszkańcy. Plastyk miejski rozkłada ręce.

Przejeżdżając przez gdańską Zaspę, czy gdyński Grabówek można poczuć się jak w baśniowej krainie, gdzie na na budynkach królują motylki, balony, samolociki i kwiatki lub kontrastowe, geometryczne wzory.

Coraz więcej budynków, zwłaszcza z "wielkiej płyty", upstrzonych jest kolorowymi motywami. Niektórzy mieszkańcy uważają, że lepsze kolorowe pszczółki niż odpadający tynk z zaciekami. Co jednak gdy kolory biją po oczach niemal w sercu miasta, nie komponując się przy tym z resztą budynków?

Wśród pastelowej i stonowanej kolorystyki okolicznych kamienic, na posesji przy ul. Powstańców Warszawskich 42-46 zobacz na mapie Gdańska stoi kamienica, której papuzia kolorystka bije po oczach.


Zobaczcie wyniki sondy w artykule... :-/

Hochstriess - 2009-06-02, 20:16

Ze skrajności w skrajność...
colacoca - 2009-06-02, 20:36

mnie wyniki sondy nie dziwią... znam to społeczeństwo
nie dziwi mnie nawet sposób formułowania pytań tej sondy
z tego samego, choć inaczej widzianego - powodu...

trochę jednak przykro, bo skonstatować można, że kamienice Dolnego Miasta, Biskupiej Górki, Nowego Portu - najchętniej (w opinii niektórych ich użytkowników i obserwatorów) byłyby obijane styropianem, sidingiem a w ostateczności malowane na ....żywe i zabawne kolory

a kiedyś był tu można powiedzieć: "Paryż północy" - dziś, gdyby przekazać ot tak fundusze na rewitalizację - mielibyśmy zamiast odnowienia: obkładanie...

o tempora... tym bardziej, że styropian nie wytrzyma próby czasu :-)

Hochstriess - 2009-06-02, 22:09

Jeśli nie będzie nadzoru nad remontami, to tak będzie. Nie można wymagać od mieszkańców kamienic zabytkowych, żeby sami ponosili ogromne koszta renowacji - trzeba im pomóc. Elewacja dwóch ścian kamienicy na Łąkowej 34 (tam, gdzie siedzibę ma miejski konserwator zabytków) kosztowała 700 tys zł.) To tylko zewnętrzny tynk. Od podwórka jest jak było, na klatce schodowej też.
Pomóc i wymóc sensowne rozwiązanie.

Łukasz - 2009-06-03, 07:49

Dwa ciekawe wywiady związane z tematem ochrony krajobrazu:
http://www.rp.pl/artykul/..._po_boomie.html
http://www.rp.pl/artykul/292306.html
Czyli trochę szersze ujęcie, ale problem ten sam.

Rzeczpospolita napisał/a:
Krajobraz po boomie
Maja Mozga-Górecka 27-05-2009, ostatnia aktualizacja 27-05-2009 01:15

Chaos, anarchia i brzydota – tak stan polskiego krajobrazu diagnozują architekci i urbaniści. O nowym projekcie „Polskiej polityki architektonicznej” pokazującym możliwe drogi wyjścia z kryzysu rozmawiamy z Grzegorzem Buczkiem, jednym z autorów

Rz: Co czuje polski urbanista, rozglądając się w drodze do pracy?

Grzegorz Buczek: To zależy, jaka jest ta droga. Przynajmniej część polskich urbanistów czuje się niezbyt komfortowo, a przedstawiciele starszego pokolenia czasem nawet przyznają się do porażki. Okres PRL zostawił bardzo widoczne ślady. W przestrzeni miast zaniedbaną zabudowę XIX-wieczną i przedwojenną, zdegradowane śródmieścia, osiedla z wielkiej płyty na peryferiach, rozlewającą się poza obszary zurbanizowane zabudowę jednorodzinną. A boom inwestycyjny i zaniedbania planistyczne ostatnich 20 lat sprawiły, że dziś w przestrzeni rządzi chaos. Mamy sporo dobrych budynków, natomiast trudno wskazać duże zespoły urbanistyczne kompleksowo zrealizowane, które mogłyby stanowić wzór.

Dlatego powstał projekt „Polskiej polityki architektonicznej”?

On odpowiada na pytanie, jak polski urbanista diagnozuje obecny kryzys oraz zarysowuje drogi wyjścia z niego.

Diagnoza brzmi jak raport z Trzeciego Świata. Anarchia, chaotyczna zabudowa, reklamy zawłaszczające przestrzeń, niekompetentni urzędnicy, koniunkturalne decyzje, substandard nowych osiedli.

Niestety tak, to jest miara naszego poziomu cywilizacyjnego. Dwa lata temu na Uniwersytecie Warszawskim prowadzono dyskusję, czy Warszawa jest miastem Trzeciego Świata. Postawiłem wówczas tezę, że nawet nie sam chaotyczny obraz przestrzeni upodabnia nas do Trzeciego Świata, ale mechanizmy, które skutkują tym obrazem. Sytuacje społeczne i ekonomiczne mogą wpływać na wygląd otoczenia. Lepiej lub gorzej. Pewną gwarancją pozytywnej ewolucji jest ustanowienie procedur ochrony i kształtowania ładu przestrzennego. Chodzi o podniesienie jakości życia.

Czy projekt proponuje takie procedury?

Jeszcze nie. Określa standardy i kierunki zmian systemowych, które należy przełożyć na język legislacji. Teoretycznie im bardziej państwo jest liberalne, tym mniej interweniuje w sferę społeczną i gospodarczą. Ale, co zawsze podkreśla mój kolega architekt Czesław Bielecki, nawet guru liberalizmu Milton Friedmann uważał, że planowanie przestrzeni i zarządzanie miastami jest wyłączone z gry wolnorynkowej, że właśnie w tej dziedzinie powinno być planowanie.

Wpadliśmy w pułapkę nadmiernej wolności?

Tak, zresztą to było bardzo czytelne na początku przemian społeczno-ustrojowych. Warszawą zarządzało wtedy sporo fachowców. Mówiono nawet o mafii urbanistycznej. Przewodnicząca rady miasta oraz pierwszy prezydent byli urbanistami, ja byłem burmistrzem Ochoty, wielu ówczesnych radnych to architekci i urbaniści. Ale nawet w naszym środowisku plany zagospodarowania przestrzennego uważane były za narzędzie opresji dawnego reżimu. Paradoksalnie w tym samym czasie na Zachodzie powracano do planowania.

I miejscowego, i zabudowy.

Dlaczego?

Z przyczyn analogicznych do korporacyjnych zasad zarządzania. Miasta też są rodzajem przedsiębiorstw, choć bardzo złożonych. W nich też sprawdza się mechanizm zwany zarządzaniem ryzykiem czy ograniczaniem ryzyka, a właściwym narzędziem jest planowanie przestrzenne.

Ile procent powierzchni kraju obejmują miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego?

Około 20 procent. Tyle samo w Warszawie. Tymczasem tam, gdzie jest taki ruch inwestycyjny jak w stolicy, pokrycie planami powinno wynosić co najmniej 50 – 60 procent. Inwestor, który planuje inwestycje w granicach planu miejscowego, wie, co się stanie w sąsiedztwie, jak zaplanowano układ komunikacyjny, jakie będą usługi. A gdy przy braku planu miejscowego dostaje decyzję o warunkach zabudowy, często nawet w sprzeczności z lokalną polityką przestrzenną, to wie tylko, co może zrobić na swojej działce. Już niekoniecznie, co się wydarzy w sąsiedztwie…

Więc chodzi o zarządzanie ryzykiem, a nie o estetykę?

Określenie „ład przestrzenny” potocznie kojarzy się z przymiotnikiem „ładny”. A jego geneza jest inna. Mówimy, że coś jest uładzone, tzn. uporządkowane. W innych językach europejskich w odniesieniu do przestrzeni mamy: l’ordre, order, ordnung. To nie są określenia z kategorii estetyki. Piękno jest subiektywne, a porządek bardziej obiektywny, mierzalny.

Pan mówi o porządku, a Polacy to indywidualiści, będą walczyć o możliwość postawienia chaty góralskiej na Mazowszu.

Kapitalny dowód na to, co pani mówi, przyniosło badanie, które zlecił SARP w 2005 roku. Gdy spytano respondentów, czy ich sąsiad, chcąc zbudować dom, powinien zasięgnąć fachowej porady, odpowiadali, że tak. Ale na pytanie, czy sami w takiej sytuacji poradziliby się fachowca, odpowiadali, że nie. To jest szczególny aspekt syndromu „not in my backyard” („nie na moim podwórku” – red.). Rok temu w miesięczniku „Urbanista” Czesiek Bielecki złośliwie skomentował polski chaos przestrzenny, przypominając, że w innych krajach o własnym otoczeniu mówią: chez nous, at home, bei uns, czyli u nas, w domu, a Polacy mówią: na własnych śmieciach. To określenie coś oddaje.

Z badania, o którym pan wspomniał, wynikało też, że prawie 80 proc. z nas jest zadowolonych z architektury i otoczenia, w którym żyje.

Dlatego to tak trudny problem. Inny przykład: z badań wiemy, że większości nie przeszkadza reklama wielkogabarytowa. Więc może my, architekci, urbaniści jesteśmy jakimiś pięknoduchami?

Ale jednocześnie zależy państwu, by zwykli ludzie włączyli się w te procesy tworzenia ładu.

Tak, choć w naszym środowisku opinie na ten temat są podzielone. Starsi koledzy często traktują partycypację społeczną jako dopust boży.

Podobnie urzędnicy

Niestety. Urządza się dyskusję nad planem w niedogodnym czasie, w ciasnej sali albo informuje o tym w małym ogłoszeniu, ustala się jak najkrótsze terminy, by w dyskusji nad takimi projektami uczestniczyło jak najmniej osób. Proszę sobie wyobrazić, że gdy miasto stołeczne Warszawa robiło projekt planu otoczenia Pałacu Kultury, czyli ścisłego centrum stolicy kraju, to też ustalano minimalne i niedogodne terminy. A przecież powinna się odbyć debata publiczna z prawdziwego zdarzenia, a nawet seria debat. Mnie to wydaje się oczywiste. Jest natomiast pytanie, czy władze miasta chcą tych debat.

Inwestorzy naciskają, by skracać te terminy.

Ich zdaniem te procedury wydłużają się niepotrzebnie… A więc w pierwszej kolejności urzędnicy skracają termin wyłożenia projektu planu do publicznego wglądu.

Mamy dyktat inwestorów?

W pewnym sensie. Dowodem na to jest ostatnia ustawa znosząca pozwolenia na budowę. Argumentowano, że zmniejszy bariery biurokratyczne. Ale przecież pozwoli też łatwiej uzyskać tzw. milczącą zgodę urzędniczą na zabudowę o niskiej jakości. I tylko zwiększy chaos w przestrzeni.

Wasz projekt zwraca uwagę, że nawet środowiska opiniotwórcze i elity mają niski poziom świadomości estetycznej i przestrzennej.

Tak długo jak sprawa edukacji w tych dziedzinach będzie kulała, tak długo ta świadomość będzie taka, jaka jest. Ale jeżeli nie przemawiają do nas wartości estetyczne, niemierzalne jak wartość krajobrazu czy dziedzictwa, niech przemówią kategorie ekonomiczne. Dlaczego tej sfery nie rozumie minister, podczas gdy każdy kaszeba czy gazda wie, które z pokoi w jego chałupie przynoszą mu większy dochód, te z widokiem na morze lub Giewont czy te z widokiem na wychodek. Nie ma prostszego wyjaśnienia.

Zakładając optymistyczny scenariusz: rząd przyjmuje wasz projekt i go realizuje – bo takie są wstępne deklaracje ministrów kultury i infrastruktury – czy wielkie reklamy przestaną zasłaniać miasto i powstanie pas zieleni wokół Warszawy?

Ani reklamy od razu nie znikną, ani realizowanie zielonego pasa nie stanie się oczywiste, ale pojawią się mechanizmy, które w dłuższej perspektywie zaczną ograniczać patologie. Sfera reklamy będzie uregulowana, łatwiej będzie realizować przedsięwzięcia urbanistyczne, także dotyczące krajobrazu i terenów zieleni. Przyjęcie przez rząd polityki architektonicznej – na wzór innych krajów UE – powinno doprowadzić do tego, że przestrzeń wokół nas zacznie przypominać tę, której zwykle zazdrościmy sąsiadom europejskim.

Będzie ładniej?

Wolę odwołać się do przestrzeni niemieckiej, czyli raczej – porządniej.

Grzegorz A. Buczek, urbanista, architekt, członek zarządu głównego Towarzystwa Urbanistów Polskich oraz Stowarzyszenia Architektów Polskich. Jeden z autorów projektu „Polskiej polityki architektonicznej”. Polityki jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej, architektury” wydanego przez Narodowe Centrum Kultury, Polską Radę Architektury, SARP i TUP.

Projekt dostępny na stronach www.sarp.org.pl


Rzeczpospolita napisał/a:

Spieszmy się kochać krajobrazy
Filip Frydrykiewicz 17-04-2009, ostatnia aktualizacja 17-04-2009 05:59

- Jeśli chodzi o ochronę krajobrazu, jesteśmy na etapie białych skarpetek do garnituru - mówią autorzy książki "Polska - ginące krajobrazy"

Rz: W wydanej niedawno książce „Polska – ginące krajobrazy” piszecie, panowie, że powstaje czerwona księga ginących krajobrazów. Jakie to są krajobrazy, które warto chronić?

Wojciech Lewandowski: Jest ich wiele. Na pierwszym miejscu postawiłbym pasiasty krajobraz Wyżyny Sandomierskiej – mozaika małych, różnokolorowych pól, podzielonych wysokimi, od wiekowego orania, miedzami. Z polnymi drogami, przy których stoją kapliczki, i kępami drzew z gniazdami ptaków w koronach. Ten krajobraz nazwałbym arcypolskim, swojskim. Takim, który instynktownie przywołujemy, gdy myślimy: „Polska”, „ojczyzna”.

Robert Szewczyk: Ale krajobrazów, które trzeba chronić, jest więcej. Pasterski – z halami w górach, na których górale wypasają owce i budują szałasy. Nadmorski – z kutrami na brzegu, suszącymi się sieciami, bojami, skrzynkami na ryby i rybackimi wioskami zabudowanymi niskimi domami. Olenderski – z domami ryglowymi, kanałami, śluzami, nasadzonymi wierzbami. To tylko kilka przykładów.

Te krajobrazy giną? Co im grozi?

R.S.: Giną. Z kilku powodów. Zmienia się styl życia. Rybakom nie opłaca się łowić ryb, wypływają coraz rzadziej, zamieniają swoje kutry w pstrokate łodzie dla turystów, wioski rybackie zostają zabudowane brzydkimi pensjonatami. Z Żuław zniknęły wiatraki. Górale rezygnują z wypasania owiec, ginie zawód baca.

Do tego słupy wysokiego napięcia stawia się, gdzie komu wygodnie, lokalni włodarze wycinają szpalery drzew rosnących wzdłuż dróg i wiekowe drzewa na miejskich rynkach, jednocześnie zgadzają się na stawianie wielkich reklam.

W.L.: Wszędzie wdziera się chaos. W ostatni weekend byłem na Podlasiu, a tam nad Bugiem facet buduje zamek. Wielki, z wieżami. Gdzie indziej stoi chałupa góralska. Piękna. Tylko że pasująca do tego miejsca jak pięść do nosa.

R.S.: Pojechałem sfotografować na Podlasiu wioskę, którą odwiedziłem kilka lat wcześniej. Wszystko było jak dawniej: brukowana kocimi łbami ulica, piękne drewniane chałupy z ozdobną snycerką. Ale przy ulicy postawiono betonowe słupy z kablami telefonicznymi, a okna domów uszczelniono ohydną pianką poliuretanową. I cała magia miejsca się ulotniła.

Jeśli chodzi o ochronę krajobrazu, jesteśmy ciągle na etapie białych skarpetek do garnituru. Zachłysnęliśmy się tanią nowoczesnością. W imię tej nowoczesności tracimy to, co mogłoby być naszym atutem – naturalność przyrody, autentyczność zabytków. Wszystko się unifikuje – hotele z basenami na całym świecie są takie same. Tymczasem turyści coraz częściej szukają czegoś odmiennego, pragną naturalności i prostoty. Mogliby przyjeżdżać na Podlasie, ale musimy zachować tam nie jedną starą chałupę, lecz całe otoczenie, bo razem stanowią wartość.

Nie wystarczy ochrona zabytków i ochrona parków narodowych?

R.S.: Nie, jeśli pojedyncze zabytki będą stały w otoczeniu przypominającym śmietnik, a tereny zielone będą okrojone i szczelnie zabudowane dookoła, jak wyspy. W Puszczy Kampinoskiej trudno już spacerować, by nie mieć w zasięgu wzroku jakiejś budowli.

Trudno też zamrozić wszystko i żyć jak w skansenie.

W.L.: Nam nie chodzi o stworzenie muzeum widoków. Chodzi o zachowanie tkanki pomiędzy szczególnie cennymi – z jakiegoś względu – obszarami. Secesyjna kamienica może stać obok bezstylowego klocka, ale może też stać obok współczesnego domu nawiązującego do niej stylem, charakterem.

Można wszystko unowocześniać, ale z głową, z kulturą. Nie brukować rynków małych miasteczek kostką bauma, tylko poprawić tam stary bruk. Nie stawiać na środku nowobogackiej fontanny, lecz zostawić rosnące stare drzewa. Francuzi czy Szwajcarzy żyją nowocześnie, zarazem nie niszcząc zabytków i przyrody.

Potrzebujemy edukowania ludzi, mądrego wydawania pieniędzy z Unii Europejskiej i przepisów chroniących krajobrazy.

Pewnie słyszycie często, że na ochronę czegokolwiek potrzeba pieniędzy.

R.S.: Raczej trzeba zacząć od zmiany mentalności ludzi. Ciąży na nas 50 lat komunizmu. Wielu uważa, że to, co poza jego zagrodą, jest niczyje. Można to więc zaśmiecić, zniszczyć.

Zapytam przewrotnie: po co nam te ginące krajobrazy?

W.L.: Pokaż mi krajobraz, w którym żyjesz, a powiem ci, kim jesteś – napisał Ortega y Gasset. Badania pokazują, że ładne, uporządkowane, harmonijne otoczenie dobrze wpływa na ludzi, na ich zachowanie. To jest jak w mieście – są tam dobre dzielnice, w których chce się mieszkać, i gorsze, z których ludzie uciekają. Ludzie coraz częściej potrzebują „być”, nie tylko „mieć”. Budują domy za miastem, w krajobrazie, w którym odpoczywają.

Jest też aspekt ekonomiczny – czystość i naturalność się opłacają, bo przyciągają turystów.

R.S.: Ważnym argumentem jest również obowiązek zachowania czegoś dla przyszłych pokoleń, bo krajobraz to część tradycji narodowej. Dawne widoki przeniknęły do literatury narodowej, do poezji. Mamy znać je li tylko z opisów i rycin, skoro ciągle istnieją i można je jeszcze zatrzymać? Jest też coś takiego jak „krajobraz dzieciństwa”, ważny dla naszej tożsamości.

Krajobrazem dzieciństwa to akurat dla wielu Polaków będzie krajobraz blokowisk z wielkiej płyty.

W.L.: Ale oni nie wybrali sobie tego krajobrazu. Warunki zmusiły ich do zamieszkania w tych osiedlach, bo to były jedyne dostępne mieszkania. Teraz każdy, kogo na to stać, ucieka z miasta, bo poza miastem jest krajobraz, w którym odpoczywamy. Mamy to w genach zakodowane – lepiej psychicznie się czujemy nad Narwią, Bugiem czy w Beskidach niż na trawniku między blokami.

W albumie osobny rozdział poświęcają panowie „percepcji multisensorycznej” krajobrazu. O co chodzi?

W.L.: Krajobraz to nie tylko to, co widzimy. Zwykle składają się nań wrażenia odbierane przez inne niż wzrok zmysły – słuch, powonienie, dotyk. Szum sosen, kumkanie żab, plusk fal, klekot bocianów. Zapach skoszonej trawy, mokrej ściółki w lesie, nagrzanej kory. Kształt polnego kamienia, przesypujący się przez palce piasek na plaży.

Niektóre z tych elementów giną jeszcze szybciej niż same krajobrazy. Z łąk znikają ptaki śpiewające, z jezior żaby, na polnym trakcie nie usłyszymy już kopyt konia ciągnącego wóz. W zamian w krajobraz wdziera się hałas.

No właśnie, gdzie jeszcze można znaleźć czysty krajobraz, taki, który był zupełnie oczywisty dla naszych dziadków?

R.S.: Na Podlasiu, Podkarpaciu, Polesiu, Ponidziu, na Mazurach, Żuławach Wiślanych. Chociaż i tam musimy poszukać miejsc, w których można by zapomnieć o natarczywej współczesności.

W.L.: I zostać sam na sam z własnymi myślami.

Wojciech Lewandowski – doktor geografii, wykładowca na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, geograf krajobrazu (geoekolog). Autor książek i artykułów z zakresu geoekologii, ochrony przyrody.

Robert Szewczyk – geograf, krajoznawca, autor wielu przewodników turystycznych. Prowadzi warsztaty przyrodnicze dla młodzieży.

Obaj są autorami wydanego niedawno albumu „Polska – ginące krajobrazy” (Muza, Warszawa 2008) - trochę przewodnika po krajobrazach, a trochę ostrzeżenia, że coś, co dzisiaj jest jeszcze powszechne i przez to nie zwracamy na to uwagi, znika bezpowrotnie. Bo, jak piszą, „zeszpecić krajobraz (...) jest bardzo łatwo. Znacznie trudniej lub wręcz niewykonalne jest przywrócenie właściwego stanu rzeczy”.

villaoliva - 2009-06-03, 08:15

To bardzo cenne zdanie

Wojciech Lewandowski napisał/a:
Pokaż mi krajobraz, w którym żyjesz, a powiem ci, kim jesteś – napisał Ortega y Gasset. Badania pokazują, że ładne, uporządkowane, harmonijne otoczenie dobrze wpływa na ludzi, na ich zachowanie. To jest jak w mieście – są tam dobre dzielnice, w których chce się mieszkać, i gorsze, z których ludzie uciekają. Ludzie coraz częściej potrzebują „być”, nie tylko „mieć”. Budują domy za miastem, w krajobrazie, w którym odpoczywają.

villaoliva - 2009-06-03, 09:37

Tak wokół tematu :arrow: Architekt-antropolog Monika Zawadzka zajmuje się wrażliwym opisem miejsc.
ezet - 2009-06-03, 10:01

Łukasz napisał/a:
Dwa ciekawe wywiady związane z tematem ochrony krajobrazu:
http://www.rp.pl/artykul/..._po_boomie.html
http://www.rp.pl/artykul/292306.html
Czyli trochę szersze ujęcie, ale problem ten sam.


Łukasz, wielkie dzięki za dołączenie materiału, który idealnie pasuje również do tego tematu.


Z artykułu Krajobraz po boomie:

Cytat:

Dlatego powstał projekt „Polskiej polityki architektonicznej”?
(...) Diagnoza brzmi jak raport z Trzeciego Świata. Anarchia, chaotyczna zabudowa, reklamy zawłaszczające przestrzeń, niekompetentni urzędnicy, koniunkturalne decyzje, substandard nowych osiedli.





Jeżeli dodamy do tego, widoczny na każdym kroku, brak egzekwowania prawa w zakresie ochrony zabytkowych obiektów i zespołów urbanistycznych , to mamy także odpowiedź, co stanowiło zasadniczą przyczynę powołania społecznej akcji Fasada Foto Projekt na WFG.

fritzek - 2009-06-03, 11:01

I jeszcze jeden artykuł dotykający estetyki przestrzeni publicznej:

Pstrokate miasto: zaradność vs estetyka
Cytat:

Przedsiębiorczy Polacy potrafią każdą wolną przestrzeń zapełnić tandetnymi nośnikami reklamowymi. Orgia kolorów i tandety, która szpeci nasze miasta, dostała jakiś czas temu wsparcie od przyczep z jeżdżącymi bilbordami - pisze nasz czytelnik, pan Tomasz.

feyg - 2009-06-07, 21:47

Przykład z Nowego Dworu Gdańskiego: pstrokate przedszkole w takim towarzystwie razi jakby mniej.
ezet - 2009-06-17, 22:23

Na końcu Mrzezina (przy polnej drodze w kierunku Osłonina), w malowniczym miejscu z widokiem na Zatokę Pucką, usytuowany jest parterowy dom pamiętający zapewne czasy Wilhelma II. Solidna budowla z czerwonej cegły na kamiennym fundamencie. I choć nie o fasadkę w tym przypadku chodzi, warto pokazać skomponowaną z "niebywałym artyzmem" kolorystykę dachu.
fritzek - 2009-06-17, 23:41

E. Zimmermann napisał/a:
I choć nie o fasadkę w tym przypadku chodzi, warto pokazać skomponowaną z "niebywałym artyzmem" kolorystykę dachu.

Powalające upiększenie dachu...A i okna też niczego sobie... :-/

feyg - 2009-06-18, 00:25

fritzek napisał/a:
E. Zimmermann napisał/a:
I choć nie o fasadkę w tym przypadku chodzi, warto pokazać skomponowaną z "niebywałym artyzmem" kolorystykę dachu.

Powalające upiększenie dachu...A i okna też niczego sobie... :-/


Ciekawe ile lat kompletował pokrycie dachu :hihi:

gargoyle - 2009-06-18, 04:02

to ile kompletowal to nic ,ile wlozyl wysilku aby kolorami poskladac to na dach!!!
Fenix - 2009-06-25, 10:01

Masakra z okolicznych wsi:
grzechuu - 2009-06-27, 00:09

mogło się już zmienić (fragment zdjęcia z 2006, znalezione właśnie na dysku), ale ciekawy przykład chyba (Partyzantów 64)
villaoliva - 2009-06-27, 10:01

Zamiast kija, marchewka ...

50 000 zł za najładniejszą elewację

Urząd Miejski w Gdańsku ogłasza konkurs na najładniejszą elewację budynku wyremontowaną w 2009 roku. W konkursie mogą wziąć udział wspólnoty mieszkaniowe, a nagrodą główną jest 50 tys. zł.



Celem konkursu jest propagowanie estetycznego wyglądu budynków położonych na terenie Gdańska oraz kształtowanie postawy współodpowiedzialności mieszkańców za estetykę i wizerunek Miasta. Do konkursu mogą być zgłaszane budynki wybudowane do dnia 27 maja 1990 roku i będące w zarządzie wspólnot mieszkaniowych.


Zgłoszenia do Konkursu należy składać w terminie do dnia 15 lutego 2010, w siedzibie Urzędu Miasta Gdańska ul. Nowe Ogrody 8/12, w zamkniętych kopertach z tytułem: „Konkurs na najładniejszą elewację roku 2009”. Zgłoszenie winno być złożone przez zarząd/zarządcę lub przedstawiciela wspólnoty mieszkaniowej zgodnie ze wzorem stanowiącym załącznik nr 1 do załącznika do Zarządzenia nr 628/09 Prezydenta Miasta Gdańska z dnia 12 maja 2009 r.

villaoliva - 2009-06-29, 20:58

A to przykład głupoty i bezczelności z Gdyni. Ul. Kilińskiego 5. Zgłosiłem już sprawę straży miejskiej.
Jacko - 2009-06-29, 21:22

Dodam jeszcze coś takiego od siebie z dzielnicy:



Na żywo wygląda jeszcze bardziej budyniowo... :rozpacz:

feyg - 2009-06-29, 21:38

Okolice skrzyżowania ulic: Dworcowej i Obrońców Westerplatte w Nowym Dworze Gdańskim
villaoliva - 2009-06-29, 21:42

NDG 2.jpg :szczena:
Jacko - 2009-06-29, 21:43

villaoliva napisał/a:
NDG 2.jpg :szczena:
Faktycznie porażka... :szczena:
fritzek - 2009-06-29, 21:50

Jacko napisał/a:
villaoliva napisał/a:
NDG 2.jpg :szczena:
Faktycznie porażka... :szczena:

Spięcia w oczach dostałam. Straszne...
Dla osób, które zatwierdziły takie malowanie budynków : :rzut:

Piotr A. - 2009-07-01, 18:38
Temat postu: Pozdrowienia z Zaspy
Wrażliwi artyści produkują się również na Zaspie. Skrzyżowanie ulic Jana Pawła II i Pilotów. Dalszy komentarz jest chyba zbędny; no comment jak mawiają Anglicy.
dr_Baetge - 2009-07-01, 18:46

Zważywszy że "malowidło" powstało na obiekcie nic piękniejszym niż ono same wiec w sumie blockhouse nie ucierpiał zbytnio z tego powodu.
Piotr A. - 2009-07-01, 19:25

dr_Baetge napisał/a:
blockhouse nie ucierpiał zbytnio

Głównie ucierpieli ludzie, którzy muszą to "dzieło sztuki" codziennie oglądać. Co więcej, można było spróbować podjąć próbę zrobienia czegoś estetycznego - na wielu blokach powstają różne rzeczy mnniej lub bardziej kontrowersyjne, niektóre nawet niezłe, ale to? Porażka i masakra, jak mawia moja córka.

dr_Baetge - 2009-07-01, 22:17

Wejherowo, ul. świetego Jacka, dawniej Pentkowitzer Strasse
Sebastian - 2009-07-02, 05:58

Piotr A. napisał/a:
Dalszy komentarz jest chyba zbędny

A mi się podoba. Porażką jest blokowisko samo w sobie, a murale to jedne z nielicznych pozytywów tego miejsca.

Piotr A. - 2009-07-02, 10:57
Temat postu: ps do sprawy murales na Jana Pawła II
1. "De gustibus non est disputandum " jak mówi stara łacińska sentencja. Tylko tak sobie myślę, że Kopernik miałby wątpliwą satysfakcję (gdyby żył), widząc jak jego teoria stopniowo obejmuje nowe obszary działalności ludzkiej. Blokowiska w rzeczy samej są porażką. Odczuwam tą porażkę tym mocniej, że pierwsze 26 lat przeżyłem w willi z dużym ogrodem. Można jednak spróbować sprawić że życie w betonowych bunkrach będzie znośniejsze. Jedni sadzą kwiaty przed blokami, inni dekorują balkony. Trzeba tylko chcieć.

2. Nie mnie oceniać wartość artystyczną omawianego murales. (a przy okazji, czy jest polski odpowiednik/tłumaczenie tego słowa?) Chodzi mi o coś zupełnie innego. Jeżeli nie napisałem tego dość jasno, to przepraszam.

3. Podsumowując, jedni stawiają pomniki Karola Wojtyły gdzie się da, drudzy malują tzw murales na ul Jana Pawła II. Tymczasem przydałby się złoty środek, wyobraźnia i odrobina dobrego smaku. Ot i wszystko.

ezet - 2009-07-02, 11:15

dr_Baetge napisał/a:
Wejherowo, ul. świetego Jacka, dawniej Pentkowitzer Strasse


Widać, że właściciele tego zakładu nie zajmują się wyłącznie usługami i "przeróbkami krawieckimi", co mógłby sugerować szyld... :hihi: Jeżeli tak przerabiają ubrania, jak część fasady tej kamieniczki, to lepiej omijać ich szerokim łukiem.

Piotr A. - 2009-07-02, 11:31

Zaiste, przecudnej urody dekoracja. Jak dla mnie - za ładna.
villaoliva - 2009-07-02, 22:47

29 czerwca powiadomiłem gdyńską Straż Miejską.



Dziś już kasetonu nie ma :-)

ezet - 2009-07-03, 10:59

villaoliva napisał/a:
29 czerwca powiadomiłem gdyńską Straż Miejską.



Dziś już kasetonu nie ma :-)



Wielkie brawa dla Villaoliva i gdyńskiej Straży Miejskiej za sprawną akcję :brawo: :brawo: :brawo: Chętnie odnotujemy kolejne przykłady skutecznej interwencji użytkowników WFG

2xM - 2009-07-03, 22:23

villaoliva napisał/a:
Dziś już kasetonu nie ma :-)


Ale dwie blizny pozostały... :-?

villaoliva - 2009-07-14, 13:19

Jutro składamy u miejskiego konserwatora zabytków dotychczasową dokumentację dotyczącą Gdańska.
Sebastian - 2009-07-16, 09:17

Artykuł: http://gdansk.naszemiasto...ia/1024652.html
Akcja pobudza też literacko:
Cytat:
Czy to zima, czy to latem chodze sobie z aparatem. Takie juz sa nasze losy, Polak lubi slac donosy. Nie podoba sie fasada zaraz glosno o tym gada. Na balkonie wisza gacie i usluzny jest w temacie. Zabrac takim aparaty i na d..e walic baty.

;)
Fajni byłoby, gdyby prezentujący cudze fasady, pokazali też własne. Chyba byłoby uczciwie.

villaoliva - 2009-07-16, 09:47

Piękny wierszyk :mrgreen:

A u mnie wszystkie okna są takie same. One oraz fasada nie łapią się do projektu.

Sebastian - 2009-07-16, 09:59

villaoliva napisał/a:
One oraz fasada nie łapią się do projektu.

Z pewnością, ale wiesz, że nie o to mi chodziło. Krytykować łatwo, gorzej dać dobry przykład i pokazać własne podwórko.

villaoliva - 2009-07-16, 10:09

Sebastian napisał/a:
Krytykować łatwo, gorzej dać dobry przykład i pokazać własne podwórko.


Nie mam się czego wstydzić. Widzisz, kto mnie zna to potwierdzi co wcześniej napisałem. Nie zamierzam się chwalić na forum własnym domem.

Jest inny pomysł. W czasie wczorajszej rozmowy z konserwatorem uzgodniliśmy, że będziemy pokazywać wskazane przez jego urząd dobre przykłady. Takie nawet, które nie wymagały jego konsultacji i nadzoru. Po prostu właściciele i wspólnoty w trosce o swoje nieruchomości sami prosili o dobre rozwiązania i wskazania.

No i na koniec krótki artykulik o zjawisku donosu obywatelskiego http://www.wprost.pl/ar/83242/Donos-honorowy/

Sebastian - 2009-07-16, 10:25

villaoliva napisał/a:
Nie zamierzam się chwalić na forum własnym domem.

Łatwiej pokazywać cudze. :-P

villaoliva - 2009-07-16, 10:35

Chętnie posłucham innego pomysłu na to by lewa strona zdjęcia wyglądała jak ta po prawej.
Bo od samego narzekania i bicia piany nic się nie zmieni. Oglądanie się na innych nic nie da.


Sebastian - 2009-07-16, 11:03

villaoliva napisał/a:
Bo od samego narzekania i bicia piany nic się nie zmieni.

Niepotrzebnie się denerwujesz. Znasz powiedzenie o żonie Cezara, prawda? O to mi chodziło. Chciałbym też zwrócić uwagę, że sam FFP może być postrzegany właśnie jako "narzekanie i bicie piany".
Poza tym nie wierzę, z całym uznaniem dla Waszego wysiłku, by akcja spowodowała zmianę, o której wspomniałeś powyżej. Jest nośna medialnie, ale to porywanie się z motyką na słońce. Rozwiązanie problemu tkwi w prawie i jego egzekwowaniu.

villaoliva - 2009-07-16, 11:19

Sebastian napisał/a:
Znasz powiedzenie o żonie Cezara, prawda? O to mi chodziło

Zostawiam to "dochodzeniowcom" czy "komisjom śledczym". Nie widzę powodu by udowadniać, że jestem niewinny. Nasz system prawny sięga rzymskiego domniemania niewinności. Nie muszę na zawołanie dowodzić, że nie jestem wielbłądem. Jak masz ochotę - możesz mi przedstawić tego dowody, do których się odniosę.


Sebastian napisał/a:
Niepotrzebnie się denerwujesz.

To nie nerwy. To moja ocena ogółu działan jakie widzę na przestrzeni lat na forach typu FDG, WFG czy mojeosiedle. "Mógłby ktoś", "Powinni" itp postulatywne i roszczeniowe podejście wylewa się ze sporej części wyrażanych zdań. Niestety zza klawiatury się wiele nie zmieni.

Sebastian napisał/a:
Poza tym nie wierzę, z całym uznaniem dla Waszego wysiłku, by akcja spowodowała zmianę, o której wspomniałeś powyżej. Jest nośna medialnie, ale to porywanie się z motyką na słońce. Rozwiązanie problemu tkwi w prawie i jego egzekwowaniu.


Kropla drąży skałę, Myślę, że taka właśnie medialna kropla ma trochę większe rażenie niż kilka postów na forum. No i Tarnacki też zachęcał nas i forumowiczów do "piętnowania" takich fasadowych przykładów. By chociaż w ten sposób wywierać presję i zmuszać do myślenia nad tym co się robi budynkom.

Sebastian napisał/a:
Rozwiązanie problemu tkwi w prawie i jego egzekwowaniu

Co do uwarunkowań prawnych masz rację. Dlatego tylko taka forma walki z chaosem nam została.

Jeśli chociaż jedna osoba po artykule lub lekturze tego wątku na WFG wyciągnie dobre wnioski i postanowi o wspólnym i spójnym projekcie fasady czy podziału okien (dla całego domu, kamienicy, wspólnoty) to będzie już sukces projektu.

fritzek - 2009-07-16, 12:27

Sebastian, porywanie się z motyką na słońce było by w momencie gdybyśmy założyli ten wątek i poprzestali na zgryźliwym komentowaniu rzeczywistości zza klawiatury, oczekując że to cokolwiek zmieni. Najlepiej usiąść, narzekać, nie robić nic w myśl zasady "i tak nic to nie da".
Dzięki realnemu działaniu można coś zmienić. Przykład :arrow:
likwidacja kasetonu w Gdyni

A za uznanie dla naszej pracy, bardzo dziękuję :-D

fritzek - 2009-07-16, 15:10

Dla jasności o o czym toczy się w tej chwili dyskusja:
Dwoje gdańszczan fotografuje brzydkie fasady. 200 zdjęć trafiło już do konserwatora zabytków
Cytat:


fot. Grzegorz Mehring


Niektóre są odrapane i zaniedbane, inne straszą krzykliwym kolorem lub ogólnym wyglądem wywołują niesmak u przechodniów. Elewacje części gdańskich budynków, zwłaszcza kamienic, szpecą najbliższe otoczenie, a winni są temu sami mieszkańcy.

Dwoje gdańszczan - Izabela Sitz-Abramowicz i Tomek Strug postanowili "coś" z tym zrobić. Na Wolnym Forum Gdańsk, którego są założycielami, zainicjowali akcję "Fasada Foto Projekt". Od kilku miesięcy spacerując ulicami Gdańska przyglądają się elewacjom budynków. Jeżeli któraś "razi" ich oko robią zdjęcia.

Dotychczas sfotografowali kilkaset obiektów. Wczoraj udali się do miejskiego konserwatora zabytków i przekazali mu prawie 200 zdjęć najbrzydszych i, ich zdaniem, najbardziej rażących fasad domów.
- Liczymy na to, że konserwator zabytków zacznie w końcu egzekwować prawo i wyciągać konsekwencje - tłumaczy Tomek Strug.

Innego zdania jest miejski konserwator zabytków.
- Moje możliwości są wyraźnie określone i nie mogę podejmować działań egzekucyjnych. Jeżeli otrzymujemy zgłoszenie o wyraźnym naruszeniu estetyki budynku, informujemy o tym powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. To on decyduje, czy mieszkańcy muszą przywrócić wygląd budynku do pierwotnego stanu czy też można zalegalizować aktualny wygląd - wyjaśnia Janusz Tarnacki, miejski konserwator zabytków w Gdańsku.

Janusz Tarnacki dodaje również, że nie wszystkie budynki objęte są ochroną konserwatorską i w takich sytuacjach nie może interweniować.

- Sprawdzamy jednak każdy sygnał samowoli budowlanej - przyznaje Tarnacki. - Poza tym budynek to jakaś kompozycja i trzeba o nią dbać.

Podobnego zdania są pomysłodawcy "fasadowego" projektu. - Postanowiliśmy zainteresować i zaangażować mieszkańców Gdańska. Chcemy ich uwrażliwić na brzydotę niektórych obiektów i udowodnić, że tak wcale nie musi wyglądać ich miasto - twierdzi Izabela Sitz-Abramowicz.
Przykładem oszpecania fasady jest tzw. "festiwal" okien. Zdarza się, że w jednej kamienicy znajduje się kilka zupełnie różnych okien, które nie komponują się w jedną całość.

- Ludzie często nie zwracają uwagi na detale architektoniczne, zdobienia czy właśnie okna, a to jest naprawdę ważne - stwierdza Strug.

- Stolarka okien często nie jest określana w planach budowy, a to także powinni robić autorzy projektów. Wtedy z pewnością bardziej zwracano by uwagę na detale - dodaje Janusz Tarnacki.
Konserwator zabytków wyraził aprobatę dla działań dwojga gdańszczan.
- To nie było nasze ostatnie spotkanie - przyznała Sitz-Abramowicz.

Kamila Grzenkowska - POLSKA Dziennik Bałtycki

Amstawik - 2009-07-16, 19:46

BRAWO :brawo: :flaga: :brawo: :flaga: :brawo: oby tak dalej. Większość naszych Rodaków chce jakiś tam zmian i tylko kończy to się na słowach a ja uważam że jak chcemy coś zmienić to zacznijmy zmiany od siebie. Fritzek ,Villaoliva nie zwalniające tempa, chętnie służę pomocą.
Kuglow - 2009-07-16, 21:51

:ognie2: :ognie1: :ognie2: :flaga: Rewelacja!!!! Nareszcie ktoś pokazał,że jak się chce to można coś zrobić aby ludziom otworzyły się oczy!! Moje gratulacje!!! :brawo:
fritzek - 2009-07-23, 18:28

A tak napisało dzisiaj trojmiasto.pl o FFP:

Apartem bronią zabytków przed ich...właścicielami

Cytat:

Fantazyjne kolory, pełna gama wzorów, kształtów i form okien i drzwi, dachy dobierane według gustów i upodobań - to zdaniem miłośników historii Gdańska najczęstsze wykroczenia wspólnot mieszkaniowych. Dlatego postanowili uwrażliwić gdańszczan i przekonać ich, że estetyka miasta, jego domów i kamienic jest ważna.

Od kilku miesięcy założyciele internetowego Wolne Forum Gdańsk penetrują zakamarki miasta w poszukiwaniu estetycznych koszmarków. Ich orężem są aparaty fotograficzne, które wymierzają wszędzie tam gdzie znajdą byle jak pomalowana fasadę czy niezgodne z wytycznymi konserwatorskimi elementy budynków.

- Bardzo często najemcy, właściciele i zarządcy nie zdają sobie sprawy, że budynki które remontują, są uznane za "obiekty o wartości kulturowej i podlegają ochronie konserwatorskiej" - tłumaczy Tomasz Strug z Wolne Forum Gdańsk. - Efektem takich prac jest zaburzenie, a często zniszczenie stylu i charakteru domów, a bywa że całych fragmentów ulic. Budowniczowie - amatorzy często nie mają podstawowego wyczucia plastycznego i architektonicznego, i nie oglądają się na sąsiednie zabudowania.

Tymczasem powszechnie praktykowana zasada "wolnoć Tomku w swoim domku" jest w myśl ustawy o ochronie zabytków - wykroczeniem. Każda ingerencja budowlana w zabytkowy obiekt wymaga opinii i zgody konserwatora zabytków - miejskiego lub wojewódzkiego.

Akcja miłośników Gdańska ma bardzo konkretny cel. W czwartek wysłali oni do miejskiego konserwatora zabytków oficjalny wniosek o przeprowadzenie kontroli wszystkich udokumentowanych przez nich miejsc. A znaleźli ich - bagatela - ok. 200.

- Trudno odmówić racji inicjatorom tej akcji - przyznaje Janusz Tarnacki, miejski konserwator zabytków w Gdańsku. - Sprawa jest jednak dość skomplikowana z uwagi na uwarunkowania prawne, problemy z egzekucją tego prawa. Podobne kłopoty mają jednak wszystkie miasta w Polsce.

Urząd miejskiego konserwatora zabytków sprawą zajmie się w sierpniu. Zadanie ma niełatwe, gdyż sprawdzenie stanu niemal 200 budynków i wyjaśnienie przyczyn niezgodnych z prawem remontów musi potrwać. Jak pomóc urzędnikom?

- Nagłaśnianie sprawy jest pewnym sposobem na uświadomienie mieszkańców - uważa Janusz Tarnacki. - Chodzi o to, by wpłynąć na świadomość jak największej liczby osób i pokazać im jak najwięcej pozytywnych przykładów właściwych rozwiązań.

Ogromnym problemem, porównywalnym do samowoli budowlanych, jest także zaniechanie. W wielu miejscach straszą odpadające tynki, dziurawe okna i dachy. Tłumaczone zawsze jest to zazwyczaj jednym - brakiem środków często połączonym z oczekiwaniem, że napraw dokona np. miasto.

- Wielokrotnie są to oczekiwania bezpodstawne, bo budynki systematycznie przechodzą pod zarząd wspólnot mieszkaniowych i kurczy się masa komunalna. Niestety dziesiątki lat przyzwyczajeń do poprzedniego systemu i jego uwarunkowań daje taki właśnie efekt - tłumaczy Izabela Sitz-Abramowicz z Wolne Forum Gdańsk. I dodaje: - Nie jesteśmy przeciwnikami kolorów na fasadach, remontów, zmian, przebudów. Jesteśmy przeciwnikami dewastacji wizualnej Gdańska. Jesteśmy jego miłośnikami i obywatelami.

Małgorzata Kaliszewska - trojmiasto.pl

Sebastian - 2009-07-23, 18:36

Przez cały dzień tekst był o Forum Wolny Gdańsk. :hihi: Rzetelna dziennikarska robota. ;-)
ezet - 2009-07-23, 20:36

Ten świetny artykuł ma, na tę chwilę, sto kilkanaście opinii!!! Trudno było się spodziewać, że temat wywoła aż takie emocje. Pomysł zainicjowania akcji Fasada Foto Projekt, to strzał w dziesiątkę !!! Brawo Admini !!! :brawo: :flaga:

Jedna z opinii:

Cytat:
2009-07-23 21:17 metoda holenderska

jestem wielbicielka metody holenderskiej: kiedy ktos samowolnie zmieni cos w budynku wbrew prawu i konserwatorowi, Holendrzy bez skrupulow przysylaja ekipe budowlana, ktora demontuje obcy element badz przywraca stan uprzedni i wywsyla prawomocny rachunek za akcje wlascicielowi. Autor: zelatyna


i dla kontrastu rodzime biadolenie:
Cytat:

- Trudno odmówić racji inicjatorom tej akcji - przyznaje Janusz Tarnacki, miejski konserwator zabytków w Gdańsku. - Sprawa jest jednak dość skomplikowana z uwagi na uwarunkowania prawne, problemy z egzekucją tego prawa. Podobne kłopoty mają jednak wszystkie miasta w Polsce.

Ponury - 2009-07-23, 21:36

Cytat:
- Trudno odmówić racji inicjatorom tej akcji - przyznaje Janusz Tarnacki, miejski konserwator zabytków w Gdańsku. - Sprawa jest jednak dość skomplikowana z uwagi na uwarunkowania prawne, problemy z egzekucją tego prawa. Podobne kłopoty mają jednak wszystkie miasta w Polsce.


Facet jest śmieszny. Skoro jest to wykroczenie, to wystarczy zobaczyć w ustawie czy jest z urzędu czy na wniosek. Jeżeli z urzędu, to te 200 przypadków plus zdjęcia opisuje, pakuje i wysyła do komisariatu na Piwnej. Co to za problemy?! Co go obchodzi egzekucja? On zawiadamia. Policja wali mandaty albo kieruje wnioski o ukaranie do Sądu. Coś widzę że po prostu niektórym pracować się nie chce.... żenada!

villaoliva - 2009-07-24, 13:20

E. Zimmermann napisał/a:
Trudno było się spodziewać, że temat wywoła aż takie emocje.

Większość opinii pozytywna i świadoma tematu.
To znak, że problem jest zauważany przez większą liczbę osób.

gargoyle - 2009-07-24, 13:27

...ale jak zwykle to bywa,wszyscy czekali az sie ktos inny za to wezmie bo oni przeciez sami nie maja czasu ani nie wiedza jak sie za to zabrac,i tak mijaja lata i tak powstaja kolejne koszmarki w miedzyczasie...
Ponury - 2009-07-25, 07:31

A jak sprawa staje się głośna, przychodzi dziennikarz i stawia pytania to opowiadają bzdury :-/

villaoliva napisał/a:
Większość opinii pozytywna i świadoma tematu.
To znak, że problem jest zauważany przez większą liczbę osób.


To za mało. Takie sprawy powinny być z urzędu karalne. Są przepisy prawne umożliwiające nakładanie za coś takiego grzywien. A najlepiej skutkuje i boli po kieszeni...
tylko komu się chce? Konserwatorowi miejskiemu na pewno nie :evil:

gargoyle - 2009-07-26, 04:27

Ty Ponury masz dziwne podejscie,niektore z tych "remontow" zostaly zrobione juz dosc dawno a prawo chyba wstecz nie dziala ,poza tym karami mozna sobie wrogow narobic :hihi: ,nie mozna by tak bylo wymyslec jakis nie wiem ,doplat miejskich do remontow albo systemu nagradzania za dobrze wykonany remont ,no i oczywiscie trzeba sie tez wziac za inspektorow budowlanych(jezeli takowi wogole sa a jak nie ma to zatrudnic) i pogonic ich na miasto a nie tylko grzac dupy na stolkach w biurach,przydzielic kazdemu rejon i niech jako inspektor bedzie odpowiedzialny za to aby nie bylo samowolki i aby remonty odbywaly sie wg jakis przepisow,planow i ogolnej zgody ze stron zainteresowanych-zeby nie bylo ze sasiad A zrobil remont i przy okazji zniszczyl,no nie wiem plot sasiada B bo "przeciez byl stary i"
nie jest to moze idealne rozwiazanie ale juz cos by sie dzialo
pozdrawiam

feyg - 2009-07-26, 06:09

gargoyle napisał/a:
[...],nie mozna by tak bylo wymyslec jakis nie wiem ,doplat miejskich do remontow [...]

W Gdyni taki system działa, obiekty wpisane do rejestru zabytków mogą otrzymać 75 proc. kosztów remontu, cenne obiekty - objęte ochroną i wskazane w planie zagospodarowania - mogą liczyć na zwrot połowy kosztów, a pozostałe budynki położone na obszarach zabytkowych - do 30 proc. wartości prac.

Dotacje na zabytki w roku 2009

grzechuu - 2009-07-26, 10:51

Miasto ogłosiło konkurs, ale przykład na rozwieszanych plakatach taki "kanarkowo-papuziasty", że się obawiam, czy skutek nie będzie odwrotny
Hochstriess - 2009-07-26, 11:36

O bogowie... Skutek może być straszliwy.
Ponury - 2009-07-27, 15:49

gargoyle napisał/a:
Ty Ponury masz dziwne podejscie,niektore z tych "remontow" zostaly zrobione juz dosc dawno a prawo chyba wstecz nie dziala ,poza tym karami mozna sobie wrogow narobic


Dlaczego dziwne podejście? A na czym oprzeć takie działania jak nie na prawie? Trzeba tylko chcieć i umieć je stosować. Termin przedawnienia wykroczenia liczy się rok od daty jego ujawnienia. I co to za argument że karami można sobie wrogów narobić? A to pijani kierowcy także mają jeździć czy podobni?! W końcu karami wrogów sobie można narobić....

Dziwne podejście do sprawy. Po co to gadanie? Są prawne możliwości załatwienia takich spraw, to należy z nich korzystać.

A w tym kraju najbardziej bolą grzywny ha_ha_ha

villaoliva - 2009-07-27, 15:56

Ponury napisał/a:
A w tym kraju najbardziej bolą grzywny


Jak w każdym. Tylko egzekwowanie przepisów wymusi ich respektowanie.

villaoliva - 2009-07-29, 06:28

Gazeta Wyborcza wraca do tematu.

Festiwal brzydoty

Cytat:
I ty możesz mieć wpływ na to, jak wygląda Gdańsk. Obywatelska akcja dwojga pasjonatów fotografujących najbardziej rażące fasady naszych budynków znalazła finał u miejskiego konserwatora zabytków.

Jaskrawe kolory elewacji, ocieplona i wyremontowana połowa budynku podczas gdy druga pozostaje odrapana. Albo "festiwal okien" - na jednej ścianie obok siebie stare okna drewniane z tradycyjnymi szprosami (listwami dzielącymi szybę na mniejsze części) i nowe plastiki. Fasadowe koszmary od kilku miesięcy fotografuje dwójka gdańszczan: Izabela Sitz-Abramowicz i Tomasz Strug, założyciele Wolnego Forum Gdańsk. 176 wybranych zdjęć najbrzydszych budynków wraz z ich opisami właśnie przekazali Januszowi Tarnackiemu, miejskiemu konserwatorowi zabytków. Ten zobowiązał się, że wszystkie przypadki sprawdzi.

- Chcemy, żeby konserwator wiedział, że dostrzegamy ten problem, że nie podoba nam się bezmyślne niszczenie tego, co przetrwało wojnę - mówi Sitz-Abramowicz. - Zdjęcia fasad koszmarków razem z komentarzem i opisem zamieszczamy też na naszej stronie, wierząc, że uda nam się zainteresować tym i zaangażować mieszkańców Gdańska. Chcemy ich uwrażliwić na brzydotę tych obiektów i udowodnić, że tak wcale nie musi wyglądać nasze miasto. Wiele osób w dobrej wierze przeprowadza remont domu, nie mając pojęcia o jego historycznej wartości albo kierując się przekonaniem, że "moje" to tylko własne mieszkanie a to co na zewnątrz, już się nie liczy. Jeśli dzięki naszej akcji choćby jedna osoba zastanowi się przy wymianie okien nad tym, jak to wpłynie na estetykę całej kamienicy, będziemy zadowoleni.

Wymiana okien czy zmiana koloru elewacji w domu objętym ochroną konserwatora to samowola karana grzywną. Konserwator zgłasza problem do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, a ten ma prawo sprawcę ukarać mandatem - od 500 zł wzwyż.

- Nie chodzi nam o wymierzanie kar, ale przede wszystkim o edukację - dodaje Sitz-Abramowicz. - Konserwator zapewnił, że przekaże nam również konkretne przykłady pozytywnego podejścia do remontu elewacji, które zamieścimy na naszym forum. Bo są też ludzie, którzy zanim wymienią okna albo pomalują fasadę, konsultują się w tej sprawie z konserwatorem.

Pomysłodawcy akcji twierdzą, że nie są przeciwnikami renowacji starych budynków. Ale walczą o to, żeby wykonywać je z głową, z poszanowaniem wizji architekta, który kiedyś budynek zaprojektował i zadbał też o detale, np. takie jak okna z podziałami.

- A ten szczegół jest przy wymianie na okna z PCV najczęściej pomijany. Tymczasem okna z podziałami nie są wcale dużo droższe, warto chyba dołożyć 200-300 zł, żeby nie zniszczyć estetyki budynku - podpowiada Strug.



Dla Gazety

Janusz Tarnacki, miejski konserwator zabytków w Gdańsku:

Dobrze, że są osoby zaangażowane obywatelsko, które zgłaszają tego typu nieprawidłowości. Wszystko wymaga jednak sprawdzenia - w sprawie samowoli możemy interweniować tylko w przypadku tych budynków, które objęte są ochroną konserwatorską. Przekazujemy wtedy sprawę powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego i on decyduje, czy mieszkańcy muszą przywrócić wygląd domu do stanu pierwotnego, ewentualnie poprawić kolor elewacji. Na pozostałe budynki nie mamy jednak wpływu.

Sebastian - 2009-07-29, 07:07

W jednym z komentarzy ktoś wziął sobie do serca hasło z plakatu w moim awatarku. :-|
Cytat:
Wiele tlumaczy "biblijne" nazwisko "aparatczika"- dowalic Polakowi, bo ludzie wyznania handlowego zawsze wiedza lepiej.

luanda - 2009-07-29, 09:43

E. Zimmermann napisał/a:


Cytat:
2009-07-23 21:17 metoda holenderska
jestem wielbicielka metody holenderskiej: kiedy ktos samowolnie zmieni cos w budynku wbrew prawu i konserwatorowi, Holendrzy bez skrupulow przysylaja ekipe budowlana, ktora demontuje obcy element badz przywraca stan uprzedni i wywsyla prawomocny rachunek za akcje wlascicielowi. Autor: zelatyna




Jestem pewny, że w moich okolicach (Dolne Miasto) sporo doliniarzy szybciutko powstawiałoby sobie byle jakie używane "plastiki" za 5 zł. z demobilu, aby przyszła ekipa i zrobiła im porządnie oraz wystawiła "prawomocny rachunek". :mrgreen: :hihi:

Strach - 2009-07-29, 11:11

Ponury napisał/a:
gargoyle napisał/a:
Ty Ponury masz dziwne podejscie,niektore z tych "remontow" zostaly zrobione juz dosc dawno a prawo chyba wstecz nie dziala ,poza tym karami mozna sobie wrogow narobic


Dlaczego dziwne podejście? A na czym oprzeć takie działania jak nie na prawie? Trzeba tylko chcieć i umieć je stosować. Termin przedawnienia wykroczenia liczy się rok od daty jego ujawnienia. I co to za argument że karami można sobie wrogów narobić? A to pijani kierowcy także mają jeździć czy podobni?! W końcu karami wrogów sobie można narobić....

Dziwne podejście do sprawy. Po co to gadanie? Są prawne możliwości załatwienia takich spraw, to należy z nich korzystać.

A w tym kraju najbardziej bolą grzywny ha_ha_ha


Nie chodzi o to że karami można sobie wrogów narobić ale o to że penalizacja ma swoja granicę skuteczności. Część osób nie odbiera kary jako jako karę bo tak ma skonstruowaną psychikę i tyle.

Poza tym kary muszą być stosowane konsekwentne a nie relatywne.

Jacko - 2009-08-01, 12:25

Wczorajszy brukowiec "Fakt" napisał/a:
... Ale dwóch ideowych idiotów postanowiło wypowiedzieć wojnę tej samowolce. Jeździli po Gdańsku fotografując poprawki, które ich zdaniem szpecą architekturę. Potem z plikiem 200 zdjęć złożyli donos do miejskiego konserwatora zabytków ...
Ja tam nikogo nie chcę obrażać, ale to chyba o Was było...

Aha, żeby była jasność - W dość dużym stopniu popieram Waszą działalność, więc proszę mnie nie identyfikować z powyższym cytatem.

Ponury - 2009-08-01, 12:49

Jeżeli napisała tak sama gazeta "Fakt" rękoma jakiegoś swojego dziennikarza, to piłka może być krótka. "Idiota" jest to znieważenie. I pozew można szykować o ochronę dóbr osobistych przeciwko redakcji gazety...

A sama akcja jak najbardziej sensowna. Tylko już widzę że pozostało tylko na gadaniu. Konserwator miejski ma to gdzieś, wojewódzki tym bardziej.... i nic.

A tymi dwustu zdjęciami chyba można sobie ściany powyklejać.

fritzek - 2009-08-01, 13:06

Jacko napisał/a:
Wczorajszy brukowiec "Fakt" napisał/a:
... Ale dwóch ideowych idiotów postanowiło wypowiedzieć wojnę tej samowolce. Jeździli po Gdańsku fotografując poprawki, które ich zdaniem szpecą architekturę. Potem z plikiem 200 zdjęć złożyli donos do miejskiego konserwatora zabytków ...


Jacko, a masz może egzemplarz?

Jacko - 2009-08-01, 13:12

fritzek napisał/a:
Jacko, a masz może egzemplarz?
Mam. I nawet mogę tanio sprzedać... :hihi: :mrgreen: :hyhy:
Ponury - 2009-08-01, 13:12

http://www.efakt.pl/
Jacko - 2009-08-01, 13:18

Ponury napisał/a:
http://www.efakt.pl/
Nie sądzę, by można było znaleźć tam ten artykuł (ale oczywiście mogę się mylić...), bo to w trójmiejskim dodatku było.
ezet - 2009-08-01, 16:19

Ponury napisał/a:
Jeżeli napisała tak sama gazeta "Fakt" rękoma jakiegoś swojego dziennikarza, to piłka może być krótka. "Idiota" jest to znieważenie. I pozew można szykować o ochronę dóbr osobistych przeciwko redakcji gazety...


Nie ma wątpliwości, że "napisała tak sama gazeta "Fakt" rękoma jakiegoś swojego dziennikarza..."


http://www.efakt.pl/Konse...ly,49017,1.html
Cytat:

Konserwator zabytków chce karać za remonty
31.07.2009

(...) Niestety, nie wszystkim jest to w smak. Dwóch ideowych idiotów z Trójmiasta postanowiło wypowiedzieć wojnę takiej samowolce. Jeździli po Gdańsku fotografując poprawki, które ich zdaniem szpecą architekturę miasta. Zapaleńcy z plikiem 200 zdjęć złożyli donos z prośbą o interwencję do miejskiego konserwatora zabytków.


– Dobrze, że są osoby zaangażowane obywatelsko, które zgłaszają takie nieprawidłowości – mówił na łamach prasy Janusz Tarnacki (49 l.), miejski konserwator zabytków w Gdańsku, który już zapowiedział kontrole. (...)

[KB]

Ponury - 2009-08-01, 16:32

Konserwator zapowiedział kontrole... no popatrzcie. A mówił, że nic się nie da zrobić :mrgreen:
villaoliva - 2009-08-02, 13:52

To jest śliczne!


ezet - 2009-08-03, 07:12

villaoliva napisał/a:
To jest śliczne!

Obrazek



Do czego odnosi się załączony wycinek gazety? Czyżby Fakt za Absurd roku (z wykrzyknikiem) uznał to, że miłośnicy Gdańska upomnieli się o przestrzeganie i egzekwowania prawa ???

villaoliva - 2009-08-03, 07:17

Luźna interpretacja faktów i wychodzi im "absurd roku".
ezet - 2009-08-03, 08:09

villaoliva napisał/a:
Luźna interpretacja faktów i wychodzi im "absurd roku".



Coraz częściej można odnieść przygnębiające wrażenie, że w naszym kraju normalnością staje się działanie w myśl zasady: „Róbta co chceta”. Zbyt często za godne potępienia uważa się nie to, że naruszono prawo, ale sprzeciw wobec takiej „normalności”. Wyjątkowe chamstwo, jakim popisał się dziennikarz Faktu znieważając ludzi, którzy podjęli działania mające na celu zwrócenie uwagi na powszechne oszpecanie fasad zabytkowych gdańskich kamienic, jest najlepszym tego przykładem.

villaoliva - 2009-08-03, 08:14

E. Zimmermann napisał/a:
Wyjątkowe chamstwo, jakim popisał się dziennikarz Faktu znieważając ludzi, którzy podjęli działania mające na celu zwrócenie uwagi na powszechne oszpecanie fasad zabytkowych gdańskich kamienic, jest najlepszym tego przykładem.


Może zadziałała zasada "uderz w stół a nożyce się odezwą". Może autor też z oknami jest na bakier?

Ponury - 2009-08-03, 09:44

Typowe dla brukowca. Z lenia ("przecież nic nie da się zrobić, są luki prawne")próbuje robić bohatera :rozpacz:

Czekam na efekty, a nie gadanie.

Jadzia - 2009-08-04, 15:26

Nie robię zdjęć,a więc nie mogę tego udokumentować.Proponuję,aby ktoś wybrał się na ulicę Płowce w Gdańsku i pokazał jak zeszpecono budynki.Domy na ulicy są z cegły i maja ok 80 lat.Kiedyś wszystkie były jednakowe,ale teraz są dobudówki,nadbudówki itp. w różnych stylach i kolorach.Podejrzewam nawet ,że niektóre są legalne.Budujący powoływali się pewnie na przepis o dobrym sąsiedztwie,a nikogo nie obchodziło,że to sąsiedztwo jest samowolą budowlaną.
grzechuu - 2009-08-04, 15:36

Jadzia napisał/a:
na ulicę Płowce

A środkowy z czerwonoceglastych przy Powstańców Warszawskich stoi obecnie częściowo w rusztowaniu...

ktos - 2009-08-04, 18:19

witam wszystkich na forum.
czytam te wszystkie wypowiedzi i ogladam fotki fasad i jestem ciekawa czy osoby ktore tak tu wypisuja stosuja sie scisle to wytycznych konserwatora?moze tez maja plastikowe okna.Uwazam ze warto byloby sie zajac tematem obskurnych ruder ktore strasza dzielnice a nie domami ktore remontuja wspolnoty czy wlasciciele .Po pierwsze zwrocilam uwage na dom przy ul.Tatrzanskiej chyba ktos tu jest chory wypisujac takie rzeczy ten dom wyglada jak z bajki mowie tu o czesci bordowej ktora zachwyca przechodniow co niejodnokrotnie slyszałam moze lepiej jak by byl obdrapany taki jak nr 4 i nikogo by w oko nie kolił.Z tego co wiem jest tam dwoch wlascicieli kazdy ma polowe budynku wiec trudno wplynac na to aby byl jednakowy kazdy ma ograniczone zasoby finansowe i moze nie przyszlo wam do glowy ze kogos nie stac na gruntowny remont?Napewno osoba ktora zaczela ten watek i lata z aparatem nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje remont takiej kamienicy ktora nalezy do osob prawatnych i jednoosobowo ponosi koszt remontu.Panowie i Panie czas skonczyc z tymi bezsensownymi postami i donosicielstwem a zajac sie wlasnym ogrodkiem bo moze ktos zrobi foto waszych domow i wtedy moze byc wstyd .Najprosciej jest krytykowac !!!!!ale widac w tej dzielnicy mieszkaja same krysztaly .Załuję ze przyszło mi mieszkac w takiej dzielnicy ktora tworza takie jednostki jak Państwo co latacie z aparatem i szukacie taniej sensacji chyba tylko po to aby sie tu lansowac na znawcow i miłośnikow Oliwy

ktos - 2009-08-04, 18:23

chcialam jeszcze dodać iz jak tak dobrze wam idzie to może zamiescicie fotki tego co wy wyremontowaliście za własne fundusze zgodnie z wytycznymi konserwatora)))aby mozna było podziwiać
villaoliva - 2009-08-04, 18:58

ktos napisał/a:
jestem ciekawa czy osoby ktore tak tu wypisuja stosuja sie scisle to wytycznych konserwatora?moze tez maja plastikowe okna.


Też mam plastikowe. Uzgodnione z konserwatorem.
Proszę pokaż mi gdzies w tym wątku cytat, że jesteśmy im przeciwni. Chodzi o historyczne podziały okien. A tych nie zachowano w "pięknym" budynku przy Tatrzańskiej. Chodzi również o czytanie ze zrozumieniem.



ktos napisał/a:
ten dom wyglada jak z bajki

To zdecydowanie nie nasza bajka.

ktos napisał/a:
Z tego co wiem jest tam dwoch wlascicieli kazdy ma polowe budynku wiec trudno wplynac na to aby byl jednakowy kazdy ma ograniczone zasoby finansowe i moze nie przyszlo wam do glowy ze kogos nie stac na gruntowny remont?

Obie połowy są właśnie po gruntownym remoncie! Nowa elewacja i okna. Tylko skrajnie różne.
I to nie wynika z braku pieniędzy.

ktos napisał/a:
Napewno osoba ktora zaczela ten watek i lata z aparatem nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje remont takiej kamienicy ktora nalezy do osob prawatnych i jednoosobowo ponosi koszt remontu.


Nie wiem czy mnie masz na myśli. Ale jestem właścicielem całego domu w którym mieszkam. Wiec chyba nikt lepiej niż ja nie wie ile to kosztuje.
To że nie masz pieniędzy, nie upoważnia Ciebie do jazdy na gapę. Prawda?
Podobnie nie może być to usprawiedliwieniem do łamania prawa czy gwałcenia estetyki.

Po raz kolejny podkreślam.
Nie chodzi nam o plastiki i przeciw wymianie okien starych na nowe. I nie jesteśmy przeciwni remontom, jak próbuje się nam wmówić.
Chodzi o to by przy wymiamnie każdy zastosował się do tego co dla danego bydynku przewidzieł jego autor - architekt. I by wymieniał z głową.
Z glową ...

Polecam jeszcze wynik sondy na stronie http://www.staraoliwa.pl/...to_projekt.html

ktos - 2009-08-04, 19:32

Ja tez mam cały dom i nie upowaznia mnie to aby krytykowac innych.Ponadto wiele jest budynkow wybudowanych w ktorych nie wiadomo co autor mial na mysli bo straszą .Nie wiem co jest w tym kolorze akurat tego domu nie tak ?Na zachodzie jest wiele kamienic wlasnie w takim kolorze i nikogo to nie bulwersuje ale u nas lata komunizmu zrobily swoje bo jezeli cos sie wyroznia to znaczy ze jest brzydkie?Zreszta to co nowe wcale nie mosi byc zle czy brzydkie >Pamietam ten dom kiedy straszyl cementową elewacja wysmarowana jeszcze za czasow komuny rozwalajaca sie werande i czy nalezaloby utrzymac wlasnie taki wystroj i nawiazac do zrodel.Ja remontujac moj dom czekalam na wytyczne Pani konserwator Sieniawskiej dobre 5 lat nastepnie poszla na emeryture i skonczyl sie koszmar chociaz teraz tez nie jest lepiej bzdurne przepisy itd prawo nie jest dla normalnych obywateli
villaoliva - 2009-08-04, 19:39

ktos napisał/a:
wiele jest budynkow wybudowanych w ktorych nie wiadomo co autor mial na mysli bo straszą

Wybacz ale w przypadku Tatrzańskiej chyba wiadomo co autor miał na myśli.
ktos napisał/a:
Nie wiem co jest w tym kolorze akurat tego domu nie tak

W jednym kolorze nic. W dwóch już jest nie "tak" i w różnych oknach.
Po prawej starano się zachowac oryginalny podział, po lewej (bordowej) jest inaczej.

villaoliva - 2009-08-04, 19:41

ktos napisał/a:
Ja remontujac moj dom czekalam na wytyczne Pani konserwator Sieniawskiej dobre 5 lat nastepnie poszla na emeryture i skonczyl sie koszmar chociaz teraz tez nie jest lepiej bzdurne przepisy itd prawo nie jest dla normalnych obywateli

Opieszałość urzędów to już nie nasza wina. Jest chyba ustawowy termin odpowiedzi i można się na niego powoływac przy skargach na urzędy.

ktos - 2009-08-04, 19:43

mnie to nie przeszkadza niech ludzie sobie wstawiaja jakie chca z podziałami lub bez ale zeby budynek caly mial jednakowe okna jak napewno zauwazylas to sa dwa odrebne budynki jeden ma nr 5 drugi 5a wiec nie mozna ich rozpatrywac jako calosc zreszta wszystkie sa polaczono szeregowo .Nie mozna nakazac komus aby jego budynek wygladal identycznie jak sasiedni zreszta kazdy budynek na tej ulicy jest inny
ktos - 2009-08-04, 19:49

więc jak to nie wasza dzialka to nalezaloby przyjrzec sie najpierw problemowi dlaczego wlasnie jest tak a nie inaczej pisanie donosow nie jest dobra droga bo dzieli społeczenstwo ale tak wiekszosc z nas jest wychowana ze najlepiej zrobic foto i doniesc do urzedu a moze nalezaloby rozmawiac z wlascicielami czy wspólnotami .Brzydzę sie takimi praktykami i az we mnie zawrzało kiedy zobaczyłam takie wypowiedzi i Wy nazywacie się miłośnikami Oliwy .Proszę podac przyklad co zrobiliscie dla naszej dzielnicy oprocz donosow?
fritzek - 2009-08-04, 20:27

Jacy "Wy" i dlaczego atakujesz akurat villaoliva? Autorką wątku jestem ja, a gdzie mieszkam można zobaczyć w moim profilu.

Stawianie pytań "a co Wy zrobiliście dla naszej dzielnicy?" o zabarwieniu pejoratywnym w stosunku do osoby, którą obrałaś sobie za cel jest co najmniej chybione.

Poza tym, radzę nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Nie jesteśmy przeciwnikami okien z innego materiały niż drewno, kolorowych elewacji i remontów.

oskaras - 2009-08-04, 20:33

ktos napisał/a:
mnie to nie przeszkadza niech ludzie sobie wstawiaja jakie chca z podziałami lub bez ale zeby budynek caly mial jednakowe okna jak napewno zauwazylas to sa dwa odrebne budynki jeden ma nr 5 drugi 5a wiec nie mozna ich rozpatrywac jako calosc zreszta wszystkie sa polaczono szeregowo .


Czy jeżeli istnieje przykładowy blok i posiada klatki oznaczane kolejno literami: a, b, c, d, e... to oznacza, że to jest 5 różnych (odrębnych) budynków?

Hochstriess - 2009-08-04, 21:39

Zdaje się, że czytanie ze zrozumieniem tekstów nieco bardziej złożonych niż tabloid, przekracza możliwości anonimowej ktosi.
No cóż.

ezet - 2009-08-05, 08:16

ktos napisał/a:
(...) Po pierwsze zwrocilam uwage na dom przy ul.Tatrzanskiej chyba ktos tu jest chory wypisujac takie rzeczy ten dom wyglada jak z bajki mowie tu o czesci bordowej ktora zachwyca przechodniow co niejodnokrotnie slyszałam moze lepiej jak by byl obdrapany taki jak nr 4 i nikogo by w oko nie kolił.Z tego co wiem jest tam dwoch wlascicieli kazdy ma polowe budynku...


ktos napisał/a:

...jak napewno zauwazylas to sa dwa odrebne budynki jeden ma nr 5 drugi 5a wiec nie mozna ich rozpatrywac jako calosc zreszta wszystkie sa polaczono szeregowo. (...).


Przed napisaniem kolejnego postu proszę się zdecydować: czy jest to jeden budynek, czy dwa odrębne budynki. Bo jeżeli każdy z właścicieli ma połowę budynku, to pisanie o dwóch odrębnych budynkach wydaje się mało logiczne...

Neptun - 2009-08-10, 15:25

W ten oto piękny sposób fryzjerki postanowiły "upiększyć" ulicę Do Studzienki. Pewnie nie jest to problem, który należy zgłosić samemu konserwatorowi, bo akurat ten budynek został dobudowany po wojnie i przylega jedynie do widocznego obok, a pochodzącego z okresu przedwojennego. Muszę jednak podzielić się z Wami moim bólem, który towarzyszy mi w trakcie codziennej drogi tą ulicą. Ta ohyda strasznie bije po oczach i drażni mnie strasznie, bo mam na nią widok z okna. Mam nadzieję, że zainteresuje się tym plastyk miejski.

[ Komentarz dodany przez: villaoliva: 2009-08-10, 19:38 ]
Prośba o wstawianie zdjęć jako załącznik do posta. Daje to pewność, że nie zniknie.

feyg - 2009-08-10, 15:35

Podobny przykład z Helu:

fot. Kösternitz

Neptun - 2009-08-10, 21:13

A tutaj problem, który powinien być zgłoszony konserwatorowi zabytków:



Widać, że ktoś w zabytkowej kamienicy przy ulicy Fiszera 7 traktuje balkon jako dodatkowy pokój, który można sobie na zielono pomalować. Rażą też szklane obudowy na balkonie. Do okien nie będę się czepiał. Zachowują tradycyjną podziałkę. Warto pamiętać, że to jednak ordynarne plastiki bez naturalnego łuku, który powinien być na górze samego okna. Przykre.

fritzek - 2009-08-10, 21:24

Neptun napisał/a:
A tutaj problem, który powinien być zgłoszony konserwatorowi zabytków

Neptunie, od tego jest się świadomym obywatelem, żeby taką sprawę zgłosić do odpowiedniego urzędu. Wypatrzyłeś coś, co wg Ciebie razi - zgłaszaj problem konserwatorowi.

Pozdrawiam :flaga:

Ponury - 2009-08-11, 22:25

Już się konserwator przejmie.... Nawet porządnej strony www WKZ nie posiada. Stare, nieaktualne dane. Na mejle nie ma w zwyczaju odpowiadać.

Pozostaje jedynie pismo tradycyjne. I dudnienie z tematem do prasy co jakiś czas.

Hochstriess - 2009-08-23, 21:36
Temat postu: Zagroble 18
Sklep...
Explore - 2009-08-29, 13:02

Rokitnica, koło Pruszcza Gdańskiego - 'pięknie' odnowiona elewacja, w połowie...
/przepraszam za jakość zdjęć, to komórka:)

Fenix - 2009-08-29, 13:12

Było już tu: http://wolneforumgdansk.p...r=asc&start=120
fritzek - 2009-09-04, 12:05

Okna wypatrzone miesiąc temu nad ranem na śmietniku przy ul. Rybołowców. Nie wiem z której kamienicy pochodziły. Przypuszczam, że ktoś je trzymał na strychu, albo w piwnicy i cichcem wystawił na śmietnik w nocy.

Na czym polega dbanie o stare okna można zobaczyć na zdjęciach :evil:

gargoyle - 2009-09-07, 04:32

...co stalo sie z tymi oknami? poszly se w zapomnienie?
Gulden - 2009-09-07, 21:04

jestem pewnien że fritz je przygarnęła :-D
colinQ - 2009-09-08, 13:28

Lębork; Fasada willi całkiem fajnie odnowiona, ale to to przylegające "coś" psuje cały efekt.
Wnętrze budynku willi, również, bez rewelacji. Wyburzona większość ścian i przerobiona na sklep rowerowo-sportowy :-|

villaoliva - 2009-09-08, 13:34

Ale mimo wszystko wygląda to dobrze.
fritzek - 2009-09-08, 16:14

Wg mnie również remont tego budynku zasługuje na pochwałę. A przybudówek, dobudówek itp. nie da się uniknąć. Ta nie jest zła nawet z tego względu, że wysokością nie jest równa kalenicy zabytkowego budynku, albo wyższa. Trudno wymagać, żeby ktoś wybudował salon motoryzacyjny wyglądający jak weranda z epoki.
villaoliva - 2009-09-08, 16:23

Czy przypadkiem ów salon nie jest pozostałością po poprzedniej epoce?
colinQ - 2009-09-08, 16:52

Nie, ów salon został dobudowany dość niedawno. Wcześniej w budynku mieściło się przedszkole. Po jego zamknięciu willa stała pusta i niszczała. Jak ktoś tutaj wcześniej wspomniał, swego czasu była podmiotem afer, aż w końcu trafiła w ręce p. Renusza, który otworzył tam sklep motoryzacyjno-rowerowo-sportowy.

P.S. Jeśli uważacie, że to jest ładne, to zgadzam się na przeniesienie do drugiego projektu.

villaoliva - 2009-09-08, 20:08

Po prostu wszystkie detale zewnętrzne tego budynku mogły zniknąć pod warstwą styropianu. A jak widać tak się nie stało.
RenaT - 2009-09-09, 01:04

colinQ napisał/a:

P.S. Jeśli uważacie, że to jest ładne, to zgadzam się na przeniesienie do drugiego projektu.


Nie chce sie wtracac, bo jestem jeszcze "nowa" - ale ta architektoniczna "kompozycja" obraza moje oczy... ;-)

Najpierw ta kolorowa reklama na historycznej fasadzie! A przybudowka wypadlaby lepiej, gdyby byla skromniejsza - przez plaski dach i jeszcze wiecej szkla nie rzucalaby sie tak w oczy.

Ale okay, wlasciciel zyje z tego, ze salon rzuca sie w oczy. W koncu musi sprzedawac...

fritzek - 2009-09-09, 18:32

gargoyle napisał/a:
...co stalo sie z tymi oknami? poszly se w zapomnienie?

Dwa skrzydła przytaszczyłam do ogrodu. Może kiedyś zostaną oczyszczone i przerobione na ramy do luster.
Reszta zaliczyła transfer na wysypisko :cry:

villaoliva - 2009-10-01, 06:47

Nasze miasto skazane na Dziki Zachód?

Cytat:
Aleksandra Kozłowska: W jakiej dzielnicy pan mieszka?

Marek Piskorski, dyrektor Biura Rozwoju Gdańska: W starej Oliwie.

O, to tam remontowa dewastacja jeszcze się tak nie rozszalała, jak np. we Wrzeszczu. Czy jadąc do pracy, zwraca pan uwagę na te jaskrawe elewacje, chaos okien, gdzie na jednej fasadzie mieszają się okna stare i nowe - z podziałami i bez?

- Oczywiście, że to widzę. Zdarzają się przykłady rzeczywiście rażące: fasady kompletnie niezharmonizowane pod względem koloru z otoczeniem czy bijące po oczach ogromne szyldy reklamowe.

W Sopocie zasady dotyczące kolorystyki elewacji i dachów zapisane są w planie miejscowym. Jak jest w Gdańsku?

- W Gdańsku również, mówię oczywiście o tych dzielnicach, które są ujęte w planie zagospodarowania przestrzennego. Bo część z nich jeszcze pozostaje poza planem, jak na przykład ul. Hallera z tymi charakterystycznymi łukowymi przejściami na podwórko. Plany miejscowe określają wymogi ochrony budynków czy całych kwartałów wpisanych do rejestru zabytków albo uznanych za te o wartościach historycznych i kulturowych.

Dolny Wrzeszcz reprezentuje wartości historyczne?

- Oczywiście. Północna strona ul. Wajdeloty i poprzeczne do niej ulice: Aldony, Wallenroda, Grażyny. W planie miejscowym zapisane są szczegółowe wytyczne na temat poszczególnych kamienic i ich charakteru, czyli bryły, rozplanowania i proporcji okien oraz kolorystyki. Są również zapisy mówiące o detalach architektonicznych, materiale elewacji i dachu, stolarki okien i drzwi. To nie wszystko - w tym rejonie również współcześnie projektowane elementy małej architektury - ławki, latarnie, kosze na śmieci - mają wywodzić się z form historycznych. Obowiązuje tu także zakaz instalowania reklam i nośników reklamowych poza tradycyjnymi słupami ogłoszeniowymi.

Skoro w przepisach jest tak pięknie, to dlaczego na ulicach panuje estetyczny Dziki Zachód?

- Część zmian, np. adaptacje strychów z podnoszeniem dachów dokonała się na początku lat 90., kiedy nie było jeszcze tych przepisów ani dobrych materiałów. Do dziś trwa zresztą to zachłyśnięcie się wolnością i własnością prywatną. Właściciele budynków uważają: skoro dom jest mój, to mogę z nim zrobić, co chcę, także pomalować na jaskrawy groszek.

Ale ktoś na ten groszek wydaje przecież pozwolenie?

- To zależy. Aby ocieplić budynek, trzeba mieć pozwolenie na budowę z wydziału architektury w Urzędzie Miejskim, aby zmienić kolor elewacji, wystarczy to zgłosić. Jeśli plan miejscowy nie określa wyraźnie, jakie kolory tynku są pożądane, wspólnota może "rzucić" sobie nawet ostry fiolet, plastyk miejski nie może tego negować. Zdarza się również tak, że mieszkańcy nie zgłaszają swoich planów, dopuszczają się samowoli.

Z samowolami powinien walczyć Nadzór Budowlany. Z tego, jak wygląda miasto, widać, że sobie nie radzi.

- Żeby kontrolować wszystkie samowole, Nadzór potrzebowałby armii ludzi, tyle jest przypadków, kiedy należałoby interweniować. A nawet jeśli sprawa trafi do sądu, gehenna toczy się dalej - zazwyczaj sąd uchyla oskarżenie z uwagi na niską szkodliwość. Wychodzi z założenia, iż dobrze, iż wspólnoty w ogóle biorą się za remonty.

Jakie więc widzi pan rozwiązanie problemu?

- Po pierwsze - plany miejscowe dla całego miasta, co jednak nie usuwa problemu egzekucji. A po drugie, edukacja społeczeństwa.

Sebastian - 2009-10-01, 06:55

No, to pogadał banałami. Pani Aleksandra dała się łatwo spławić.
Marek Piskorski napisał/a:
A po drugie, edukacja społeczeństwa.

I co miasto robi w tej dziedzinie? Nie mogę się doczytać.

Hochstriess - 2009-10-01, 09:10

Jak dla mnie to jest wręcz zachęta do robienia na przekór. Mogę fiolet? To będzie fiolet. Niech się "ludowi donosiciele" wściekną ;-)
Małgosia - 2009-10-01, 09:20

villaoliva napisał/a:
A po drugie, edukacja społeczeństwa.


Chciałoby się rzucić wyświechtanym sformułowaniem: "orka na ugorze". Kiedy czytałam komentarze internautów pod artykułami przedstawiającymi inicjatywę Fritzka i Villaoliva, ręce mi opadały. Dominował duch "wolnoć Tomku w swoim domku" i gromy na temat świętości własności prywatnej. Zawsze niby można powiedzieć, że nikt poważny nie przejmuje się tym, co ludzie wypisują w necie, ale z drugiej strony to z nich w końcu składa się społeczeństwo - to, które maluje elewacje i wymienia okna.

ezet - 2009-10-01, 10:19

Sebastian napisał/a:
No, to pogadał banałami. Pani Aleksandra dała się łatwo spławić.
Marek Piskorski napisał/a:
A po drugie, edukacja społeczeństwa.

I co miasto robi w tej dziedzinie? Nie mogę się doczytać.


A czyż nie posłuży edukacji społeczeństwa wypowiedź dyr. Biura Rozwoju Gdańska, z której wynika, iż na skuteczne egzekwowanie prawa w omawianym zakresie wcale się nie zanosi? Czy nie jest to wspaniała lekcja postępowania dla zwolenników zasady "róbta co chceta"? Zatem, jaka skuteczność taka edukacja !!!

Cytat:
Z samowolami powinien walczyć Nadzór Budowlany. Z tego, jak wygląda miasto, widać, że sobie nie radzi.

- Żeby kontrolować wszystkie samowole, Nadzór potrzebowałby armii ludzi, tyle jest przypadków, kiedy należałoby interweniować. A nawet jeśli sprawa trafi do sądu, gehenna toczy się dalej - zazwyczaj sąd uchyla oskarżenie z uwagi na niską szkodliwość. Wychodzi z założenia, iż dobrze, iż wspólnoty w ogóle biorą się za remonty.

Małgosia - 2009-10-01, 11:06

Nie jestem zwolenniczką procesów pokazowych, ale w tej akurat dziedzinie już kilka odstraszających przykładów w każdej dzielnicy: wysokich mandatów, a najlepiej nakazów (skutecznie do bólu wyegzekwowanych) doprowadzenia do stanu zgodnego z przepisami/zaleceniami mogłoby odegrać swoją rolę. Poczucie bezkarności bierze się stąd, że skutecznych interwencji nie ma w ogóle, albo są, ale trafione jak kulą w płot (analogiczne do interwencji SM goniącej słynne babcie handlujące pietruszką, zamiast wandali).
fritzek - 2009-10-01, 14:14

E. Zimmermann napisał/a:


A czyż nie posłuży edukacji społeczeństwa wypowiedź dyr. Biura Rozwoju Gdańska, z której wynika, iż na skuteczne egzekwowanie prawa w omawianym zakresie wcale się nie zanosi? Czy nie jest to wspaniała lekcja postępowania dla zwolenników zasady "róbta co chceta"? Zatem, jaka skuteczność taka edukacja !!!

Cytat:
Z samowolami powinien walczyć Nadzór Budowlany. Z tego, jak wygląda miasto, widać, że sobie nie radzi.

- Żeby kontrolować wszystkie samowole, Nadzór potrzebowałby armii ludzi, tyle jest przypadków, kiedy należałoby interweniować. A nawet jeśli sprawa trafi do sądu, gehenna toczy się dalej - zazwyczaj sąd uchyla oskarżenie z uwagi na niską szkodliwość. Wychodzi z założenia, iż dobrze, iż wspólnoty w ogóle biorą się za remonty.


Z wypowiedzi M. Piskorskiego wynika jasno, że Nadzór Budowlany nic nie może, nie ma pracowników, a nawet jak coś zrobi, to sąd uchyla sprawę. Myśląc logicznie należy chyba postawić pytanie "Po co w takim razie Nadzór w ogóle istnieje?"

2xM - 2009-10-01, 16:22

fritzek napisał/a:
Z wypowiedzi M. Piskorskiego wynika jasno, że Nadzór Budowlany nic nie może, nie ma pracowników, a nawet jak coś zrobi, to sąd uchyla sprawę. Myśląc logicznie należy chyba postawić pytanie "Po co w takim razie Nadzór w ogóle istnieje?"

Bez przesady. Nadzór robi sporo - problem w tym, że powinien robić więcej. Mimo wszystko zbudowanie budynku kompletnie na dziko (bez projektów, pozwoleń, wymaganego nadzoru osób uprawnionych itd.) raczej już dzisiaj nie przejdzie - a kilkanaście lat temu można to było "przepchnąć". Problem w tym, że w naszej kulturze estetyka nie jest traktowana poważnie. Jeśli budynek będzie groził zawaleniem, działania będą raczej skuteczne. A że brzydko wygląda? Jak to oceniać (inwestor znajdzie biegłego, który zezna, że tak jak on zrobił jest pięknie). A że niezgodnie z Planem? Przecież to tylko papierek - łatwiej zmienić niż przywracać do poprzedniego stanu - zresztą poprzedni stan to przecież dziurawe okna i odpadający tynk - może lepiej niech już zostanie tak, jak jest - tyle pieniędzy, panie, włożyłem... itd. Niestety, dopóki takie myślenie będzie dominowało w społeczeństwie, urzędnicy (którzy mu podobno służą) będą je wprowadzać w życie... :evil:

Jesteśmy społeczeństwem wiejsko-dziadowskim. Symbolem naszej architektury jest chlewik ze starych drzwi, pralki, kawałków przypadkowych desek i innych przygodnych materiałów zmontowanych tylko tak, żeby wszystko od razu się nie zawaliło. Jest okno w supermarkecie - biorę. A że nie pasuje? Wykuje się trochę ściany i będzie - pasujące jest o 100 PLN droższe. Kolor może i brzydki, ale przecież to w promocji. Fasada? A co to takiego?
Powoli dorastamy do życia w mieście, ale jeszcze długa droga przed nami.

Ponury - 2009-10-01, 20:56

Nadal lanie wody. Konkretów zero :roll:
villaoliva - 2009-10-07, 06:01

Coś się zaczyna dziać.

Wściekłe kolory gdańskich elewacji

Cytat:
Moda na ostre kolory na ścianach budynków dotarła właśnie do centrum Gdańska. Chodzi o elewacje: Pizzerii da Grasso na rogu Szerokiej i Pańskiej, apteki przy ul. Pańskiej i sklepu rowerowego przy ul. św. Ducha. Pomorski konserwator zabytków chce, żeby właściciele lokali, ściany przemalowali. - Cały ten teren wpisany jest do rejestru zabytków - tłumaczy Marcin Tymiński, rzecznik prasowy konserwatora. - I każdy, nawet najmniejszy remont trzeba uzgodnić z konserwatorem. Odmalowanie tych elewacji, a tym bardziej ich wściekła kolorystyka, nie zostały z urzędem skonsultowane. Potraktowaliśmy to jako samowolę budowlaną.

Ale argumenty konserwatora nie przekonują każdego. - Wybrałem taki kolor celowo, bo chciałem odróżnić mój sklep od innych - tłumaczy Florian Medias, właściciel sklepu rowerowego przy ul. św. Ducha. - Tak, żeby każdy kto zapyta, gdzie tu można dostać rowery, usłyszał: idź do tego zielonego! Fakt, wyszło może trochę ostro. Ale w porównaniu do tego, co tu było wcześniej to można powiedzieć, że ja ten budynek z ruiny wyprowadziłem. Przecież te elewacje i za komuny nie były odnawiane. A ja w dwa dni je przemalowałem - dodaje przedsiębiorca.

- Gdańsk owszem był kolorowy, ale nie może być jarmarczny - ripostuje pomorski konserwator, Marian Kwapiński. - Przecież jeśli jeden pomaluje ścianę na pomarańczowo, drugi na wściekłą zieleń, a trzeci na różowo to dopiero będzie chaos.

Właściciele kolorowych budynków otrzymali już nakaz przemalowania ścian. - Niestety nie mamy możliwości nakładania kar. Możemy wydać nakaz, a potem skierować sprawę do sądu. Albo zaangażować nadzór budowlany, kary sięgają nawet 25 tys. zł - mówi Kwapiński.

Do zarządzenia konserwatora zastosował się już właściciel Pizzerii da Grasso. Ostry zielony kolor zastąpił spokojny beż. Do remontu, jak nas zapewnił, szykuje się także właściciel sklepu ze sprzętem rowerowym: - Jak trzeba będzie to przemaluję budynek - mówi Florian Medias. - To raptem koszt 200 zł.

ezet - 2009-10-07, 08:02

Przede wszystkim każdy właściciel budynku na terenie wpisanym do rejestru zabytków powinien otrzymać specjalnie opracowaną krótką informację, jaki zakres prac musi uzgadniać ze służbami konserwatorskimi. Z rozmów przeprowadzonych w różnych pomorskich miastach z właścicielami kamienic usytuowanych w zespołach urbanistycznych objętych ochroną konserwatorską wiadomo mi, jak wielu z nich nie ma pojęcia, że budynek znajduje się w takiej strefie. Dlatego należy najpierw poinformować właścicieli budynków pismem za potwierdzeniem odbioru, a następnie z pełną konsekwencją karać naruszających prawo.
villaoliva - 2009-10-07, 08:15

E. Zimmermann napisał/a:
Przede wszystkim każdy właściciel budynku na terenie wpisanym do rejestru zabytków powinien otrzymać specjalnie opracowaną krótką informację, jaki zakres prac musi uzgadniać ze służbami konserwatorskimi. (...) Dlatego należy najpierw poinformować właścicieli budynków pismem za potwierdzeniem odbioru, a następnie z pełną konsekwencją karać naruszających prawo.


Dobry pomysł, tylko jak często im to wysyłać? Właściciele się zmieniają.

W zasadzie nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. O zmianach w kodeksie karnym czy drogowym też nie jesteśmy informowani listownie.

Wystarczy wystąpić o warunki zabudowy by się wszystkiego dowiedzieć. A powinno się to robić w przypadku prac remontowo - budowlanych.

Warunki zabudowy i zagospodarowania terenu. Sztuka budowy domu bez łamania prawa
Cytat:
Wydanie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu pod budownictwo mieszkaniowe następuje na wniosek zainteresowanego i jest bezpłatne. Trzeba wiedzieć, że może o nią wystąpić zarówno właściciel, jak i inne osoby, które nie mają tytułu prawnego do działki.

Ponury - 2009-10-07, 09:21

Popieram. A jeżeli ktoś jest uparty, głupi itd. to karać. I Sąd w wyroku mógłby nakazywać przywrócenie stanu zgodnego z charakterem. A dopiero potem wymierzać grzywnę, jeżeli nadal do gościa nie trafia.
pawel_45 - 2009-10-07, 16:18

A nie wydaje się Wam, że takie - dość swobodne rzucanie haseł typu: „co nie jest prawnie zabronione – jest dozwolone”, albo nagłaśnianie inicjatywy Pana P. „o zlikwidowaniu obowiązkowego pozwolenia na budowę”- bez precyzyjnego opisania czego to ma dotyczyć i jak dokładnie brzmi treść tytułu projektu Ustawy – nie jest mieszaniem ludziom g… z mózgiem?
Nie dziwię się, że tzw. „statystyczny”, czy „przeciętny Obywatel” czytający niezbyt dokładnie treść artykułu zapamiętuje jego tytuł- ufając, że oddaje on sedno sprawy.
To jest właśnie upowszechniony w ostatnich latach i konsekwentnie kontynuowany styl „przekazywania informacji” przez środki publicznego przekazu w Polsce.
Nie wiem i nie interesuje mnie jak jest gdzie indziej. Mnie codziennie irytuje ten styl pracy polskiego dziennikarstwa. Uważam go za bardzo szkodliwy społecznie, bo dotyczy nie tylko tzw. „prasy bulwarowej”, albo określanej inaczej, bardziej modnie…, lecz celują w tym tzw. poważne stacje TV mające ogólnopolski zasięg i dużą oglądalność. Tak nie wolno budować wiedzy prawnej społeczeństwa.
Trudno więc moim zdaniem potępiać w czambuł wszystkich ludzi popełniających często bez pełnej świadomości błędy dokuczliwe dla innych – takie o jakich tu SŁUSZNIE się pisze.
Oczywiście nie mam na myśli celowego działania deweloperów i innych mających możliwość łatwego korzystania z konsultacji prawnych podmiotów gospodarczych i instytucji.

Ponury napisał/a:
Popieram. A jeżeli ktoś jest uparty, głupi itd. to karać...


Zgadzam się z Ponurym, że takich – szczególnie uparcie sabotujących obowiązujące reguły prawne należy dotkliwie karać. Jednak nie bardzo rozumiem jak karać za głupotę – czym można zmierzyć głupotę?

gargoyle - 2009-10-07, 17:01

villaoliva napisał/a:
Dobry pomysł, tylko jak często im to wysyłać? Właściciele się zmieniają.


ok wlasciciele sie zmieniaja do w zalaczniku do umowy o kupnie dodaje sie za kazdym razem papier o tym co wolno czego nie wolno i co trzeba z danym budynkiem robic ,a zeby nie bylo ,ze nie doczytal to wymagac padpis i jedna kopia w papierach miasta i nie ma wtedy wymowki typu "bo ja nie wiedzialem ze tego nie wolno"

z kazdej sytuacji jest wyjscie

villaoliva - 2009-10-07, 17:08

gargoyle napisał/a:
w zalaczniku do umowy o kupnie dodaje sie za kazdym razem papier o tym co wolno czego nie wolno i co trzeba z danym budynkiem robic


Papier może zaginąć bo np. warunki konserwatora mogłyby odstraszyć nowego nabywcę. Bez wpisania tego w księgę wieczystą niestety może być ciężko.

Metoda: remontuję - występuję o bezpłatne warunki zabudowy jest najprostsza i do wykonania od zaraz.

Ponury - 2009-10-07, 19:05

pawel_45 napisał/a:
Zgadzam się z Ponurym, że takich – szczególnie uparcie sabotujących obowiązujące reguły prawne należy dotkliwie karać. Jednak nie bardzo rozumiem jak karać za głupotę – czym można zmierzyć głupotę?


Tak, można. Najlepszym przykładem niektóre zapisy kodeksu karnego - zmierzono w nim głupotę i określono cenę za nią :mrgreen:

ezet - 2009-10-07, 19:10

Gdy pojedynczy budynek wpisany jest do rejestru zabytków można zakładać, że jego właściciel ma świadomość tego faktu. Natomiast w przypadku całych dzielnic czy rejonów miasta, objętych ochroną konserwatorską, ich mieszkańcy bardzo często nie mają o tym pojęcia. I zwykle także nie wiedzą, że „ każdy, nawet najmniejszy remont trzeba uzgodnić z konserwatorem”. Wielu z nich mieszka w stuletnich budynkach bez jakichkolwiek cech wskazujących na zabytkowy charakter obiektu. Dla nich pomalowanie elewacji na intensywne kolory oraz wymiana starych okien ze szprosami na tafle bez podziałów to nowoczesność i zerwanie z ohydną komunistyczną szarością. Dlatego zarówno włodarze miast jak i służby konserwatorskie powinny podjąć wspólną akcję informacyjną skierowaną do właścicieli budynków usytuowanych na terenach objętych ochroną konserwatorską. Tym bardziej, że oni również ponoszą część odpowiedzialności za obecny stan zabytkowych zespołów urbanistycznych, tolerując przez dwa dziesięciolecia przejawy samowoli budowlanej.

Kiedyś proponowałem taką akcję informacyjną władzom bliskich mi Skarszew, gdzie cały zespół urbanistyczny w obrysie murów miejskich podlega ochronie konserwatorskiej, a niewielu mieszkańców wie, że każdy remont wymaga na tym terenie uzgodnień z konserwatorem. Wystarczyłaby „podana z urzędu” informacja głównego inżyniera miasta w bezpłatnym piśmie samorządowym Skarszewy i wykonanie bieżącej dokumentacji fotograficznej stanu wszystkich fasad na Starym Mieście, aby zapobiec zeszpeceniu jedynego na Pomorzu Gdańskim miasta lokowanego przez rycerski Zakon św. Jana Jerozolimskiego. Nie uznano tego za potrzebne, choć skarszewianie szczycą się zabytkowym układem urbanistycznym swojego grodu, a potem zaczęły się pojawiać fasadowe „kwiatki do kożucha”.
Jak wiadomo władze się zmieniają, a najbardziej krzywdzące będzie to, że cała odpowiedzialność spadnie na właścicieli „upiększonych” kamienic. I to będzie ogromna niesprawiedliwość egzekwowania prawa przez ślepą Temidę….

villaoliva - 2009-10-09, 19:34

Mała :arrow: sonda uliczna.
fritzek - 2009-10-22, 15:30

Budynek przywołany przeze mnie w wątku z zagadkami. Plac Wałowy 5a.
Gulden - 2009-10-22, 16:04

Dobrze, że jeszcze styropianu nie dali, byłby istny Meksyk.
Hochstriess - 2009-10-22, 18:36

Klasyk - rzekłabym. Nadaje się do Sevre.
luanda - 2009-10-23, 06:07

Popieram E. Zimmermanna. Właściciele (mieszkańcy) obszarów chronionych powinni być informowani. Jest to przecież w interesie społecznym, a miłośników architektury zwłaszcza :) Za relatywnie niską cenę, uniknięto by - podejrzewam - kilku zbędnych nieporozumień, kosztów etc..

Natomiast właściciel nie trzeba informować w przypadku wpisu poszczególnego budynku do rejestru, bo on o tym wie nawet jeżeli się zmieni, a wiedza wynika z KW.

villaoliva napisał/a:
Metoda: remontuję - występuję o bezpłatne warunki zabudowy jest najprostsza i do wykonania od zaraz.


Nie sądzę, bo ta metoda powodowałaby wysokie koszty administracyjne, jej konsekwencją było by wydanie decyzji, a to kosztuje czas, papier i podpis urzędasa.
No i najpierw trzeba by określić jaki remont jej by wymagał, a jaki nie (wymiana podgrzewacza wody to też remont). Jest ustawa i ona wyjaśnia obowiązki inwestora.

Jest natomiast kwestia świadomości właściciela o statusie prawnym substancji. Podobno w gm. Stegna wójt "nawnioskował"różne domy do rejestru bez wiedzy ich właścicieli, a wnioski "na zlecenie" przygotowali studenci robiący dokumentację fotograficzną pod pretekstem "zamiłowania" do starego budownictwa :mrgreen:

colacoca - 2009-10-26, 21:34

nie wiem jak mieszkańcy egzystują, będąc w ten sposób podłączeni do kanalizacji (burzowej?).

W jedym z najwyższych punktów miasta.

Gdańska

colacoca - 2009-10-26, 21:44

Gdyby padło pytanie gdzie to jest - zaraz obok miejsca parkingowego dziekana GWSH
colacoca - 2009-10-26, 21:47

Biskupia Górka oczywiście
Hochstriess - 2009-10-26, 22:22

Historia zdaje się banalna : albo odcięto od kanalizacji za niepłacenie rachunków albo instalacji wewnątrz nie ma albo jest kompletnie nieczynna i domowym sposobem zrobiono zamiennik...
Explore - 2009-11-14, 11:24

Dla mnie osobiście teren kampusu Politechniki Gdańskiej jest w tragicznym stanie. Poza drobnymi szczegółami jest naprawdę 'biednie'...

Zresztą zobaczcie sami:
Budynek KTC - ciągle pamięta wojnę

Przed samym wejściem witają nas popękane elementy dekoracyjne

oraz dalej miejsce po wyrwanym piorunochronie

Dział Transportu PG prezentuje niesamowity zmysł artystyczny - wentylacja wychodzi dosłownie przez ścianę

Z tyłu budynku również można zobaczyć wystające grzybki wentylacyjne, 'pięknie' komponujące się ze ścianą

a taki piękny widok można dostrzec wychodząc z gmachu EiA, od paru lat nic się nie zmieniło

tutaj również widać fantazję 'inżynierów' i ich wentylacji

odwracając sie jednak i patrząc na budynek EiA można dostrzec fachowo zamontowane okablowanie

Przed gmachem EiA jest jeszcze taki smaczek jak te okopane drzwi i obok nich nie ujęte przeze mnie drzewo, które przewaliło się i opiera się o budynek

Rynny oczywiście są zapchane, dach zarośnięty

c.d.

a teraz Gmach Główny PG - wszystko pięknie na wejściu..ale wystarczy spojrzeć w prawo i oto mamy

tak, aż 2 pięknie wybite dziury w ścianie i zapchane wentylacją

a tu szerszy obraz tego

patrząc w lewo od Gmachu Głównego wcale nie jest lepiej

za Gmachem Głównym znajduje sie bardzo 'ciekawa' przybudówka

jak widać, dziura na dziurze i papą polana

pozostałości po ostrzale

tutaj również

i prawie na zakończenie finezyjnie kręcona rynna

oraz schowany przed studentami składzik dachówek - a nóż widelec kiedyś sie przyda, więc po co chować ;]

Neptun - 2009-11-25, 14:30

Fryzjerki poprawiły kolor. Pewnie, że przydałoby się pomalować resztę budynku, ale generalnie wygląda to lepiej niż było. Cieszę się. Po prawej ładnie odnowiona fasada przedwojennej kamienicy. Wpływ forum?
Neptun - 2009-11-25, 14:32

A tutaj przykłady anarchii kolorystycznej ze Starego Wrzeszcza.
Jadzia - 2009-12-15, 20:31

Pomalowany otynkowany budynek można przemalować,ale pomalowanego na jaskrawo muru z cegły jak to zrobiło biuro turystyczne przy Kartuskiej nie da się w żaden sposób naprawić.
fritzek - 2009-12-15, 21:47

Jadzia napisał/a:
Pomalowany otynkowany budynek można przemalować,ale pomalowanego na jaskrawo muru z cegły jak to zrobiło biuro turystyczne przy Kartuskiej nie da się w żaden sposób naprawić.

Nie da się? Oczywiście, że się da.

villaoliva - 2010-01-08, 21:14

Taka ciekawostka z Pucka ...

Burmistrz Pucka znalazł sposób na opornych właścicieli brzydkich kamienic

Cytat:
Burmistrz Pucka znalazł sposób na opornych właścicieli kamienic, którzy przestali dbać o estetykę nieruchomości. I zamiast próśb i upomnień zgłasza konkretne przypadki do prokuratury.

Chodzi o odrapane elewacje, powybijane okna, odpadające tynki czy popisane mury, za które cięgi obrywają urzędnicy. - Rudery są na: Armii Wojska Polskiego, Kościelnej, Zamkowej czy przy skrzyżowaniu MDL i Nowego Światu - wylicza włodarz. - Odrapane ściany chluby nikomu nie przynoszą.
Rintz najpierw spróbował załatwić temat ugodowo. Z właścicielami kamienic rozmawiał, słał monity, a gdy to nie poskutkowało, burmistrz skierował kroki do nadzoru budowlanego. Niewiele wskórał. Na jego głowę sypały się kolejne nieprzychylne komentarze.

Hochstriess - 2010-01-08, 23:20

Dwa dobre słowa i, przy braku reakcji, bat. Nie ma wyjścia.
Ponury - 2010-01-10, 00:03

Trzeba chcieć. A komu w Gdańsku się chce z władz? No komu? WKZ, UM? Sankcje prawne są, tylko trzeba chcieć je stosować.
luanda - 2010-01-24, 01:39

Ponury napisał/a:
Trzeba chcieć.


Ale co chcieć? Nie rozumiem? Zapełniać statystyki penitencjarne, czy konserwować?

Ponury - 2010-01-24, 13:33

Nie, trzeba chcieć walczyć. A ludzi szpecących budynki nic nie boli tak, jak grzywny. Jakie penitencjarne? Zerknij w przepisy - to wykroczenia, nie ma tam aż takich sankcji karnych.
Jak taki dostanie od sędziego do zapłaty np. 5 tyś. zł. grzywny i nakaz przywrócenia wyglądu zgodnego z przepisami to na pewno pomyśli.

A konserwator miejski co? Śpi? Jakoś nie widzę zawiadomień do prokuratury? Skończyło się jak zwykle na gadaniu?

Na miejscu konserwatora wojewódzkiego mając takiego leniwego podwładnego od razu bym go odwołał z fuchy. Nie polega ona na grzaniu fotela w gabinecie :rozpacz:

dr_Baetge - 2010-03-06, 21:56

Dawny budynek browaru Jana Engling`a w Wejherowie pasuje do tego tematu równiez...
feyg - 2010-03-06, 22:17

Jedyny pozytyw polega na tym że wciąć można tam kupić piwo ;-)
dr_Baetge - 2010-03-06, 22:39

A gratisowo dostac po mordzie 8-) :mrgreen:
gramalin - 2010-03-07, 08:01

Gdy patrzę na fasady domów pomalowane "interesujaco" w dolnych partiach, przypomina mi się podobne zjawisko zaobserwowane w latach 80. ubiegłego wieku w Stralsundzie, wówczas jeszcze w DDR. Znajoma tłumaczyła mi dlaczego maluje się budynki tylko od dołu: - Ponieważ towarzysz Honecker jadąc autem z "gospodarska wizytą" widzi tylko te części domów.
roland - 2010-03-30, 08:23
Temat postu: Fasada
Odkopuję temat zdjęciami z upiększania kamienicy De Gaulle'a 3a.
Fatalną elewację nałożono już rok temu niszcząc oryginalne tynki.
Czarę goryczy przelano wczoraj niszcząc oryginalne drzwi wejściowe zastępując je tą plastikową tragedią. Dla porównania pokazuję zrekonstruowane drzwi z drugiego wejścia kamienicy (Ten budowla ma trzy klatki schodowe).

fritzek - 2010-03-30, 17:50

Wygląda jeszcze gorzej niż wyobrażałam sobie z opowieści. Wiadomo co zrobili z wyrwanymi oryginalnymi drzwiami?
roland - 2010-03-31, 09:29
Temat postu: De Gaulle'a
Bardzo zniszczone w czasie demontażu drzwi prawdopodobnie skończyły swój żywot w piecu.
Wczoraj odwiedziłem biuro Konserwatora Miejskiego w Gdańsku. Niestety urząd w tej sprawie nic nie może zrobić, gdyż stary plan zagospodarowanie obejmujący ulice Jesionową i De Gaulle'a jako strefę ochrony konserwatorskiej wygasł. Więc na tych ulicach wszystko można zrobić. Pan opiekujący się Wrzeszczem poradził mi abym udał się do Urzędu do Nadzoru Budowlanego i tam zgłosił ten fakt. To jakaś paranoja. Od czego jest Urząd Konserwatora Miejskiego? Czy tylko zabytki klasy 0 zasługują na urzędową ochronę? .
Po południu zamieszczę zdjęcia z pięknie odrestaurowanej kamienicy, również na ulicy De Gaulle'a pokazujące , że są jeszcze właściciele budynków, niepozbawieni wrażliwości estetycznej.

[ Komentarz dodany przez: villaoliva: 2010-04-01, 13:02 ]
Zdjęcia w wątku FFP 2.0

URBAN_III - 2010-04-02, 12:03

Witam na forum. Dobrze, że jest grono ludzi, którzy nie zgadzają się z estetyczną katastrofa która sukcesywnie zalewa miasta jak Polska długa i szeroka.
Temat, który tu poruszacie przewija się często na skyscrapercity.com, gdzie pastwimy się nad poziomem remontów kamienic ale też bloków i innych budynków powojennych.

Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie stworzenie jakiejś formalnej grupy (stowarzyszenia), zajmującej się nie tylko piętnowaniem, które niewiele zmienia, ale działaniem pozytywnym - uderzaniem do administratorów, spółdzielni, poszczególnych wspólnot, miasta itd. z propozycją pomocy, doradztwa przy planowaniu remontów fasad, organizacją konkursów studenckich na projekt malowania bloków. Myślę, że lokalne media, szczególnie kilku światłych młodych dziennikarzy, pomogłyby w sprzedaniu tego ludziom.

Remont bloku za Cristalem jest impulsem, że nie ma na co czekać. Trzeba działać, bo to ostatni dzwonek (szczególnie dla bloków, które remontują się szybciej).

Poniżej link do mojego postu na SSC
http://www.skyscrapercity...&postcount=2086
i wątku
http://www.skyscrapercity...d.php?t=1101037
oraz
http://www.skyscrapercity...355055&page=105

Liczę na Wasz odzew.

Pozdrawiam
Michał

alwen - 2010-09-13, 09:38
Temat postu: wjeżdża styro na Ołowiankę
http://www.olowianka.eu/r...68450.0x600.jpg

doskonale...

alwen - 2010-09-24, 09:09

I kolejna maskara

Tym razem - od 2 miesięcy - demolują styropianem zespół kamienic na styku Grunwaldzkiej/Zwycięstwa. Co najgorsze: skuto zdobienia i większość zdobnej kamieniarki. Będzie nowa, plastikowa...

villaoliva - 2011-04-15, 18:06

Gdańska restauracja w kolorze: żółć

Cytat:
Wojewódzki konserwator zabytków wypowiedział wojnę jaskrawym elewacjom: - Będziemy konsekwentnie ścigać - zapowiada. Co w takim razie wolno gdańskim restauratorom i przedsiębiorcom?Od kilku dni przechodniom wyraźnie rzuca się w oczy kanarkowożółta fasada Restauracji Gdańskiej przy ul. św. Ducha.

- Ona jest po prostu żółta - uściśla Henryk Lewandowski, właściciel "Gdańskiej". - Od 10 lat mamy na ścianach taki kolor, teraz elewacja została po prostu odświeżona. Może trochę się wydaje jaskrawa - przyznaje gdański restaurator. - Ale miną dwa dni i zrobi się bardziej szara, bo to taka farba, że się utlenia i zmienia kolor.


Czy kolor zdąży zblaknąć zanim ul. św. Ducha odwiedzi inspektor konserwatora zabytków?

- Wyślemy kogoś na pewno jeszcze przed świętami - deklaruje Marcin Tymiński, rzecznik pomorskiego konserwatora. - O całej sprawie dowiedzieliśmy się "z zewnątrz". Do urzędu właściciel obiektu nie zgłosił żadnych prac. A powinien wystąpić o zgodę, bo cały teren Głównego Miasta objęty jest ochroną konserwatorską. I każdy, nawet najmniejszy remont trzeba uzgodnić z konserwatorem.

- Ależ ja znam definicję "remontu". Odmalowanie ścian chyba się do tego nie powinno zaliczać - oburza się Henryk Lewandowski.

A jednak się zalicza.

- Na malowanie budynków na terenie zabytkowym także potrzebna jest zgoda - ucina Tymiński. - Wystarczyło z nami skonsultować kolor i nie byłoby problemu.

Dwa lata temu urząd konserwatora wytoczył jaskrawym elewacjom prawdziwą batalię. - Gdańsk może być kolorowy, ale nie jarmarczny - tłumaczy swoją decyzję Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków. - Przecież jeśli jeden pomaluje ścianę na pomarańczowo, drugi na wściekłą zieleń, a trzeci na różowo, to dopiero będzie chaos.

Wtedy swoje fasady musiały przemalować m.in. Pizzeria da Grasso na rogu ul. Szerokiej i Pańskiej (ze wściekłej zieleni na spokojny beż) oraz sąsiad Restauracji Gdańskiej: sklep rowerowy przy ul. św. Ducha (zieleń zastąpił kolor łososiowy).

- Konserwator kazał, to musiałem przemalować - przyznaje Florian Medias, właściciel sklepu z rowerami. - Ale sąsiada rozumiem. Jego kolor buduje reklamę. A kolorystyka przyciąga, jak turyści idą ulicą, to od razu widzą, że tu jest restauracja. Nie, nie jestem zazdrosny. Bardzo dobrze zrobił.



Więcej... http://trojmiasto.gazeta....l#ixzz1Jc1nDLu8

Krzysztof - 2011-05-03, 18:19
Temat postu: Dekerta 5
Ktoś się starał, ale ten portal prezentuję tu gdzie negatywne przykłady!!!
Dom na ulicy Dekerta 5 dopiero co ocieplono. Serce mnie boli, bo ornament nad drzwiami, który można było oglądać od stu lat został zaklejony grubym styropianem, a to co przyklejono do niego nie ma wielkiej wartości estetycznej, a tym bardziej żadnej wartości historycznej :cry: :evil: :cry: :evil: :cry:
Pluję sobie w brodę bo widziałem, że ekipa bierze się do ocieplania. Była nawet przerwa zimowa w pracach. A ja nie pstryknąłem tego co tam było :-(
Dysponuje może ktoś zdjęciem tego pierwotnego ornamentu?

villaoliva - 2011-08-29, 08:23

Czarny marsz przeciw przemocy wobec architektury Wolnego Miasta Gdańska!


Cytat:
Spieszmy się kochać budynki, tak szybko je ocieplają...

Parafrazując słowa księdza Twardowskiego, czujemy się zobowiązani zwrócić uwagę na los dziedzictwa architektonicznego epoki 20-lecia międzywojennego w Gdańsku, które pogardzane, pada ofiarą barbarzyńskich działań ich właścicieli i użytkowników.

Widok okaleczanej i oblepianej styropianem ceglanej, bogato na owe czasu zdobionej fasady szpitala MSWiA, przelał czarę goryczy, mobilizując świadomych swojego dziedzictwa mieszkańców Trójmiasta do zamanifestowania sprzeciwu wobec ignorancji i dewastacji dokonywanej już nie tylko przez drobnych właścicieli, lecz także władze publiczne, za pieniądze Unii Europejskiej.

Nie stójmy obojętnie wobec niszczenia dzieł sztuki i lokalnego dziedzictwa materialnego.

Spotkajmy się w poniedziałek o godzinie 12:00 pod gmachem szpitala MSWiA i zamanifestujmy naszą postawę podczas czarnego marszu przeciw przemocy wobec architektury Wolnego Miasta Gdańska! Pokażmy, że dewastacja architektury naszego miasta budzi sprzeciw licznych mieszkańców i domagamy się objęcia ochroną ocalałych jeszcze materialnych śladów epoki 20-lecia międzywojennego!

slowik45 - 2011-08-29, 13:46

Mam nadzieję że oddźwięk w mediach będzie większy niż frekwencja.
Sikorzanka - 2011-08-29, 18:26



Uploaded with ImageShack.us
Częściowo byłam:) Zapraszam do lektury: http://ibedeker.pl/relacj.../#axzz1WGE8AW4M

Pietrucha - 2012-02-13, 11:38

Nie mam chwilowo aparatu, ale może ktoś przy okazji strzeli fotkę dawnego domu dobroczynności przy sierocej, od strony poczty... ktos wymienił sobie tylko jedno okno... ale wg mnie dość trochę nie pasuje...
villaoliva - 2013-12-02, 19:12
Temat postu: Pasteloza
W temacie:


Zapraszamy 5 grudnia o godz. 19.00 do sieni IKM na spotkanie autorskie z reporterem, fotografem i pisarzem - Filipem Springerem. Promuje on swoją najnowszą książkę „Wanna z kolumnadą” opowiadająca o planowaniu przestrzennym i przestrzeni publicznej w Polsce.
Z posłowia Andrzeja Stasiuka:

Polska miała jeden z najlepszych systemów planowania przestrzennego w Europie, a wiele krajów podpatrywało go i wdrażało u siebie. Na przykład Niemcy. Tak było przed wojną. Po wojnie system został scentralizowany. A w nowej Polsce nikt nie planuje ani centralnie ani przestrzennie.

Bo planowanie przestrzenne jest nudne i sprowadza się do ustaw, przepisów, wykresów, szkiców i terminologii. Zamiast planowania mamy więc wszechobecny chaos. Filip Springer uparł się jednak i postanowił znaleźć w tym szaleństwie jakąś metodę. Nie zaważając na zagradzające mu drogę płoty, meandrując pomiędzy setkami billboardów, przemierzał Polskę wszerz i wzdłuż. Jeździł po miastach i miasteczkach, ulicach widmach, przedmieściach bez dróg i chodników, przekraczał mosty nad nieistniejącymi rzekami, rozmawiał z urzędnikami, naukowcami, architektami i mieszkańcami nowych osiedli o obiecujących nazwach, które w rzeczywistości okazały się miejscami wygnania. Na Śląsku znalazł egipską piramidę, w Jelonkach coś w rodzaju Partenonu, a pod Warszawą wenecki pałac. Przy okazji określił też nową jednostkę chorobową – pastelozę.

I tak z pozornie nieinteresującego nikogo, nudnego zagadnienia powstała pasjonująca opowieść o kraju, w którym żyjemy, i ludziach, którzy tworzą naszą rzeczywistość. Trochę straszna, ale i czasami śmieszna. To historia o ładzie przestrzennym, czyli o czymś, „o czym każdy w Polsce słyszał, ale nikt od dawna tego nie widział”.

Data: 5 grudnia, godz. 19.00

Miejsce: Instytut Kultury Miejskiej, ul. Długi Targ 39/40

Wstęp wolny!

villaoliva - 2014-07-23, 18:39

Na froncie walki o wygląd:

Baner już zniknął :mrgreen:

Wymianą okien oszpecili zabytek

Cytat:
Budynek byłego hotelu Dwór Oliwski ma około 100 lat. Pamięta czasy, gdy Oliwa była jeszcze wsią. Obecnie mieści się w nim sklep mięsny oraz cukiernia. Rok temu zarządca budynku zdecydował się na wymianę okien i drzwi. Ciężko jest jednak stwierdzić, że "zabieg" na zabytkowym budynku w pełni się powiódł.

villaoliva - 2015-02-08, 21:26
Temat postu: Re: Fasada Foto Projekt
Sięgając do pierwszego posta z tego wątku, po 6 latach mamy konkretny krok prawny.

fritzek napisał/a:
To jest kolejny projekt, dosyć dawno już wymyślony przeze mnie i villa. Od jakiegoś czasu zbieramy materiał, ale jakoś nie było sposobności do założenia wątku o tym. Skłania mnie do tego, to co zobaczyłam w dniu wczorajszym na winklu mojej ulicy.


Kamienica z Nowego Portu do rejestru zabytków

Cytat:
Wojewódzki Konserwator zabytków wpisał do rejestru kamienicę z Nowego Portu.

Kaminica stoi na robu ulic Na Zaspę i Rybołowców. Jest jedną z największych i najpiękniejszych w Nowym Porcie. Wykonana w eklektycznym stylu pod koniec XIX-wieku w dużej mierze zachowała detale architektoniczne. Na szczycie znajduje się oryginalny pomnik Minerwy - bogini mądrości.

Fridjor - 2015-04-01, 10:30

Boże to z tymi drzwiami to była masakra O.o
villaoliva - 2015-04-02, 15:11

Którymi :?:
villaoliva - 2015-11-10, 15:14

Kolejne przykłady. Tym razem ul. Poznańska (Przymorze Małe)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group