Wolne Forum Gdańsk
Forum miłośników Gdańska i Pomorza

Historia - Kartuski IV Batalion Obrony Narodowej - szlak bojowy 1939

doldar - 2009-02-17, 15:36
Temat postu: Kartuski IV Batalion Obrony Narodowej - szlak bojowy 1939
W tym temacie chciałbym przedstawić mało znane i niemal nieopracowane dzieje szlaku bojowego kartuskiego IV Batalionu Obrony Narodowej, który uczestniczył w obronie polskiego Wybrzeża i Ziemi Kartuskiej we wrześniu 1939 roku. Dzieje te w bogatej literaturze traktującej o wojnie obronnej na Pomorzu Gdańskim są albo wręcz pomijane, albo opisywane marginalnie.
Na początku powiedzmy sobie, czym były Bataliony Obrony Narodowej i jaka była ich geneza oraz rola w strukturze polskich sił zbrojnych.

Ponury - 2009-02-17, 17:40

No to mówmy :hihi:

Temat chyba dawno rozpracowany tutaj:

http://www.dws.org.pl/index.php

doldar - 2009-02-17, 17:54

Może się mylę, ale jakoś nie znalazłem bezpośrednich opisów szlaku bojowego tego batalionu. Owszem ogólne opisy istnieją. Mnie interesują głównie walki toczone na Ziemi Kartuskiej.
villaoliva - 2009-02-17, 17:57

doldar napisał/a:
Na początku powiedzmy sobie, czym były Bataliony Obrony Narodowej i jaka była ich geneza oraz rola w strukturze polskich sił zbrojnych.


Doldar, zamieniamy sie w słuch. Trzymasz w napięciu :-)

doldar - 2009-02-17, 19:56

Bez przesady
villaoliva - 2009-02-19, 13:49

doldar napisał/a:
Na początku powiedzmy sobie, czym były Bataliony Obrony Narodowej i jaka była ich geneza oraz rola w strukturze polskich sił zbrojnych.


Czym był? Napiszesz cos na ten temat?

Ponury - 2009-02-19, 15:22

Jak już pisałem (ktoś usunął ?!) - zacząłem dwa dni temu pić piwo wygodnie w fotelu czekając na Twoją opowieść.

Mam się upić ?! :hyhy:

Hallo? !

Kuglow - 2009-02-19, 17:24

Formowanie pierwszych batalionów ON rozpoczęto w 1937r. z żołnierzy rezerwy, systemem terytorialnym. Pododdziały te uzbrojone były w różnorodną broń, jednak nie najnowocześniejszą, wycofaną z jednostek pierwszoliniowych. Było pięć typów batalionów: strzeleckie typu I do IV i S - forteczny. Bataliony typu I, najsłabsze, liczyły ok. 400 żołnierzy, najsilniejsze, typu IV ok. 700 - 800 żołnierzy. Uzbrojenie to od 2 do 6 (9?) ckm-ów, od 9 lkm-ów do 27 rkm-ów (w plutonach strzeleckich jeden lkm lub dwa, trzy rkm-y). Niektóre bataliony uzbrojone były w granatniki kal. 46mm i moździerze 81mm (jeden moździerz na batalion). Nie posiadały broni przeciwpancernej, choć według niektórych źródeł kilka bat. dysponowało armatami ppanc. kal 37mm, wydaje się to jednak wątpliwe.

cyt.za http://www.wojsko18-39.in...bronanarod.html

feyg - 2009-02-19, 18:11

Kartuski Batalion ON posiadał uzbrojony pociąg szumnie określany "pancernym"
źródło

doldar - 2009-02-19, 19:57

Jeśli ktoś ma dostęp do archiwalnych (sprzed paru lat) numerów "Gazety Kartuskiej", to widziałem tam bodajże ze 2 zdjęcia żołnierzy kartuskich. Proszę o uzupełnienie tematu. Jeśli chodzi o pociąg nazywano go "Smokiem". Niemcy zdobyli go we wrześniu 1939.
Był to naprędce zaimprowizowany pociąg artyleryjski, którego załogę stanowili żołnierze i kolejarze uzbrojeni w broń małokalibrową. Pociąg składał się z lokomotywy i wagonu towarowego tzw. węglarki. Lokomotywa była opancerzona grubą blachą, a węglarka osłonięta po bokach skrzyniami z piaskiem. Na węglarce ustawiono małokalibrową armatę. Kierownikiem pociągu był kolejarz z Kartuz Józef Stoltman, maszynistą Bernard Walentowski z Kartuz. Dowódcą wojskowym był por. Matuszak dowodzący drużyną kaprala Jana Białki z Somonina. W skład drużyny wchodzili: Pachura z Leźna, Szymichowski z Goręczyna, Józef Soboń z Goręczyna, Zając i Feliks Rompski z Kiełpina. W dniu 2 września pociąg i jego załoga wyruszyli na swój pierwszy zwiad w kierunku Żukowa. Jednak ze względu na zerwanie mostu w rejonie Starej Piły musiał zawrócić do Kartuz. Po drodze stoczył potyczkę z patrolem Landspolizei z Gdańska. Później walczył i w innych rejonach wspierany przez pluton kolejarzy i junaków.

Ponury - 2009-02-19, 20:04

Tam coś czytałem że do jego budowy użyto blach przeznaczonych na opancerzenie budowanego nowego okrętu dla MW ze Stoczni MW w Gdyni? :?:
miczman - 2009-02-19, 20:14

Z tego co sie orientuje do to smoka ale kaszubskiego.
doldar - 2009-02-19, 20:38

Geneza utworzenia kartuskiego oddzialu wojskowego była ściśle związana z sytuacją polityczną, jaka zaistniała w Europie, Niemczech i na Pomorzu Gdańskim wraz z wchodzącym w jego skład wybrzeżem w 2 połowie lat 30-tych, a szczególnie wiosną 1939 roku. Obszar ten praktycznie nie był przygotowany do obrony na wypadek wojny z Niemcami i miał dla naczelnych władz wojskowych znaczenie jedynie polityczne. Z tej przyczyny do jego obrony i ochrony granic z Niemcami oraz Wolnym Miastem Gdańskiem przydzielono jedynie skromne siły militarne np. Straż Graniczną, które miały za zadanie symboliczną wobec świata walkę z Niemcami mogącą dać czas na przygotowania wojenne sojusznikom brytyjskim i francuskim.
Począwszy od 1937 roku siły te zaczęto stopniowo powiększać o rezerwistów powoływanych 3-4 razy w roku na 1-2 dniowe szkolenia i 1 raz na ćwiczenia. Sformowano z nich do chwili wybuchu wojny w sumie 5 jednostek terytorialnych z częściowo etatową kadrą dowódczą zwanych Batalionami Obrony Narodowej i tworzących Morską Brygadę Obrony Narodowej dowodzoną początkowo przez płk. Józefa Sasa - Hoszowskiego, a póniej ppłk. Stanisława Brodowskiego (faktycznym dowódcą Brygady był płk Stanisław Dąbek sprawujący funkcję dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża). Chociaż Bataliony należały do systemu lądowej obrony wybrzeża, to jednak aż do sierpnia 1939 roku przedstawiały sobą niewielką wartość bojową ze względu na niepełne stany osobowe i ogromne braki w wyposażeniu. Sytuację tę poprawiła dopiero ogłoszona w nocy z 24 na 25 sierpnia mobilizacja, w wyniku której Bataliony zwiększono osobowo i częściowo dozbrojono, co pozwoliło im na zajęcie wyznaczonych pozycji obronnych. Przydział ten wynikał z planu obrony wybrzeża zreorganizowanego przez dowództwo Lądowej Obrony Wybrzeża w 2 połowie sierpnia 1939 roku. Na jego podstawie niektóre jednostki połączono w oddziały wydzielone, czyli oddzialy mające za zadanie obronę pewnych odcinków pasa madmorskiego. W sumie utworzono 3 oddziały wydzielone biorące swą nazwę od miejsca stacjonowania: "Kartuzy", "Wejherowo" i "Redłowo".

feyg - 2009-02-19, 20:44

doldar napisał/a:
Pociąg składał się z lokomotywy i wagonu towarowego tzw. węglarki. Lokomotywa była opancerzona grubą blachą, a węglarka osłonięta po bokach skrzyniami z piaskiem. Na węglarce ustawiono małokalibrową armatę.

Hmm... literatura wymienia jako uzbrojenie dwie okrętowe działa kalibru 75mm, zatem wagonów musiało być więcej. Poza tym musiał być wagon dla piechoty czy wagon z akcesoriami do naprawy toru. A opancerzenie lokomotywy w Kartuzach nie wierzę...

doldar - 2009-02-19, 20:57

Jak widać na zdjęciu pociąg stoi na stacji Kartuzy. Jakoś nie słyszałem, aby "Smok Kaszubski" operował w Kartuzach i okolicy. Natomiast walczył tu proweniencji kartuskiej pociąg zwany często "Smokiem". Wcześniej w literaturze podawano, że w Kartuzach zdemontowano po walkach armatkę (Kosiarz). Jednak widzimy, że po jego zdobyciu przez Niemcóe jeszcze jest ona na lorze. Zainteresowanych tematem odsyłam do literatury przedmiotu, czyli relacji świadków i innej:
A. K. Hirsz, Wrzesień 1939 - obrona Kartuz, "Gazeta Kartuska" nr 34, 1991.
N. Maczulis, Z dziejów Kartuz i walk Kaszubów o niepodległość..., "Kaszubskie Zeszyty Muzealne", 1996, z. 4, s. 37-38 (autor opiera się na relacjach Niemców walczących ówcześnie na tym terenie).
B. Bork, Udzial kolejarzy w obronie Wybrzeża, 'Pomerania" 1979, nr 9, s. 13.

miczman - 2009-02-19, 20:59

doldar napisał/a:
Jakoś nie słyszałem, aby "Smok Kaszubski" operował w Kartuzach i okolicy.


Mozesz wskazac kto na tym forum tak twierdzi?

feyg - 2009-02-19, 21:10

doldar napisał/a:
Jakoś nie słyszałem, aby "Smok Kaszubski" operował w Kartuzach i okolicy.

Ja tyko poddałem w wątpliwość podany przez ciebie skład pociągu nic więcej... w zasadzie to nazywanie działa 75mm "małokalibrową armatą" też w moim mniemaniu jest niezbyt właściwe.

doldar - 2009-02-19, 21:24

Nie znam się na uzbrojeniu wojskowym. Przytaczam tylko określenia autorów artykułów na tę armatę. Ponadto tak twierdzą świadkowie i uczestnicy wydarzeń. Może komuś uda się odnaleźć zdjęcia "Smoka Kaszubskiego"? Bezpośrednio nie mówię, że ktoś tak powiedział. Tak tylko wnioskuję ze stwierdzenia, iż jest to "Smok Kaszubski", a przecież nie operował on w Kartuzach.
miczman - 2009-02-19, 21:34

I nikt tak nie twierdzi.
Kuglow - 2009-02-22, 12:20

doldar napisał/a:
Nie znam się na uzbrojeniu wojskowym. Przytaczam tylko określenia autorów artykułów na tę armatę.
Były to francuskie armaty Schneider kal.75 mm. wz 1897 w wersji przeciwlotniczej.Była to adaptacja armaty polowej tego samego wzoru.
Michał Szafran - 2009-03-30, 21:34

Ponury napisał/a:
Tam coś czytałem że do jego budowy użyto blach przeznaczonych na opancerzenie budowanego nowego okrętu dla MW ze Stoczni MW w Gdyni? :?:


Blach z SMW, które miały zostać wykorzystane w niszczycielach "Orkan" i "Huragan" użyto do opancerzenia dwóch ciężarówek, jednego samochodu osobowego i dwóch niemieckich półgąsienicówek.
Wrzesień 1939. Pojazdy Wojska Polskiego. Barwa i broń, Warszawa 1990, s.87-88

feyg - 2009-04-12, 19:02

Porównanie działa z Kartuz oraz z torpedowca ORP Podhalanin:


Anrep - 2009-04-12, 21:51

W posiadanych przeze mnie danych nt. oddziałów wojska stacjonujących w Kartuzach do marca 1039 nic nie mam o Obronie Narodowej :-/ .
W latach 1929-1936 była tam Komenda Obwodu Przysposobienia Wojskowego 65 Pułku Piechoty.

PS Armata wygląda jak z okrętu.

doldar - 2009-04-16, 21:14

Podaję najważniejsze źródła do historii kartuskiego IV Batalionu Obrony Narodowej:
http://www.konsola.com.pl/wp39/index.php?page=104
http://2mps.ksu.pl/grh/in...id=35&Itemid=44
http://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Narodowa
http://pl.wikipedia.org/w...lionu_ON_typ_IV
http://www.forum.eksplora...php?f=7&t=11220
http://www.wojsko18-39.in...ien/strona4.htm
Kieruję też do Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach i przewodniczącego Towarzystwa Miłośników Kartuz Pana Leona Brylowskiego. Niestety osoby, które mogłyby udzielić szczegółowych informacji już nie żyją np. Pan Hirsz, Miotk, Arendt i mój dziadek obrońca Helu na okręcie "Piłsudski". Na podstawie ich opowieści i dostępnych źródeł (wtedy jeszcze nie było internetu) przygotowałem kilkanaście lat temu artykuł do "Gazety Kartuskiej", w której Kolega może znaleźć bodajże dwa zdjęcia członków kartuskiego batalionu.

doldar - 2009-05-15, 14:18

Odpowiadając m.in. Anrepowi prezentuję zdjęcie przedstawiające żołnierzy IV kartuskiego BON.
źródło: Historia Kartuz, t. 2.

Berlin - 2009-09-14, 16:20

Pociag ktory operowal w okolicach Kartuz to zaimprowizowany pociąg pancerny [ nazywany także artylerią na lorach], składający się z dwóch parowozów, 2 lor z zamontowanymi morskimi działami 75 mm oraz 2 krytych wagonów obsługi.

Wagony i lory wyłożono workami z piaskiem. Część prac wykonano w warsztatach portowych Marynarki Wojennej w Gdyni. Obsługę dział, zwiadowców i telefonistów wydzieliła 3 bateria morskiego dywizjonu artylerii lekkiej.


Wieczorem 26 sierpnia pociąg — którego dowódcą został por. Zygmunt Budzyński, a jego zastępcą ppor. Fryderyk Rupp — odjechał z Oksywia do dyspozycji IV batalionu Obrony Narodowej w Kartuzach20. Niemcy nie dysponowali na tym obszarze żadnymi oddziałami pancernymi z wyjątkiem kiłku starych austriackich samochodów pancernych pułku gdańskiej Heimwehry.


W dniu l września doszło na odcinku Kartuz do lokalnych tylko starć. Opancerzony pociąg rozdzielono. Jeden działon wysłany został przez dowództwo IV batalionu ON w celu dozorowania linii kolejowej Somoninmo — Kartuzy, drugi w kierunku Starej Piły z zadaniem przeprowadzenia rozpoznania i nawiązania łączności z posterunkami Straży Granicznej. Ogniem dzial spędził on ze stacji Piła oddział 2 pułku gdańskiej Landespolizei, który ją przejściowo zajął. Także i następnego dnia walki miały lokalny tylko charakter. Pociąg stoczył pojedynek ogniowy z baterią gdańskiego dywizjonu artylerii, ostrzeliwującą Żukowo.

Ta właśnie miejscowość pozostała węzłowym punktem walk na tym odcinku i 3 września, kiedy to opancerzony pociąg od rana wspierał ogniem walczących o Jej utrzymanie żołnierzy Obrony Narodowej i Straży Granicznej,zadając przeciwnikowi straty w zabitych i rannych.

polecam strone www.low1939.pl lub lowyb.fora.pl

doldar - 2011-12-01, 18:21

Bardzo ciekawy artykuł nt. "Smoka Kaszubskiego" i jego udziału w wojnie obronnej 1939 roku:
http://www.dziennikbaltyc...939-r,id,t.html

Krzysztof - 2011-12-02, 11:37

http://forum.dawnygdansk....p=130681#130681
feyg napisał/a:
Jeśli to prawda, a wszytko na to wskazuje, to owa "psychoza" była wszechobecna. Bo czymże jak nie strachem przed polskim pociągiem "pancernym" tłumaczyć należy wysadzenie wiaduktu drogowego w okolicy Kiełpinka!.

norveg - 2011-12-06, 20:28

Cytat:
http://forum.dawnygdansk....p=130681#130681
feyg napisał/a:
Jeśli to prawda, a wszytko na to wskazuje, to owa "psychoza" była wszechobecna. Bo czymże jak nie strachem przed polskim pociągiem "pancernym" tłumaczyć należy wysadzenie wiaduktu drogowego w okolicy Kiełpinka!.


Być może chodzi jednak o inny wiadukt. Bliżej Starej Piły, gdyż ruch kolejowy na linii Pruszcz - Star Piła - Kartuzy wznowiono co prawda już 15 września, ale tylko na odcinku Pruszcz Łapino. Ruch na linii Wrzeszcz - Stara Piła - Kartuzy wznowiono później, bo 28 września, ale na całej jej długości. Tyle z gazet: „Danziger Neueste Nachrichten” nr 216/1939 z 15 września 1939 r. i 227/1939 z 28 września 1939 r.

Krzysztof - 2011-12-06, 21:50

Wysadzanie tego czy innego wiaduktu trudno logicznie wytłumaczyć. Dla powstrzymania pociągu pancernego wystarczy rozebrać odcinek torów, albo ułożyć na torach jakieś przeszkody i obserwować czy nikt ich nie usuwa. Poza tym wydaje mi się, że do wybuchu wojny nie było ruchu na wrzeszczańskiej linii, a tory były rozebrane. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
Zawieszenie ruchu i wznowienie go, nie zaraz po działaniach wojennych, na linii do Pruszcza sugeruje, że i tam wykonano jakąś blokadę.

norveg - 2011-12-06, 22:56

Krzysztof napisał/a:
Poprawcie mnie, jeśli się mylę.

Mylisz się. Ruch pociągów był na tej linii od 1914 r. W 1939 (do 1 września, ewentualnie wcześniej wstrzymywano ruch pod koniec sierpnia) taki oto:

Rozkład jazdy ważny na okres letni 1939 r.
9:15, 13:42, 18:27 Gdańsk Gł.
9:23, 13:49, 18:34 Gd. Wrzeszcz
9:41, 14:01, 18:52 Gd. Brętowo
10:01, 14:19, 19:12 Kiełpinek
10:09, 14:25  19:21 Kokoszki
10:33, -------, 19:41 Leźno
10:42, -------, 19:50 Stara Piła
(w przeciwnym kierunku jechały 2 pociągi)

Krzysztof napisał/a:
Zawieszenie ruchu i wznowienie go, nie zaraz po działaniach wojennych, na linii do Pruszcza sugeruje, że i tam wykonano jakąś blokadę.


Chodzi o to, że obie linie łączą się w Starej Pile, do której podobno dojeżdżać od strony Żukowa miał polski improwizowany pociąg pancerny w pierwszych dniach września. A więc blokując przejazd w okolicach Starej Piły, w jakikolwiek sposób, można było odciąć dwie linie prowadzące na teren WMG. Po stronie WMG zresztą przygotowano różne możliwości blokowania dróg o czym informacje znajdują się w materiałach zebranych przez polski wywiad (nie pamiętam tytułu książki:/).

Krzysztof - 2011-12-06, 23:34

norveg napisał/a:
A więc blokując przejazd w okolicach Starej Piły, w jakikolwiek sposób, można było odciąć dwie linie prowadzące na teren WMG.

No, ale na terenie Polski Niemcy, przed 1 IX 39 nie mogli wykonywać żadnych blokad.
Mogli je robić po stronie WMG, czyli w rejonie Kiełpinka i Łapina
norveg napisał/a:
Mylisz się. Ruch pociągów był na tej linii od 1914 r.

Jak w takim razie można wytłumaczyć to, że Niemcy na swoich mapach, z okresu międzywojennego nie rysowali w ogóle linii kolejowej od Starej Piły do granicy WMG koło stacji w Kiełpinku.

norveg - 2011-12-07, 09:34

Krzysztof napisał/a:
No, ale na terenie Polski Niemcy, przed 1 IX 39 nie mogli wykonywać żadnych blokad.
Mogli je robić po stronie WMG, czyli w rejonie Kiełpinka i Łapina


Zgadza się. Tyle, że wspominany wcześniej wiadukt jest dość daleko od Kiełpinka, Niemcy przygotowywali pozycje obronne, a 1 września byli już poza granicami WMG. I tuż przed Starą Piłą jest ładny wiadukt do zablokowania obu linii (jeśli już miał to być wysadzony wiadukt). Na razie zajrzałem w gazety, znajdę czas, to sprawdzę czy w AP jest coś w tej kwestii.

Krzysztof napisał/a:
Jak w takim razie można wytłumaczyć to, że Niemcy na swoich mapach, z okresu międzywojennego nie rysowali w ogóle linii kolejowej od Starej Piły do granicy WMG koło stacji w Kiełpinku.


Brak wytłumaczenia. Jedyne sensowne jest to, że do niej Polacy dobudowali swoją Kokoszki – Gdynia. W efekcie, w ewidencji linia występowała w trzech kawałkach: Wrzeszcz - Granica Państwa, Granica Państwa – Kokoszki, Kokoszki – Stara Piła. Kolej w WMG była pod zarządem PKP (oprócz odcinków portowych, tak w uproszczeniu). Zresztą mapy pokazujące fragment trasy z Wrzeszcza nie były takie nagminne i pochodzą raczej z lat 20. XX w. Być może chodziło o to, że w pewnym okresie (1919-1921) zanim ustaliła się kwestia zarządu na liniami kolejowymi w Gdańsku, skupiano się przede wszystkim na liniach w granicach WMG (prasa niespecjalnie informowała o zmianach w rozkładach dla ruchu lokalnego poza WMG).

Krzysztof - 2011-12-07, 10:22

norveg napisał/a:
Kolej w WMG była pod zarządem PKP

Może to tłumaczy wysadzenie w powietrze mostu. Mogli to wykonać "nieznani sprawcy".

norveg - 2011-12-07, 11:05

Krzysztof napisał/a:
Może to tłumaczy wysadzenie w powietrze mostu. Mogli to wykonać "nieznani sprawcy".


Może… Tylko czy akurat tego? Na kolejach w WMG byli zatrudniani też Niemcy i, co zaznaczają niektórzy autorzy, w związku z tym w Gdańsku w zasadzie nie było możliwości stawiania przez kolejarzy oporu czy wykonywania akcji dywersyjnych. Ale oczywiście propagandzie i „wyższym” celom to nie przeszkadza. Tak czy siak, bez sprawdzenia w dokumentach, dyskusja schodzi na gdybanie;)

feyg - 2011-12-17, 17:50

norveg napisał/a:
I tuż przed Starą Piłą jest ładny wiadukt do zablokowania obu linii (jeśli już miał to być wysadzony wiadukt).

Raczej był. Pytanie tylko kiedy został zniszczony. W każdym razie zapytanie o ten obiekt pojawiło się jakiś czas temu na PFE

norveg - 2011-12-17, 18:21

feyg napisał/a:
Raczej był. Pytanie tylko kiedy został zniszczony. W każdym razie zapytanie o ten obiekt pojawiło się jakiś czas temu na PFE


Tak ten też. Choć myślałem akurat o tym od strony wschodniej w ciągu drogi z Niestępowa do Lniskiej. Ten wskazany przez Ciebie nawet lepszy, ławiej przy nim najazdy obsadzić:D

PLASER - 2011-12-19, 09:02

Tak sobie dumam.
1. pociąg zgonił ze stacji przeciwnika (1 IX)
2. z wiaduktu w lesie jest słaba widoczność stacji, więc pociąg raczej ostrzeliwał stację już zza wiaduktu
3. po ustaniu walk ruch pociągów uruchomiono do Łapina, czyli można zakładać, że wjazdu do Starej Piły nie było

Może to świadczyć o wysadzeniu wiaduktu po stronie wschodniej stacji, przez wycofujące się oddziały niemieckie, aby opóźnić "pociąg pancerny". Mówimy o wysadzeniu, a nie rozkręceniu torów, bo to zbyt proste do uzupełnienia na stacji przez załogę pociągu. Dodajmy do tego czas/narzędzia - szybciej było użyć trotylu niż szukać narzędzi kolejowych.

Feygu, nie zwróciłeś uwagi czy na planach stacji z lat 1938 i 1942 jest ten wiadukt? Bo jeżeli w 1942 roku istnieje, to może znaczyć, że w 1939 roku nie wyleciał w powietrze, pamiętajmy, że to już była droga mocno lokalna i istniał prosty objazd i mógł nie być odbudowywany.

Pozdrawiam
PLASER

feyg - 2011-12-19, 11:36

O ile wiadukt "załapał się" na plan stacji to ciekawe byłoby porównanie w Archiwum planów z roku 1938 (sygnatura 732) i 1942 (sygnatura 1374)
norveg - 2011-12-19, 17:50

feyg napisał/a:
O ile wiadukt "załapał się" na plan stacji to ciekawe byłoby porównanie w Archiwum planów z roku 1938 (sygnatura 732) i 1942 (sygnatura 1374)


Powinien się załapać. Z innych planów wiadomo, że wiadukt po zachodniej stronie był wiaduktem dla drogi prywatnej do prywatnego kawałka ziemi. Ktoś da radę podjechać do archiwum? Ja raczej w tym tygodniu już nie, a od czwartku, z tego co dziś słyszałem, ma już być zamknięte do końca roku.

feyg - 2011-12-19, 22:50

Gdyby nawet się udało to na kserokopie nie ma co liczyć w tym roku.
norveg - 2011-12-21, 15:34

Cytat:
O ile wiadukt "załapał się" na plan stacji to ciekawe byłoby porównanie w Archiwum planów z roku 1938 (sygnatura 732) i 1942 (sygnatura 1374)

feyg napisał/a:
Gdyby nawet się udało to na kserokopie nie ma co liczyć w tym roku.


Mi ksero niepotrzebne;)

Wiadukt się załapał. W zasadzie oba: zachodni i wschodni (droga Niestępowo – Lniska)
Plan z 1938 jest oznaczony dodatkową pieczęcią jako aktualny na 1 stycznia 1939. Plan z 1942 w tabeli ma datę 10.03.1941 i pieczęć Bahnmasterei Karthaus z 10.08.1942. Oba plany są identyczne. Poza nazwami, które na drugim są w języku niemieckim. I na tym niemieckim (sygn. 1081,2/1374) jest na czerwono dodatkowo oznaczone/opisane:
- wiadukt zachodni (od strony Żukowa): Brücke gesprengt (wiadukt wysadzony);
- budynek dworca wraz ze Stawidłem (Stellwerk) „Sp” (stał na zachód od obecnego tam budynku mieszkalnego): Empfang. von den Polen gesprengt (budynek dworcowy wysadzony przez Polaków).

Dodatkowo sprawdziłem plany stacji Kiełpinek (1081,2/588), Leźno (1081,2/995) i Kokoszki (1081,2/444). Na nich brak oznaczeń wskazujących na jakieś zniszczenia.

Sprawdziłem jeszcze raz plan z inwentaryzacji z 1940 r. (sygn. 1081,2/1587) i podtrzymuję to co napisałem na FDG http://forum.dawnygdansk....p=131407#131407

feyg - 2011-12-21, 15:55

O, to minęliśmy się znowu! Przynajmniej nie musiałem długo czekać po złożeniu zamówienia :mrgreen:
norveg - 2011-12-21, 16:27

feyg napisał/a:
O, to minęliśmy się znowu!

Bo ok. 12.30 to już muszę zwykle jechać dalej ;-)

A przy okazji książka: Centralne Archiwum Wojskowe Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego „Kolejnictwo w polskich przygotowaniach obronnych i kampanii wrześniowej.
Część 1: Opracowania i dokumenty”
http://tetragon.com.pl/of...chiwalne_1.html

feyg - 2011-12-21, 16:42

Można powiedzieć że plany Starej Piły były dziś wręcz rozchwytywane! :hihi:
PLASER - 2011-12-26, 19:13

Chciałem dziś podjechać do Starej Piły, ale świąteczne lenistwo mnie dopadło więc pogrzebałem w szafie, wygrzebałem artykuł Bolesława Borka z 1979 roku "Udział kolejarzy w obronie Wybrzeża". Poniżej fragment dotyczący pociągu w Kartuzach. Są tutaj oczywiste błędy, ale...

Na stacji kolejowej w Kartuzach jej zawiadowca Żmijewski w dniu 1 września polecił wszystkim kolejarzom pozostanie na swoich stanowiskach. Załoga tej stacji podporządkowała się władzom wojskowym. Z inicjatywy kolejarzy i żołnierzy zbudowano zestaw lokomotywy z wagonem towarowym, tzw. węglarki. Lokomotywę prowizorycznie opancerzono grubą blachą. Osłonę stanowiły też ustawione po bokach przebudowanej węglarki skrzynki z piaskiem. Na węglarce zamontowano armatkę małego kalibru. Cywilnym kierownikiem improwizowanego pociągu opancerzonego mianowano kolejarza z Kartuz Józefa Stoltmana, a na maszynistę wyznaczono również mieszkańca Kartuz, Walentowskiego. Dowództwo wojskowe przejął por. Matuszak.
W późnych godzinach popołudniowych 2 września kartuski pociąg opancerzony z załogą kilkunastu żołnierzy i kilku uzbrojonych w różnorodną broń kolejarzy ruszył na swój pierwszy zwiad w kierunku Żukowa. Przed Starą Piłą napotkał przeszkodę nie do pokonania — zerwany wiadukt kolejowy. W tej sytuacji zawrócił do Kartuz. W drodze powrotnej natknął się na patrol gdańskiej Landespolizei, który wolał nie podejmować walki z załoga pociągu.
Rankiem 3 września kartuski pociąg bojowy, zwany często „Smokiem", wsparty plutonem kolejarzy i plutonem junaków, wykonał śmiałe kontrnatarcie na przeważające siły nieprzyjaciela, które zajęły rejon Żukowa. Hitlerowcy gdańscy zostali wyparci z elektrowni Rutki i z samego Żukowa. Jednak nie starczyło sił na trwałą obronę tych miejscowości. Zresztą pociąg potrzeby był do innych zadań. Dowódca IV batalionu Obrony Narodowej „Kartuzy" postanowił wysłać go na zagrożony odcinek obrony od strony Somonina. W somonińskim lesie doszło do potyczki z oddziałem Wehrmachtu. Do walki z Niemcami włączyła się grupa źle uzbrojonych chłopców z Somonina i okolicznych wsi. Załoga pociągu i tzw. leśni ludzie prowadzili walkę z Niemcami przez około półtorej godziny. Po nadejściu od strony Kościerzyny posiłków niemieckich pociąg wycofał się z powrotem do Kartuz. Tu zapadła decyzja zdemontowania armatki, która została prawdopodobnie załadowana na samochód i wywieziona w kierunku Gdyni.
Gdy pododdziały 207 dywizji piechoty gen. Karl von Tiedemanna z jednej strony i gdańskie jednostki Landespolizei z drugiej strony podeszły pod Kartuzy, kolejarze zebrali się w budynku szkoły powszechnej nr l i po burzliwej dyskusji postanowili opuścić miasto. Cześć z nich udała się w kierunku Gdyni, część w kierunku Wejherowa. Wśród opuszczających miasto kolejarzy - tułaczy znaleźli się: Żmijewski, Stoltman, Bieszk, Kuchta, Pieprzak i inni.


Pozdrawiam świątecznie ;)
PLASER

feyg - 2011-12-26, 19:38

PLASER napisał/a:
Chciałem dziś podjechać do Starej Piły, ale świąteczne lenistwo mnie dopadło

Jak to miło kiedy człowiek nie jest sam :mrgreen:

A co do dział to według relacji por. Stanisława Głuszczyka ("Gdynia 1939" str 331-332)

Cytat:
Wieczorem 4 września, w toku odwrotu Kaszubskiego Batalionu ON znad Raduni, dowódcy obu pociągów wraz z obsługą opuścili je, po zdemontowaniu dział (zabraniu zamków i zniszczeniu przyrządów celowniczych). Resztę amunicji załadowano na auto ciężarowe i wraz z baonem rozpoczęto odwrót na północ. W nocy auto zepsuło się. Wkrótce postarano się o inne, na które obsługa przeniosła z dużej odległości wszystką amunicję z zepsutego auta i rozpoczęto dalszy marsz na Koleczkowo-Głodowo-Chylonię-Oksywie.
6 września cały oddział w komplecie dołączył do baterii w Dębogórzu przywożąc około 120 granatów i tyleż zapalników.

norveg - 2011-12-26, 20:45

Plaser i Feyg. Przytoczone przez Was cytaty znajdują się też w książce „Kartuzy 1939. Wspomnienia”. Lenistwo nie pozwoliło mi ich przytoczyć wcześniej ;-)
feyg - 2011-12-26, 21:07

Znaczy się świąteczne lenistwo dotyka też innych! :mrgreen:
PLASER - 2011-12-26, 21:18

Mityczna książka. Co się po nią gdzieś wybieram, to "Panie, wczoraj ostatnia sprzedana" ;)

Ale mam nadzieję, że relacja nie jest zerżnięta żywcem, tylko naniesione są już poprawki choćby te, że w zasadzie były dwa pociągi działające oddzielnie?

Trzeba zebrać wszystkie relacje kolejowe z września 1939 roku w jednym miejscu. W oryginale. Bo autorzy korzystają z siebie dosyć mocno, czasami pomijając fragmenty. A to jedno zdanie robi czasami sporo zamieszania...

Ponadto ukazuje się drugi tom:
http://tetragon.com.pl/of...chiwalne_2.html

feyg - 2011-12-26, 22:29

W pozycji którą cytowałem, najbardziej śmieszy pomylenie Żukowa Zachodniego ze Wschodnim (str 331) :mrgreen:
PLASER - 2011-12-27, 01:55

"Wśród opuszczających miasto kolejarzy - tułaczy znaleźli się: Żmijewski, Stoltman, Bieszk, Kuchta, Pieprzak i inni."

Nazwisko to niedawno wypłynęło w tym artykule (był podawany już w tym wątku, ale przeklejam treść):
http://www.dziennikbaltyc...aleria-material

Kartuzy: Pociąg Smok Kaszubski i zapomniana historia z 1939 r.

Dziennik Bałtycki Marek Adamkowicz

2011-11-30 11:04:56, aktualizacja: 2011-11-30 15:55:11

Po ponad 70 latach udało się odsłonić rąbka tajemnicy związanej z pociągami pancernymi broniącymi Wybrzeża w 1939 r. Pomogła w tym Urszula Stolc z Kartuz, której ojciec, Teofil Bieszk, walczył na jednym z nich.

- Syn pokazał mi w "Dzienniku Bałtyckim" artykuł o pociągu pancernym Smok Kaszubski - mówi pani Urszula. - Kiedy go przeczytałam, postanowiłam opowiedzieć o moim ojcu, bo to chyba na nim on walczył.

Czy był to na pewno Smok Kaszubski, trudno potwierdzić. Równie prawdopodobne jest, że chodzi o improwizowany pociąg pancerny, który w pierwszych dniach września operował w okolicach Kartuz.

Wobec niemożności wycofania się do Gdyni, został opuszczony przez załogę. Potem walczyła ona pieszo, Teofil Bieszk do 9 lub 10 września, kiedy to poległ w okolicach Rumi.

Ojciec pani Urszuli był postacią na tyle znaczącą w społeczności przedwojennych Kartuz, że zainteresował się nią Norbert Maczulis, dyrektor miejscowego Muzeum Kaszubskiego.
- Wiadomo, że Teofil Bieszk urodził się w 1897 roku - mówi dyrektor Maczulis. - Był bohaterem wojny polsko-bolszewickiej, odznaczonym Orderem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918-1921. Angażował się w działalność organizacji piłsudczykowskich.
- Ojciec był bardzo za Piłsudskim - potwierdza Urszula Stolc. - Jeździł do Warszawy spotykać się z Marszałkiem, korespondował z jego kancelarią.

Przywiązanie do postaci Józefa Piłsudskiego sięgało czasów wojny polsko-bolszewickiej, w czasie której Teofil Bieszk służył w 66 Pułku Piechoty, złożonym w znacznej mierze z Kaszubów.
- Na krótko przed wybuchem wojny ojciec wywiózł naszą rodzinę do Czarnej Huty, a sam poszedł walczyć - wspomina pani Urszula. - O jego śmierci matka dowiedziała się z listu.

Wiadomość pochodziła od szkolnej koleżanki Teofila Bieszka. Zauważyła ona troje Niemców ze szpadlami. Zagadnęła, dokąd idą i wtedy okazało się, że muszą pochować zabitych polskich żołnierzy. Wiedziona ciekawością, poszła za nimi. Na miejscu rozpoznała ojca pani Urszuli...
Kiedy walki na Wybrzeżu ustały, rodzina postanowiła ekshumować zwłoki i przenieść je na cmentarz w Kartuzach. Niemcy się na to nie zgodzili, więc powtórny pochówek odbył się w Pomieczynie.
- Kiedy przygotowywano się do pogrzebu ojca, na cmentarzu pojawili się dwaj mężczyźni - dopowiada Urszula Stolc. - Przywieźli zwłoki młodego żołnierza i zapytali, czy mogą pochować obok. Mój wujek, który kopał grób, zgodził się.

Na pomieczyńskim cmentarzu do tej pory można zobaczyć dwa groby żołnierzy Września. Ten, w którym spoczywa Teofil Bieszk, ma pomnik ze stosownym napisem, drugi jest jednak bezimienny.
- Nie wiem, kogo w nim pochowano, ale cały czas pamiętam o tym człowieku - zapewnia pani Urszula.

Oznakowaniem anonimowej mogiły chce się zająć Fundacja Muzeum Lądowej Obrony Wybrzeża, która dokumentuje historię wrześniowych walk na Pomorzu.

- Pojawianie się takich informacji, jakie przekazała pani Urszula, pokazuje, że wciąż jest wiele luk w naszej wiedzy o kampanii wrześniowej - uważa Mariusz Wójtowicz-Podhorski, prezes fundacji. - Mam nadzieję, że odezwą się kolejne osoby, mogące opowiedzieć o wydarzeniach z tamtego czasu.
Jednocześnie Mariusz Wójtowicz-Podhorski apeluje o przekazywanie pamiątek do tworzonego obecnie Muzeum Lądowej Obrony Wybrzeża.

norveg - 2011-12-27, 10:19

PLASER napisał/a:
Ale mam nadzieję, że relacja nie jest zerżnięta żywcem, tylko naniesione są już poprawki choćby te, że w zasadzie były dwa pociągi działające oddzielnie?


Jest wstęp i kilka relacji. Ciężko zmieniać relacje, więc autor dodał przypisy, w których uzupełnia, rozjaśnia, tłumaczy, poprawia. W zasadzie trzeba przeczytać całość, aby mieć pełny (w miarę) obraz. W każdym razie jest o dwóch pociągach.
Książkę mam „na chwilę” pożyczoną.

tomasith - 2015-11-25, 23:27

witam kolegów i koleżanki. proszę o kontakt na PW wszystkich zainteresowanych tematem IV kartuskiego batalionu ON.
tomasith - 2015-11-29, 20:57

doprecyzuję powyższe: chodzi mi o to, czy ktoś posiada więcej informacji niż podano już na forum, dostępnych w książkach "Gdynia 1939" czy "Kartuzy 1939"
Squirrel - 2016-02-22, 22:55

Dzięki wszystkim za ten wątek. Dowiedziałam się z niego dużo o tym jak wyglądała obrona Ziemi Kartuskiej w której uczestniczył mój dziadek- zawiadowca Stacji Kartuzy Jan Żmijewski. Pozdrawiam wszystkich . Ewa.
111111ula - 2016-02-23, 23:44
Temat postu: zdjęcie
"66" Kaszubski Pułk Piechoty im. Marszałka Józefa Piłsudskiego.
111111ula - 2016-02-23, 23:48
Temat postu: zdjęcie nr 2
"66" Kaszubski Pułk Piechoty.
tomasith - 2016-03-07, 22:57

Squirrel - może dodałabyś coś od siebie nt tych wydarzeń? Na pewno uchowały się w pamięci jakieś opowieści.
Squirrel - 2016-03-08, 00:38

Niestety , moja mama już ma sklerozę . Ja coś tam jako dziecko słyszałam o dziadku i całej rodzinie bo to była bardzo patriotyczna rodzina , brali udział w powstaniu Wielkopolskim i byli w Legionach Piłsudskiego..ale w okresie międzywojennym już nie wszyscy byli zachwyceni polityka Dziadka Piłsudskiego. A o kampanii bardzo mało pamiętam. Raczej takie rodzinne historyjki. Wiem tylko że mój dziadek Jan Żmijewski dokumenty wywiózł przed Niemcami do Gdyni. ale nic więcej nie wiem. Dokumenty to chyba były jakieś kolejarskie i osobowe teczki. Później całą wojnę dziadek się ukrywał przed Niemcami bo był na jakiś listach jako urzędnik państwowy przygotowanych do wywózki do Niemiec do obozów pracy. Zmarł przed samym końcem wojny na zapalenie płuc.
111111ula - 2016-03-08, 21:50
Temat postu: "66" Kaszubski Pułk Piechoty im. Józefa Piłsudskie
"66" Kaszubski Pułk Piechoty przed Kościołem Garnizonowym w Chełmnie.
111111ula - 2016-03-10, 00:27
Temat postu: "66" Kaszubski Pułk Piechoty im. Józefa Piłsudskie
Kpt. Jan Wandtke
doldar - 2016-11-21, 19:42

Czy ktoś rozpoznaje przynależność jednostkową tego żołnierza rezerwisty z IV BON "Kartuzy"? Wiadomo tylko, że był rusznikarzem. Interesuje mnie też, jakie posiada odznaczenie? Dzięki
Pan Józek - 2019-03-25, 21:48

Odznaczenie za wojnę 1920 roku...

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group